24 października
środa
Rafala, Marcina, Antoniego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Chopin podbija świat

Ocena: 0
3032

Zainteresowanie muzyką naszego wielkiego kompozytora Fryderyka Chopina wciąż rośnie i ogarnia coraz większe obszary. Jego muzyka króluje na estradach koncertowych nie tylko Europy, ale i Japonii, Chin, Australii, Ameryki.

Kiedyś – na początku lat dwudziestych, gdy państwo polskie po wielu latach niewoli odzyskało wreszcie niepodległość i znów zaistniało na mapie Europy – muzyka Chopina nie była tak powszechnie znana. W owych czasach fortepian znajdował się w niejednym domu i panowała moda na muzykowanie raczej kameralne, salonowe. Grą na instrumencie uprzyjemniano różne rodzinne uroczystości.

W jednym z takich domów, u Józefy i Henryka Rewkiewiczów w alei Róż, grywał gościnnie znany już wówczas pianista, profesor Wyższej Szkoły Muzycznej, Jerzy Żurawlew. Tam właśnie przy szachach i przy kolacji toczyły się ożywione dyskusje o projekcie zorganizowania w Warszawie międzynarodowych konkursów chopinowskich dla młodych muzyków. Chodziło także o to, by spopularyzować muzykę naszego wielkiego rodaka, łącząc elementy współzawodnictwa sportowego ze zdolnościami muzycznymi.

– Dlaczego mogą być konkursy sportowe, ale nie fortepianowe? – domagał się odpowiedzi Żurawlew, co pięknie po latach opisała Hala z Rewkiewiczów Włodarczyk, artystka malarka, w wydanym przez rodzinę albumie wspomnień. Do urzeczywistnienia projektu potrzebne jednak były duże pieniądze. Ministerstwo Oświaty odmówiło, pojawiły się opinie, że to będzie wielkie ryzyko.

Po przezwyciężeniu wielu trudności i zebraniu funduszy – główną podporą przedsięwzięcia okazał się Henryk Rewkiewicz – w roku 1927 odbył się w Filharmonii Warszawskiej pierwszy Międzynarodowy Konkurs im. Fryderyka Chopina. Uznano, że takie konkursy będą organizowane co 5 lat. Do wybuchu wojny „zmieściły się” w kalendarzu jeszcze dwie takie imprezy – w latach 1932 i 1937.

Po napaści Niemiec i zajęciu Polski Hitler zabronił grać utwory Chopina. Jego muzykę uważał za bardzo niebezpieczną, za „armaty ukryte w kwiatach”. Zniszczony również został pomnik kompozytora w warszawskich Łazienkach. Muzyka Chopina trafiła więc do prywatnych mieszkań i podtrzymywała ducha Polaków. Jerzy Żurawlew grywał niekiedy u Rewkiewiczów przy szczelnie zasłoniętych oknach, a słuchaczką była również niżej podpisana. „Niech jak pomnik wdeptany w ziemię wszystkie nuty twe zniszczy Niemiec, nie pokona Ciebie nie złamie, bo Cię znamy, znamy na pamięć…” [fragment wiersza E. Żytomierskiego, ur. 1940 r.].

Filharmonia padła ofiarą niemieckiej zajadłości już we wrześniu 1939 r. Po wojnie muzyka Chopina znalazła schronienie w ocalałym Domu Katolickim „Roma”, gdzie dziś działa operetka. Tam odbyły się kolejne konkursy, ale już w 1955 r. młodzi muzycy grali w odbudowanym gmachu przy ul. Sienkiewicza. I oto doczekaliśmy się XVII Międzynarodowego Konkursu im. Fryderyka Chopina. Na gmachu filharmonii zakwitły różnokolorowe flagi wszystkich państw, których przedstawiciele biorą udział w konkursie. Wnętrze filharmonii tonie w pięknych dekoracjach kwiatowych. Z radiowych głośników, z odbiorników telewizyjnych będą rozbrzmiewać dźwięki z przesłuchań, recitali, koncertów. Także i sami warszawiacy zaczną poruszać się w rytmie mazurków, walców i polonezów.

Przyjechali do nas młodzi pianiści z różnych krajów, aby wziąć udział w tym szlachetnym współzawodnictwie. Będą grać najlepiej, jak potrafią, ale być może każdy trochę w swoim stylu, ukształtowanym przez odmienność ich charakterów, temperamentów, ukierunkowanie mistrzów, którzy ich prowadzili. Jedni – bardziej klasycznie, salonowo, z dystynkcją, wytwornie – inni bardziej żywiołowo, kładąc nacisk raczej na technikę wykonania. Jeszcze inni – na szlachetność i barwę dźwięku. Oj! Ciężkie zadanie będą mieli jurorzy, jeśli nie chcą nikogo skrzywdzić. A publiczność? Ta jak zwykle będzie brała żywy udział w przesłuchaniach, brawami dopingując swoich ulubieńców i dyskutując zawzięcie podczas przerw koncertowych. Zapewne i my wszyscy naraz staniemy się melomanami i znawcami muzyki.

Październik przestaje być tylko melancholijnym miesiącem przybliżającym ku zimie. Może stonuje to nawet emocje wyborów parlamentarnych? Kto wie? Wszak mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Zwłaszcza ta, Chopinowska. Jest bowiem w niej nie tylko piękno, ale i subtelność, elegancja, głęboka zaduma i tęsknota za jakimś lepszym światem. Taką właśnie muzyką zostaliśmy obdarzeni przez tego, którego ciało spoczywa daleko od kraju, na cmentarzu Père Lachaise w Paryżu, ale którego serce pozostało w Warszawie, w kościele św. Krzyża.

 

Halina Cieszkowska
Idziemy nr 40 (523), 4 października 2015 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane komentarze

 

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -