18 lipca
czwartek
Erwina, Kamila, Szymona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wojna była błędem

Ocena: 4.8
890

Dla naszej przyszłości kluczowe jest zbudowanie w Iraku społeczeństwa obywatelskiego i wzmocnienie praw człowieka – mówi bp Saad Sirop Hanna w rozmowie z Piotrem Kościńskim.

fot. Sławomir Dynek/CogitoMedia DSC

Z bp. Saadem Siropem Hanną, wizytatorem apostolskim dla Chaldejczyków w Europie, autorem książki „Porwany w Iraku”, rozmawia Piotr Kościński

Do porwania Księdza Biskupa doszło w 2006 r. pod Bagdadem. Dokonali tego muzułmańscy ekstremiści, którzy przetrzymywali Księdza przez 28 dni, brutalnie traktując, wręcz torturując. Czego właściwie chcieli?

Tak naprawdę – nie wiadomo. Mówili rozmaite rzeczy, najpierw, że chcą mnie wymienić na kogoś przetrzymywanego przez Amerykanów lub żołnierzy innych wojsk koalicji walczącej z Saddamem Husajnem. Potem opowiadali, że wymiany nie będzie, bo nie jestem nikim ważnym. Wreszcie zażądali okupu od mojej rodziny i od Kościoła. Niestety, milicje, które działały w Iraku po wojnie 2003 r., stosowały porwania i zastraszanie po to, by doprowadzić do exodusu ludności chrześcijańskiej. Żądanie okupu, wymuszanie pieniędzy to również środek prowadzący do celu – usunięcia chrześcijan z Iraku, a przynajmniej z kontrolowanych przez nich terenów.

Porywacze domagali się, by Ksiądz przeszedł na islam. Ale Ksiądz w odpowiedzi cytował Koran, w którym wyraźnie jest napisane, że przyjęcie islamu pod przymusem jest nieważne. Czemu więc to robili?

Jeden z nich mówił, że powinienem zostać muzułmaninem, a wtedy zostanę z nimi, dadzą mi kobietę i będę uczył ich dzieci. Ja przytaczałem słowa Koranu, dowodziłem, że robią źle, ale oni nie chcieli słuchać. Powiedziałem, że jeśli mnie uwolnią, to się zastanowię i przemyślę ich propozycję, ale oczywiście tego właśnie nie zamierzali uczynić. Bo przecież chodziło im przede wszystkim o zastraszenie mnie, a w efekcie – o sianie strachu i zamętu wśród chrześcijan w Iraku.

Używali słowa kafir, a więc „niewierny”, słowo trudne do przetłumaczenia i o zdecydowanie negatywnym wydźwięku. Czy my, chrześcijanie, jesteśmy dla muzułmanów kafir?

Uznanie nas za kafir w znacznej mierze wynika z niezrozumienia chrześcijaństwa. Część muzułmanów uważa, że skoro wierzymy w Trójcę Świętą, to mamy trzech Bogów, a nie jednego. Ich zdaniem, jeśli Chrystus jest Synem Bożym, a więc Bogiem, to jest innym Bogiem niż Bóg Ojciec. A z kolei uznanie, że – jakoby zdaniem chrześcijan – istnieje więcej niż jeden Bóg, jest potępione przez Koran. Oczywiście, my doskonale wiemy, że Trójca Święta nie oznacza trójki jakichś bóstw, i ja usiłowałem im to wytłumaczyć. Jednak jest to bardzo trudne. Sporo wyznawców islamu jest zdania, że kafir to po prostu osoby niebędące muzułmanami. A pamiętajmy przy tym, że sam islam jest bardzo podzielony: są szyici, sunnici, salafici, i każdy z tych odłamów jest przekonany, że ma rację, inni zaś jej na pewno nie mają.

Odpowiadając na pytanie jednego z porywaczy, powiedział Ksiądz, że za Saddama Husajna było lepiej – dlatego że za Husajna do żadnego porwania by nie doszło. Czy wtedy naprawdę było lepiej niż teraz?

Gdyby prosić dowolnego Irakijczyka, by porównał życie w Iraku dzisiaj i to sprzed 2003 r., powiedziałby, że wiele rzeczy było lepszych właśnie wówczas. Naród był jednością, kraj był jednolity, mieliśmy poczucie bezpieczeństwa. Niestety, to wszystko zostało wprowadzone siłą, a nie poprzez edukację i formowanie społeczeństwa. Teraz Irak jest podzielony, po wojnie ludzie ze sobą walczyli, zabijali się nawzajem. Nie mają już poczucia, że są jednym narodem. Teraz świadomość jedności narodu irakijskiego trzeba budować od nowa.

To prawda, że za Husajna nikt by mnie z kościoła nie porwał. Saddam Husajn szanował chrześcijan, a wicepremier w jego rządzie, Tarik Aziz [był m.in. ministrem informacji i spraw zagranicznych, od 2008 r. w więzieniu, oskarżony o rozmaite przestępstwa reżimu Husajna, zmarł w 2015 r. – przyp. red.] był wyznawcą Chrystusa. Można nawet powiedzieć, że Husajn w jakiejś mierze chrześcijan faworyzował – bo nie mieli ambicji politycznych, byli uczciwi, wierzyli w swój kraj. Zazwyczaj też byli wykształceni – istniały chrześcijańskie szkoły i uniwersytety – i dobrze pracowali. Byli znaczącą częścią irackiego społeczeństwa.

Czym więc była inwazja sił koalicji, z Amerykanami na czele, w 2003 r. na Irak?

Tak samo mówiłem przed wojną, podczas wojny, po niej i teraz: to był błąd! Tamta inwazja była bardzo źle zaplanowana i fatalnie prowadzona. Jej efekty okazały się fatalne.

Można to jakoś naprawić?

Mówienie, że dawny reżim powinien wrócić, jest złe. Nie można też potępiać tamtych czasów w czambuł, choć na pewno należy wskazywać popełniane wówczas błędy. Trzeba intensywnie pracować nad budową prawdziwie obywatelskiego irackiego społeczeństwa, nad wprowadzeniem praw, które nie dyskryminowałyby nikogo, ani muzułmanów, ani chrześcijan. Musimy zbudować nowy, bezpieczny Irak. I myślę, że wszyscy Irakijczycy są na to gotowi. Dość już wycierpieliśmy podczas wojny domowej. Teraz są nam potrzebne pokój i praca nad odbudową kraju.

W świecie obserwujemy raczej nasilenie aktów terroryzmu radykalnych islamistów, ale w Nowej Zelandii nastąpiło coś odwrotnego – atak na muzułmanów. Jest szansa, by doszło do porozumienia muzułmanów i chrześcijan?

To, co się stało, jest konsekwencją dramatycznych wydarzeń w krajach arabskich, przede wszystkim arabskiej wiosny i doprowadzenia do gwałtownych zmian we władzach tych państw. Chciałem przy tym podkreślić, że w przypadku Nowej Zelandii nie możemy mówić o akcie terrorystycznym autorstwa chrześcijan. Ci, którzy to zrobili, nie mogą być określeni tym mianem, to jacyś skrajni naziści, którzy z naszą wiarą mają naprawdę bardzo niewiele wspólnego.

Muzułmanie powinni włożyć większy wysiłek w edukację i formowanie swoich współbraci, w zrozumienie innych religii i potrzebę respektowania odmienności.

Dialog między muzułmanami i chrześcijanami jest możliwy i wręcz konieczny, byśmy mogli żyć w pokoju. Jest bardzo wielu muzułmanów radykalnych, ale są i umiarkowani – niestety, ci ostatni są dość słabi, nie mają wystarczającego wsparcia ze strony choćby władz swoich państw. Jednak trzeba mieć nadzieję, że ta sytuacja się zmieni. Z tego punktu widzenia bardzo ważne były dwie ostatnie wizyty papieża Franciszka: w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Maroku. Ojciec Święty uczynił bardzo wiele dla dialogu chrześcijan i muzułmanów. Wierzymy przecież w jednego Boga i powinniśmy się nawzajem zaakceptować – takie było papieskie przesłanie.

A dlaczego tak silni są radykalni islamiści?

Problem polega na hermeneutyce [objaśnianiu – przyp. red.], na interpretacji pism islamu. Jest to religia oparta właśnie na intepretowaniu ksiąg. Koran zawiera wersety, które mogą być podstawą do stosowania przemocy, jak choćby ten o kafir i możliwości ich eliminowania, zabijania. Myślę, że cały islamski świat przeżywa obecnie kryzys interpretacji. Zapewne muzułmanie powinni włożyć większy wysiłek w edukację i formowanie swoich współbraci, w zrozumienie innych religii i potrzebę respektowania odmienności. Tylko edukacja może wyrwać świat islamu z fanatyzmu i doprowadzić do zniknięcia muzułmańskich terrorystów.

Wracając do sytuacji w Iraku: co z żyjącymi tam chrześcijanami? Były w przeszłości propozycje stworzenia autonomii czy wręcz niezależnego państwa na terytorium zamieszkanym w większości przez Kurdów, ale to chyba nieaktualne?

Idea zbudowania niepodległego państwa chrześcijańskiego datuje się od czasów I wojny światowej. Chrześcijanie o tym marzyli. Ale trzeba pamiętać, że wyznawcy Chrystusa przemieszczali się na przestrzeni wieków po całym terytorium dzisiejszego Iraku, z północy na południe i z południa na północ. Więcej: Irak jako całość jest państwem chrześcijan, bo byli tu dużo wcześniej, niż pojawił się islam. Najpierw żyli tu właśnie wierzący w Chrystusa Asyryjczycy i Chaldejczycy, to oni tworzyli podwaliny cywilizacji. Trzeba też pamiętać, że chrześcijanie nie są przywiązani do jednego miejsca, bo przecież mogą, i powinni móc, żyć wszędzie. Dla nas więc, dla naszej przyszłości kluczowe jest zbudowanie w Iraku społeczeństwa obywatelskiego i wzmocnienie praw człowieka, tak byśmy mogli normalnie funkcjonować, gdzie tylko będziemy chcieli.

Co zrobić, byśmy my, ludzie z Europy, lepiej rozumieli sytuację w Iraku, na całym Bliskim Wschodzie?

To prawda: ludzie z szeroko rozumianego Zachodu nie rozumieją tego, co się u nas dzieje. Mam nadzieję, że pomoże moja książka, bo ukazuje niesłychanie skomplikowaną sytuację w Iraku. Myślę też, że wiele może zrobić Kościół, bo przecież nasze losy to część dziejów starych Kościołów chrześcijańskich, od wieków funkcjonujących na Bliskim Wschodzie. A Kosciół jest instytucją, której wielu ludzi posłucha.

A jak możemy pomóc chrześcijanom w Iraku?

Takiej pomocy bardzo skutecznie udziela właśnie Kościół katolicki. Doświadczaliśmy bardzo mocnego wsparcia ze strony kolejnych papieży: Jana Pawła II, Benedykta XVI i teraz Franciszka. Wiele katolickich organizacji pomagało w odbudowie normalnego życia w naszym kraju, Bez tego wsparcia chrześcijanie byliby po prostu straceni! Jesteśmy ogromnie wdzięczni za pomoc zarówno ze strony instytucji Kościoła, biskupów i księży, jak i ze strony zwykłych ludzi, wiernych. Dziękujemy za modlitwę i wszelką pomoc materialną, która do nas docierała i dociera.
 

Bp Saad Sirop Hanna (1972) – Irakijczyk, obecny wizytator apostolski dla Chaldejczyków mieszkających w Europie. Przed wstąpieniem do seminarium został inżynierem aeronautyki. Po święceniach odbył studia na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie (doktorat z filozofii). 15 sierpnia 2006 r., w Iraku, podczas odprawiania Mszy Świętej, został porwany przez muzułmańskich ekstremistów. Uwolniono go 11 września 2006 r., po 28 dniach niewoli. W Polsce właśnie ukazała się jego książka „Porwany w Iraku”.
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 lipca

"Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie"

Dziś w Kościele: wtorek, XIV tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie bł. Szymona z Lipnicy, prezbitera
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Wj 3, 13-20; Ps105; Mt 11, 28-30
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -