15 kwietnia
czwartek
Ludwiny, Waclawy, Anastazji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Cudownie piękna

Ocena: 4.5
630

 

Matka Boża jest tu zresztą ukazana jako młoda dziewczyna, odznaczająca się niezwykłą urodą. Już niektórzy współcześni Michała Anioła krytykowali go za tego typu przedstawienie Bogarodzicy. Jednak wyjątkowo utalentowany rzeźbiarz był także dobrym teologiem, głęboko wierzącym w naukę o dziewictwie Maryi. Uważał, że w ogólności kobiety prowadzące cnotliwe życie długo zachowują młody wygląd, a cóż powiedzieć o Maryi.

Być może o wyobrażeniu w tej rzeźbie Matki Bożej jako młodej dziewczyny zdecydowały także inne argumenty. Michał Anioł bardzo cenił „Boską komedię” Dantego, który pisał: „Dziewico Matko, córko Twego Syna”. W takim ujęciu rozumie się, że Maryja nie mogła być przedstawiona jako kobieta podstarzała. Michał Anioł, rzeźbiąc twarz Matki Bożej, myślał z pewnością także o swojej ziemskiej mamie, Franciszce, która zmarła, gdy on miał zaledwie sześć lat, i która na zawsze została w jego pamięci jako młoda, piękna kobieta.

Artysta był bardzo zadowolony ze swojej rzeźby, poruszającej jego serce, i często odwiedzał kaplicę, w której była wystawiona (w zupełnie innej części bazyliki w porównaniu z dzisiejszą lokalizacją). Podczas jednej z takich wizyt podsłuchał grupę pielgrzymów zachwyconych posągiem i przypisujących jego autorstwo Krzysztofowi Solariemu, artyście z Mediolanu, współczesnemu Michała Anioła. Podobno florentczyk został na noc w zamkniętym kościele i wyrzeźbił swój podpis na wstędze, która przebiega przez szatę Maryi. Później żałował swojego czynu, przejawu dumy, i postanowił nigdy więcej nie „podpisywać” żadnego ze swoich dzieł.

 


TEOLOGIA ZBAWIENIA

Rzeźba jest pełna różnych szczegółów. Rzadko na przykład zwraca się uwagę na to, że Maryja nie dotyka bezpośrednio swoimi rękami ciała Chrystusa. Prawą ręką podtrzymuje jego ramię, ale czyni to, używając jakiejś delikatnej tkaniny, natomiast lewą trzyma zupełnie blisko kolana swojego Syna, jakby celowo nie chciała dotykać Jego boskiego ciała. Z obliczem Maryi harmonizuje oblicze zmarłego Syna. Twarz Jezusa nie jest ani zakrwawiona, ani cierpiąca; jest łagodna i spokojna, z zamkniętymi oczami człowieka, który w pełni świadom, spełnił powierzone sobie zadanie.

Nietrudno dopatrzyć się w tym genialnym przedstawieniu nawiązania do podobnego układu ciał Maryi i jej boskiego Syna zaraz po Jego narodzeniu. Tam i tu Maryja trzyma Syna w ramionach; tam i tu wpatruje się w Jego ciało; tam i tu ukazuje Zbawiciela całemu światu. Z artystycznego punktu widzenia przedstawienie bożonarodzeniowe było o wiele prostsze do wykonania i nie wymagało jakichś szczególnych zabiegów. Ale przecież minęły trzydzieści trzy lata i proporcje, zarówno fizyczne, jak i duchowe, bardzo się zmieniły…

Młody Michał Anioł był pełen entuzjazmu i odczuwał ogromną satysfakcję, gdy patrzył na swoje dzieło, które od razu spotkało się z ogromnym uznaniem. Trochę później Giorgio Vasari, malarz, architekt, a przede wszystkim historyk sztuki, pisał, że nie można wyjść z podziwu, iż ręka mistrza mogła dokonać czegoś tak niemal bosko pięknego. W tej rzeźbie nawet podstawa w marmurze została doskonale wykończona, każdy szczegół perfekcyjnie dopracowany, tak iż niektórzy mówili, że to wszystko jest zbyt piękne, nie do uwierzenia.

Potem mistrz jeszcze kilka razy podjął się wyrzeźbienia podobnej kompozycji: dwie z nich możemy podziwiać we Florencji i jedną w Mediolanie. Znawcy mówią, że Michał Anioł podejmował ten temat w szczególnych momentach swojego życia i wyrażał w nim także swój stan duchowy. W miarę jak mijał czas, trochę odchodził od idealnego przedstawiania ciała ludzkiego, aby szukać i ukazywać wymiar dramatu, ekspresyjności, wnętrza. W rzeźbie, która znajduje się w muzeum diecezjalnym we Florencji, w postaci Nikodema najprawdopodobniej możemy dopatrywać się autoportretu samego Michała Anioła, człowieka ciągle poszukującego, doświadczanego przez życie, z ufnością, ale i z pewnym niepokojem patrzącego ku przyszłości.

 


WIELKOPOSTNE PRZESŁANIE

Genialny artysta uważał, że rzeźby są już gotowe we wnętrzu kamienia i trzeba tylko użyć odpowiedniej techniki, żeby je… wydobyć na zewnątrz, odrzucając to wszystko, co zbyteczne, brzydkie i co szpeci figury. Nie wiem, czy to w odniesieniu właśnie do tej opinii Michała Anioła, czy w ogóle do pracy rzeźbiarza, pewien znawca życia duchowego powiedział – co warto przypomnieć zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu – że duchowa misja każdego z nas jest podobna właśnie do pracy artysty. Chodzi o to, abyśmy przez całe życie odrzucali to, co nas szpeci, co jest w nas brzydkie i niezgodne z wolą Bożą, aby w końcu pozostała już tylko „boska” pieta naszego życia, tak piękna jak ta w bazylice św. Piotra.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest kapłanem diecezji płockiej, filologiem klasycznym i patrologiem, pracownikiem Stolicy Apostolskiej

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 kwietnia

Czwartek, II Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
«Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 3, 31-36
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter