10 grudnia
wtorek
Julii, Danieli, Bogdana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Autem do przygody

Ocena: 5
218

Rzecz wygląda sensacyjnie: twórca postaci najsłynniejszego agenta wszechczasów, Jamesa Bonda, napisał też książkę dla dzieci.

Zekranizowana jeszcze w latach 60. jako film muzyczny „Nasz cudowny samochodzik”, dopiero teraz zostaje wydana po polsku. Tytułowy bohater (a raczej bohaterka!) to niezwykła limuzyna. Uratowana ze złomu, okazuje się nie tylko cudem techniki – mogącym latać i pływać – ale także ma własną osobowość.

Wywołuje to zrozumiałe skojarzenia z klasyką polskiej powieści przygodowej dla młodzieży – „Panem Samochodzikiem”. Tym bardziej, że przecież jej bohater, pan Tomasz, bywa nazywany „polskim Bondem”, ze względu na podobną koncepcję bohatera: zdolnego rozwiązać każdą zagadkę, znającego się na wszystkim, włącznie ze sztukami walki (choć bez licencji na zabijanie), i niepoprawnego kobieciarza. Ale to fałszywy trop: zarówno „Chitty Chitty Bang Bang” Fleminga, jak i „Wyspa złoczyńców”, pierwsza część serii Nienackiego, zostały wydane w tym samym 1964 r. Nawiasem mówiąc, gadający Opel Kapitan z „Wielkiej, większej i największej” Broszkiewicza woził wówczas Groszka i Ikę już od czterech lat.

Polski wątek w tej historii wygląda zupełnie inaczej. Ian Fleming, dziennikarz i emerytowany agent brytyjskiego wywiadu, mający na koncie 12 powieści i dziewięć opowiadań z agentem 007 w roli głównej, przykuty do łóżka w swojej rezydencji Cassino Royal na Jamajce, napisał powieść dla syna Caspara, zainspirowany autem konstruktora i rajdowca polskiego pochodzenia, hrabiego Louisa Zborowskiego. Wyścigówkę, nazywaną Bang Bang, hrabia zbudował w 1920 r., a rok później wygrał nią wyścig MPH, rozwijając prędkość 101 mil na godzinę. Imponująca wyposażeniem maszyna miała m.in. wojskowy silnik lotniczy Maybacha, stosowany w zeppelinach. No, tę historię Nienacki mógł przecież znać!

Powieść Fleminga ukazała się dwa miesiące po jego śmierci, w dniu 12. urodzin Caspara. Czyta się ją świetnie, sądzę, że niezależnie od wieku. I choć nie brak w niej wątków sensacyjnych: tajemnych skarbców, przestępców i porwań, pościgów i ucieczek oraz fachowych komentarzy dotyczących lontów, szyfrów i wytrychów – mnie przypomina powieści Bonda, Michaela Bonda, o Paddingtonie. Tak samo mamy tu kochającą się, nieco ekscentryczną czteroosobową rodzinę, której życie na zawsze odmienia się wraz z przyjęciem nowego jej członka. Okazuje się to bowiem otwarciem drzwi przygodzie. A przygodzie – jak mówi w „Wystrzałowym samochodzie” ojciec, komandor Pott – „nigdy nie należy mówić »nie«. Bądźcie zawsze na »tak«, bo w przeciwnym wypadku czeka was nudne życie”. Czyż to nie wspaniałe hasło, nie tylko na wakacje?

 

Ian Fleming, „Bang Bang! Wystrzałowy samochód”, ilustracje Joe Berger, przekład Katarzyna Kowalczuk-Szczepańska, Znak Emotikon, Kraków 2017, ss. 136

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktorka i felietonistka "Idziemy". Autorka książek "Cudownie być mamą" i "Pierwsza Biblia mojego dziecka". Wraz z mężem wieloletnia animatorka Spotkań Małżeńskich. Mama dwóch córek i czterech synów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 10 grudnia

Głoście Jego chwałę wśród wszystkich narodów, rozgłaszajcie Jego cuda pośród wszystkich ludów.
Dziś w Kościele:
+ wtorek, II tydzień Adwentu,
wspomnienie NMP Loretańskiej
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 40, 1-11; Ps 96; Mt 18, 12-14
+ Komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -