11 kwietnia
niedziela
Filipa, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zmarł o. Stefan Filipowicz SJ, były kierownik Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego

Ocena: 0
502

W czwartek 22 października w Krakowie zmarł o. Stefan Filipowicz SJ, jezuita, który w latach 1970 - 1980 pracował w Radiu Watykańskim. Przez siedem lat był szefem sekcji polskiej papieskiej rozgłośni. Odszedł do wieczności w dniu wspomnienia św. Jana Pawła II, którego wyboru był świadkiem.

Fot. jezuici.pl

Ks. Stefan Filipowicz urodził się 23 listopada 1934 r. w Szczakowej. Do nowicjatu w Starej Wsi wstąpił w r. 1951. Filozofię studiował w Krakowie, a teologię w Warszawie, gdzie przyjął święcenia prezbiteratu w 1961 r., a potem po zdaniu matury „dla pracujących” [matury zakonne nie były uznawane w okresie PRL-u] studiował filologię romańską incognito na Uniwersytecie Poznańskim. Ukończył ją jednak z tytułem magistra na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie w r. 1969.

W tym samym roku wyjechał do Rzymu i rozpoczął pracę w Radio Watykańskim, gdzie był najpierw redaktorem, a potem przez 7 lat od 1973 r. dyrektorem Polskiej Sekcji RV.

W 1980 r. wyjechał do Chicago, USA. Przez rok pracował jako wikariusz w polonijnej parafii św. Władysława, sześć lat pracował jako kapelan w szpitalu Loyola University Medical Center.

Od 1981 do 2002 r. był redaktorem naczelnym Posłańca Serca Jezusa, wydawanego w Ameryce od 1917 r. Przez 7 lat prowadził tygodniowy program radiowy w „Głosie Ameryki”.

Rozwijał wiele inicjatyw duszpasterskich jako kapelan środowisk profesjonalnych, jak: polonijne środki społecznego przekazu, ludzie teatru, Związek Lekarzy Polskich, Zrzeszenie Nauczycieli Polskich w USA, Polsko Amerykańskie Towarzystwo Biur Turystycznych, Towarzystwo Przyjaciół Fundacji Jana Pawła II. Był kapelanem organizacji kombatanckich, a przez 5 lat do 2003 r. był obrońcą węzła małżeńskiego w Trybunale Archidiecezjalnym w Chicago.

Poczynając od 1989 r. skatalogował komputerowo ponad 6 000 książek jezuickiej biblioteki domowej i udostępnił ją Polonii.

Do Polski wrócił w listopadzie 2003 r. Zamieszkał w kolegium krakowskim i przez pierwsze lata uczył języków na WSF-P Ignatianum. Do końca życia pozostał w Krakowie, zmagając się w ostatnim czasie z postępującą chorobą nowotworową.

Oprócz pracy redaktorskiej w chicagowskim Posłańcu, opublikował kilka książek, pisał teksty do albumów i przygotował kilka tłumaczeń.

To, co podziwiałam u ojca Stefana, którego nazywaliśmy po prostu Filipem, to jego pracowitość, dbałość o teksty. Miał bardzo dobre pióro. Jego audycje były pisane piękną polszczyzną, były starannie dopracowane. Wiele wysiłku wkładał też, aby wyraźnie czytać, gdyż trochę seplenił. Pamiętam go godzinami siedzącego przy biurku. Był wymagający, ale przede wszystkim wobec samego siebie – podkreśla Henryka Golec. – Baliśmy się go trochę, ponieważ bywał wybuchowy, ale następnego dnia potrafił przeprosić. Pod tą warstwą szorstkości kryła się wrażliwa natura. Kiedy był w złym humorze schodziliśmy mu z drogi. Kupiliśmy mu nawet tekturowego pieska z napisem „zły pies” z prośbą, żeby go stawiał na biurku, gdy nie będzie chciał nikogo widzieć. Funkcjonowało. Jednocześnie o. Stefan był równym, wesołym i przyjaznym człowiekiem

- wspomina jego wieloletnia współpracowniczka z sekcji polskiej Radia Watykańskiego, Henryka Golec-Caiazza.

Ojca Stefana Filipowicza wspomina także jego współbrat jezuita, ojciec Henryk Pietras, profesor na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim.

Nie było dla niego problemów, których by się bał albo się nimi przejmował. Problemy stanowiły dla niego zadania do rozwiązania. Był barwną postacią, bardzo jowialny i towarzyski, dobrze się z nim współpracowało. Po zakończeniu pracy w radiu tutaj na miejscu, przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. Tam swojej duszy radiowej nie uśpił, prowadził audycje zarówno w Głosie Ameryki, jak i w lokalnej stacji, która nadawała w Chicago. Tam również był kapelanem szpitala. A jak wrócił do Polski, to szukał sobie roboty.  Nie chciał siedzieć i zażywać emerytury. Udzielał korepetycji z francuskiego, poduczał chętnych łaciny. Zajął się również chorymi. Przez całe lata był kapelanem domu opieki społecznej, był również spowiednikiem. Zorganizował przy bazylice Serca Jezusowego ogólnie dostępną bibliotekę.

- wspomina jezuita.

Ojciec Henryk Pietras podkreślił, że ojciec Stefan, był zawsze człowiekiem otwartym na ludzi, znajdował czas, aby się spotkać i porozmawiać. Zawsze szukał kontaktów z innymi oraz był towarzyski.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 11 kwietnia

Druga Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 20, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Dar zmartwychwstałego Jezusa (komentarz tygodnika Idziemy)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter