20 października
wtorek
Ireny, Kleopatry, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wspomnienie św. Jadwigi Śląskiej

Ocena: 0
362

Św. Jadwiga Śląska jest jednym z najjaśniejszych przykładów historii przyjaźni między Niemcami i Polakami. Ta rodowita Niemka stała się jedną z ważniejszych polskich świętych, kanonizowaną 732 lata wcześniej niż jej imienniczka z Węgier- Święta Jadwiga Wawelska (Królowa Polski i żona Władysława Jagiełły).

fot. http://parafiaprzedborowa.pl

Patronka dzisiejszego dnia urodziła się prawdopodobnie w rodzinnej miejscowości Andechs w Bawarii pomiędzy rokiem 1178, a 1180 (choć niektórzy twierdzą, że wcześniej, podając nawet rok 1173). Słowo Hedwig (Jadwiga) pisane czasem Hethwigis znaczy „walcząca”.

Zgodnie z panującymi wówczas zwyczajami, w piątym roku życia Jadwiga została oddana na wychowanie do znanego wówczas opactwa benedyktynek w Kitzingen. Przez siedem lat uczyła się tam tego, co było potrzebne do życia w ówczesnym świecie: pisania i zdobienia przepisywanych ksiąg, łaciny, śpiewu, gry na instrumentach, prowadzenia gospodarstwa domowego, tworzenia artystycznych haftów i innych robót ręcznych, pielęgnowania chorych, w tym uprawy ziół leczniczych do robienia lekarstw; poznawała również kulturalne formy towarzyskie. Świadczy to o dbałości o odpowiednie wychowanie i wyedukowanie córki przez rodziców – Agnieszkę z Miśni i Bertolda IV. Również mąż został Jadwidze wybrany przez rodziców. Gdy opuszczała klasztor i udawała się w podróż do Polski miała 12 lat.

W 1201 r. zmarł książę Bolesław Wysoki (teść Świętej), a Jadwiga jako żona jego spadkobiercy Henryka została Księżną Śląską. Według większości historyków wywierała na swojego męża silny i często zbawienny wpływ (mimo tego, że ówcześni władcy dzielnicowi mieli władzę absolutną i nie dzielili się nią ze swoim otoczeniem). Miała niewątpliwy udział w poszerzeniu horyzontów piastowskiego księcia, który dzięki małżonce spowinowaconej z europejskimi domami panującymi, uzyskał możliwość prowadzenia polityki o znacznie większym rozmachu niż jego ojciec.

Historycy spierają się, czy wielka akcja kolonizacyjna, związana z napływem niemieckiego żywiołu na Śląsk, była wynikiem zamierzonego działania księżnej, czy też po prostu naturalną koniecznością. Pewne jest natomiast to, że Księżna Jadwiga specjalną opieką i troską otaczała kościelne fundacje męża. Do największych z nich należy opactwo cysterek w Trzebnicy, z którym Jadwiga związana była najsilniej. To jedna z pierwszych fundacji książęcej pary, datowana na 1202 r. Pierwsze mniszki przybyły z Niemiec w styczniu 1203 r., przysłane przez brata księżnej, Ekberta, biskupa Bambergii. Pierwszą opatką została Petrissa, była nauczycielka i opiekunka Jadwigi z czasu pobytu w klasztorze w Kitzingen. Wkrótce klasztor zaczął przyjmować kandydatki z najmożniejszych rodów śląskich, stając się jednocześnie miejscem duchowego formowania i pierwszym zakładem edukacyjno-wychowawczym dla dziewcząt z rodziny książęcej.

Klasztor trzebnicki uposażony szczodrze przez Henryka rozwijał się wspaniale dając z czasem początek kolejnym pięciu opactwom. Szczególną opieką księżnej Jadwigi cieszyli się również ubodzy i pokrzywdzeni przez los, a także liczne przytułki i szpitale zakładane przez męża. Opłacała też naukę ubogich chłopców, kształcących się we wrocławskiej szkole katedralnej.

Jednak przede wszystkim księżna zasłynęła z niezwykłej pobożności, pokory i czystości. Podczas jej modlitwy podobno Pan Jezus podniósł rękę z krzyża i błogosławiąc jej rzekł: Wysłuchana jest twoja modlitwa, to, o co prosisz, otrzymasz.

Jadwiga urodziła siedmioro dzieci. Tylko dwoje, Henryk i Gertruda, dożyło wieku dojrzałego. Syn objął po ojcu władzę nad księstwem śląskim, córka przez wiele lat była przeoryszą klasztoru w Trzebnicy.

Autorzy życiorysów Jadwigi zazwyczaj podkreślają jej umiłowanie ascezy. Tymczasem Walter Nigg podkreśla przede wszystkim jej poczucie niezależności i dominację w środowisku, w którym przebywała. Nie ukrywała się z niczym i wszystko robiła jawnie. Cały dwór musiał dostosować rytm swojego istnienia wyznaczonym przez nią zadaniom. We Wrocławiu powstała kuchnia dla ubogich, a rano i wieczorem wydawano ubogim potrzebne pożywienie. Często również odwiedzała chorych. Ale tak czyniło wielu ówczesnych panujących.

