13 grudnia
piątek
Lucji, Otylii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wyzwania pozostają te same

Ocena: 5
861

Najważniejsze jest to, by pomóc młodzieży odpowiedzialnie, po chrześcijańsku wejść w dorosłość - mówi o. Wojciech Surówka OP, nowy główny duszpasterz spotkań Lednica 2000, w rozmowie z Radkiem Molendą.

fot. Mikołaj Rutkowski

Od prawej: o. Wojciech Surówka OP, br. Jarosław Kruś OP i o. Wojciech Prus OP na polach lednickich

Po 12 latach najpierw studiów w Rzymie, potem posługi w Petersburgu i Kijowie wrócił Ojciec na Pola Lednickie. Jak to się stało, że właśnie tam?

Po śmierci o. Jana Góry w 2015 r. napisałem do mojego prowincjała o. Pawła Kozackiego mail z deklaracją, że gdyby trzeba było pomóc przy kontynuowaniu dzieł o. Jana, to ja jestem gotów, ponieważ mam wobec niego wielki dług wdzięczności. Do zakonu trafiłem dzięki pierwszej Lednicy w 1997 r. Tam spotkałem Chrystusa, nawróciłem się i zdecydowałem, że chcę Jemu poświęcić życie, chociaż nie wiedziałem jeszcze wtedy ani że dominikanie to zakon, ani co to był Sobór Watykański II (śmiech).

W maju skończyła mi się kadencja dyrektora Instytutu Nauk Religijnych św. Tomasza z Akwinu w Kijowie i prowincjał zaproponował, bym zajął się projektem Lednica 2000. W tym projekcie są dziś różne inicjatywy, jednak to od początku jest przede wszystkim propozycja dla młodzieży akademickiej.

 

Przez te lata zmieniła się polska młodzież, a więc są i nowe wyzwania duszpasterskie.

Zanim wyjechałem, tylko dwa lata byłem duszpasterzem akademickim w Szczecinie. Z pewnością zmieniła się sytuacja w Polsce, na świecie. Jednak podstawowe wyzwania chrześcijańskiego życia, przed którymi stoi dzisiejsza młodzież, pozostają te same.

 

Jakie to wyzwania?

Już w Szczecinie miałem zasadę, że przygotowuję studentów nie tylko do tego, by byli dobrymi studentami, ale przede wszystkim do wyzwań, jakie czekają ich po zakończeniu studiów. Podobnie zresztą w seminariach formuje się kleryków nie po to, by byli dobrymi klerykami, ale dobrymi kapłanami! Z tą myślą trzeba ludzi przygotowywać do kolejnych kroków w dorosłe życie.

Są dwie wiadome. Pierwsza – że 99 proc. naszych studentów czeka małżeństwo, nikły procent – kapłaństwo lub życie zakonne. A więc trzeba ich przygotować do małżeństwa. A jak się już pobrali – mówi jeden z moich przyjaciół – to niech się przynajmniej nie rozwodzą. I do tego też ich trzeba przygotować, że małżeństwo to jest decyzja na całe życie, wymagająca wierności, dojrzałości, integralnej osobowości.

Druga wiadoma to ta, że kiedyś skończą studia i nie będą przez całe życie tkwić przy duszpasterstwie akademickim. Nie po to jest duszpasterstwo. A więc trzeba ich przygotować, by – jak mówił ks. Józef Tischner – „nie zgorszyli się proboszczem”, kiedy wrócą do swoich dawnych parafii lub znajdą nowe. Chodzi o to, by ich wiara była silna i dojrzała, a nie emocjonalna, zależna od jakichś wydarzeń czy tego, z jakimi kapłanami się w życiu zetkną, i w jakiej parafii. Wiara dojrzała potrafi zwycięsko skonfrontować się z wyzwaniami, z grzechem, ze złem itp.

Podstawowe wyzwania, jakie stoją przed Kościołem w stosunku do młodych ludzi, nie zmieniają się pod wpływem zmieniającego się świata, za którym trzeba nadążyć, nowych ideologii itp. I trzeba o tym pamiętać, formując młodzież i akademicką, i młodzież w ogóle. Najważniejsze i niezmienne jest to, by pomóc młodzieży odpowiedzialnie, po chrześcijańsku wejść w dorosłość.

 

Jak te wyzwania zamierza Ojciec realizować na Lednicy?

Może przede wszystkim trzeba pamiętać, że formacja młodzieży to w gruncie rzeczy formacja osób wchodzących w dorosłość. Nie ma sensu traktować ich jak dzieci, proponując im tylko rozrywkę. Trzeba z młodzieżą rozmawiać jak z dorosłymi i wymagać od niej jak od dorosłych. Jeśli – co się zdarza, i nie twierdzę, że na Lednicy – z wymaganiami schodzimy do poziomu dziecka, to przedłużamy tylko ich okres niedojrzałości.

Kolejna sprawa: Lednica ma wiele struktur. Wiele osób jest w to dzieło zaangażowanych; na główne Spotkanie Młodych Lednica 2000 przyjeżdża corocznie kilkadziesiąt tysięcy osób. I dobrze, ponieważ te spotkania często inicjują czyjś proces nawrócenia. Trzeba jednak pomyśleć nad rozwojem struktur pośredniczących. Jest Ruch Wspólnot Lednickich, czyli spotykających się przez cały rok grup, których w całej Polsce jest w małych ośrodkach ok. 20. Trzeba, aby tych grup i wspólnot było więcej i aby formacja tych, którzy związani są z Lednicą, nie sprowadzała się do przygotowywania kolejnego dużego spotkania. Temu chciałbym się w znacznym stopniu poświęcić.

Krótko mówiąc: nie da się formować jedynie przez jedno duże spotkanie ani przez udział w przygotowaniu tego spotkania. To zresztą nie dotyczy tylko Lednicy, ale i innych dużych, ale jednostkowych wydarzeń, jak np. wkrótce Polska pod Krzyżem. Dobrze byłoby, gdyby ludziom, którzy z takich spotkań wracają, zaproponować coś „dalej”. Jak mówił Jan Paweł II: nie wystarczy przekroczyć próg, teraz trzeba iść w głąb!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A., były redaktor naczelny portalu idziemy.pl
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 grudnia

Dasz światło życia idącym za Tobą
Dziś w Kościele:
+ piątek, II tydzień Adwentu, Wspomnienie św. Łucji, dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 48, 17-19;Ps 1, 1-2. 3. 4 i 6 ;Mt 11,16-19
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -