18 października
czwartek
Juliana, Lukasza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czas skończyć z dyskryminacją

Ocena: 0
1774

– Trudno jest walczyć z popkulturą, natomiast można ją uszlachetniać. I rolą państwo jest, by to realizować – zapowiada wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński w rozmowie z "Idziemy"

Z socjologiem prof. Piotrem Glińskim, wicepremierem i ministrem kultury, rozmawia Radek Molenda

 

Prowokacja wrocławskiego Teatru Polskiego obudziła dyskusję o prawie obywateli do wpływania na to, co za ich pieniądze tworzy się w publicznych placówkach kultury. Mamy to prawo? Gdzie są granice ingerencji w sztukę?

To prawo jest realizowane przez mandat demokratyczny, dany podczas minionych wyborów osobom odpowiedzialnym za resort kultury i politykę kulturalną. Jesteśmy po to, by tę politykę realizować zgodnie z oczekiwaniami Polaków. Gdy chodzi o teatry i twórczość artystyczną, mamy sytuację szczególną, ponieważ swoboda twórcza winna być jak najszersza. Czasami jednak ta swoboda przekracza granice czy normy ogólnie przyjęte w społeczeństwie. Jeśli ktoś np. zapowiada w działaniach artystycznych tzw. twardą pornografię, to nawet gdy te działania są zgodne z prawem stanowionym (że pornografia wśród ludzi dorosłych jest dopuszczalna – przyp. RM), nie powinny być realizowane za pieniądze publiczne. Nie ma żadnego uzasadnienia dla tego rodzaju działań w ramach wolności artystycznej.

Mówiąc inaczej: gdy chodzi o sferę działalności prywatnej, Bóg dał człowiekowi wolną wolę robienia rzeczy, wobec których – gdy są zgodne z prawem – możemy wyrażać swoją opinię, nawet protestować, ale których administracyjnie regulować nie należy. Natomiast tam, gdzie wydawane są środki publiczne, państwo ma obowiązek pilnować, by normy współżycia społecznego nie były przekraczane.

 

Ostatnimi laty media publiczne schlebiały bardziej gustom miłośników rubasznych kabaretów niż kultury wysokiej, tłumacząc, że tacy właśnie jesteśmy i tego chcemy. To prawda?

Nasze potrzeby, gdy chodzi o kulturę, są bardzo różne. Obniżanie się poprzeczki na skutek dyktatu popkultury w złym guście to fakt. Choćby dlatego w tej chwili bardzo potrzebujemy mądrej polityki, która włączałaby do kultury masowej wartości wyższe. Trudno jest walczyć z popkulturą, natomiast można ją uszlachetniać. I jest rolą państwa zrobić wszystko, by to – poprzez różnego rodzaju programy, projekty i działania – realizować. Musimy ludziom dać ofertę lepszą niż rozrywka na poziomie kabaretów, a wręcz propagować pozytywny snobizm na dążenie do wyższych wartości.

 

W jednym z wywiadów zapowiedział Pan zmianę proporcji w dzieleniu środków na kulturę. Kto zostanie doceniony, a czego będzie mniej?

Mamy plan zmian obejmujących wszystko, ale po kolei. Z pewnością szybko trzeba znowelizować budżet odnośnie do środków na kulturę, co nie będzie łatwe. Jednak i w ramach tego, co już jest, artyści, środowiska i instytucje dotąd wykluczane ze względów politycznych będą mieli większy dostęp do środków publicznych. Czas skończyć w tym względzie z dyskryminacją. Siłą rzeczy, gdy pula środków na kulturę jest stała, nie unikniemy sytuacji, kiedy ktoś dotąd niezasłużenie forowany w mediach będzie miał w rezultacie tych środków mniej.

 

W jakim kierunku to pójdzie? Doceniane będą konkretne dziedziny kultury: widowiska historyczne czy też muzyka poważna?

Będą realizowane przeróżne projekty. Chodzi przede wszystkim o zmianę podejścia, o przywrócenie wszystkim równych szans.

 

Konieczność zmian w telewizji publicznej, zważywszy choćby na skalę tendencyjności czy wręcz manipulacji opinią publiczną przez wielu frontowych dziennikarzy programów informacyjnych, jest oczywista. Jak resort kultury chce te zmiany przeprowadzać?

To niełatwe zadanie, ponieważ pokusa, by media publiczne wykorzystywać instrumentalnie, istnieje zawsze. Zgadzam się jednak, że pewne posunięcia są konieczne. Trzeba możliwie skutecznie odciąć media publiczne od komercji. Chcemy to zrobić poprzez przekształcenie spółek Skarbu Państwa w instytucje użyteczności publicznej czy też narodowe instytucje kultury. Chcemy ustanowić jednoosobowy zarząd tak, by nie było targów politycznych przy obsadzaniu stanowisk, za to byłaby konkretna, osobowa odpowiedzialność za funkcjonowanie tych mediów.

 

Komu będzie ten zarząd podlegał?

Niewielkiej radzie złożonej z przedstawicieli Senatu, Sejmu i Prezydenta. Mam nadzieję, że wtedy sytuacja się poprawi. Na pewno te dość głębokie zmiany w Telewizji Polskiej powinny przynieść dobrą zmianę. Zwłaszcza że TVP, jaką mamy w tej chwili, to instytucja niosąca w sobie inercję jeszcze z czasów PRL. Zakładam, że zmiany, o których rozmawiamy, sprawią, że misja publiczna w mediach publicznych będzie realizowana w bardziej zadowalającym stopniu.

 

Jest więc szansa, by tym widzom, którzy dawno już z mediów publicznych „wyemigrowali”, powiedzieć: wracajcie? Kiedy to nastąpi?

Zamierzamy przeprowadzić wspomniane zmiany w ciągu najbliższych dwóch, trzech miesięcy.

 

Czyli raczej chirurgiczne cięcie niż stopniowa ewolucja?

Przedstawimy odpowiednią ustawę w ciągu miesiąca i będziemy chcieli ją rzeczowo przedyskutować. Nie będzie to więc działanie gwałtowne. Jednak zrobimy wszystko, by po wprowadzeniu ustawy w życie została ona szybko zrealizowana.

rozmawiał Radek Molenda
fot. PAP/Tytus Żmijewski
Idziemy nr 48 (531), 29 listopada 2015 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.