Jadwiga przygarnęła na dwór i stale utrzymywała trzynaścioro kalek, którymi osobiście się zajmowała – również podczas wyjazdów całego dworu. Budziło to krytykę, ale Jadwiga była nieugięta. Bardzo angażowała się w opiekę nad chorymi na trąd, wiele czasu spędziła w szpitalu dla trędowatych w Środzie Śląskiej.

Nie podobało się otoczeniu Jadwigi, że chodzi boso, jak człowiek biedny. Ktoś namówił jej spowiednika, aby jej nakazał chodzenie w obuwiu. Podczas spowiedzi ów kapłan podarował Jadwidze buty nakazując, aby je nosiła. Jadwiga natychmiast spełniła posłusznie to żądanie przywiązując buty do paska.

Jadwiga była autorytetem dla swojego męża, księcia Henryka. Pomimo, że nie posiadała oficjalnej władzy miała duży wpływ na sposób sprawowania rządów przez męża. To za jej namowami Henryk fundował kościoły (m.in. w Złotymstoku, Nowogrodzie Bobrzańskim, Sadłowie, Wąsoczy, Wińsku, Leśnicy, Rokitnicy) i szpitale (we Wrocławiu, Nowogrodzie Bobrzańskim i Środzie Śląskiej). W 1209 roku, z inicjatywy Jadwigi (po urodzeniu siedmiorga dzieci) wraz z Henrykiem złożyli przy obopólnej zgodzie – uzyskując uroczyste błogosławieństwo biskupa – dozgonny ślub czystości.

Jest to czyn o tyle szokujący, że Jadwiga miała wówczas ok. 30-37 lat, a jej mąż 42. Już wcześniej jednak, z jej inicjatywy, trwali oni we wstrzemięźliwości czasowej m.in. w Wielkim Poście, Adwencie, dniach świątecznych, niedzielach i w wigiliach i uroczystościach o świętych. Na pamiątkę tego ślubu Henryk zapuścił brodę, od której otrzymał przydomek Brodaty.

W trosce o dochowanie ślubowania odtąd spotykali się tylko w obecności osób trzecich. Jadwiga i Henryk rozmawiali ze sobą, żywili do siebie uczucia przyjaźni i szacunku, ale od momentu ślubowania prawdopodobnie zaczął się proces wzajemnego oddalania się. Było to do zniesienia przez zaprawioną w postach Jadwigę, dla Henryka jednak okazało się to poważnym ciężarem. Pozbawiony dyskretnych rad żony Henryk szukał rekompensaty w walce o wpływy i władzę. Popadł w konflikt z hierarchią kościelną i nie chciał wyjaśnić swego postępowania przed legatami papieskimi.

Papież nałożył na niego klątwę. Kiedy po kilku latach książę czuł, że zbliża się do niego śmierć, usilnie prosił Jadwigę, aby zechciała przybyć i mu towarzyszyć. Dla Jadwigi była to bardzo trudna sytuacja. Z jednej strony chodziło o jej męża, ojca jej dzieci, człowieka, któremu ślubowała miłość i do tego chorego i proszącego o przybycie. Z drugiej strony przepisy kościelne zabraniały jakichkolwiek kontaktów z ekskomunikowanymi. Jadwiga stanęła przed nierozwiązywalnym konfliktem sumienia. Jakiego by nie poczyniła kroku – zawsze byłoby źle. Ostatecznie Henryk nie doczekał się wizyty Jadwigi. W ostatnim momencie zdobyte zdjęcie klątwy pozwoliło jej zorganizować książęcy pogrzeb mężowi. Walter Nigg tak komentuje tę sytuację: „Z pewnością nie godzi się poddawać świętych krytyce, nie możemy się z nimi równać, oni przerastają nas o całą długość”.

Nie ulega wątpliwości, że istniały powody, które skłoniły Jadwigę do złożenia tego rodzaju ślubowania i że prawdopodobnie w grę wchodziły różne motywy. Nie wiadomo także czy i w ja kim stopniu kochała swego męża, przecież wiadomo, że zawarła z nim małżeństwo na polecenie rodziców nie będąc pytaną o głos serca. Nie wiadomo też jak przeżywała Jadwiga spełnienie miłości małżeńskiej. Czy w związku z tym żywiła przekonanie, że kobieta uświęca się przez wydawanie na świat potomstwa? Czy po urodzeniu siódmego dziecka miała uczucie spełnionego obowiązku? Czy akceptowała radości pożycia małżeńskiego, czy też tylko je tolerowała? Czy była przekonana, że miłość cielesna jest czymś nieczystym i że wstrzemięźliwość posiada o wiele wyższą wartość? Czy w tej dziedzinie kierowała się także miłością do Boga? To tylko niektóre z pytań, które pozostają bez odpowiedzi.

I jakkolwiek nie wypada dokonywać osądu świętej kobiety i jej chrześcijańskiego radykalizmu z pozycji zwyczajnego chrześcijaństwa, to jednak nie można bagatelizować rodzących się wątpliwości, bo ucierpiałby przez to nasz stosunek do świętych. Opisy życia świętych uchodzą za mało interesujące m.in. dlatego, iż nie mówią otwarcie o wyłaniających się w nich problemach.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 października

Wtorek, XXIX Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Jana Kantego, prezbitera
Bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego Pana...
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 2,12-22; Ps 85,9ab.10-14; Łk 12,35-38
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter