19 lipca
piątek
Wincentego, Wodzislawa, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wielki obecny

Ocena: 3.6
1678

Czy przyszłoby nam kiedyś do głowy, że w niedługim od kanonizacji czasie będziemy musieli bronić dobrego imienia Jana Pawła II?

fot. Pixabay, CC0

Czy Jan Paweł II, dla wielu z nas jedyny prawdziwy autorytet, zawsze cieszył się w naszym kraju powszechnym uznaniem, szacunkiem, miłością i troską? Czy rzeczywiście nigdy nic nas nie niepokoiło? Nie zakłócało naszego myślenia o – dziś świętym – papieżu? W ostatnim czasie w kręgach – aż wstyd mówić – watykańskich pojawiły się nieładne anegdoty na temat Jana Pawła II, powątpiewania w jego prawość i chęć podejmowania właściwych decyzji w sprawie wykorzystywania nieletnich, a nawet insynuacje dotyczące możliwej „dekanonizacji”. Czy przyszłoby nam kiedyś do głowy, że w niedługim od kanonizacji czasie będziemy musieli bronić dobrego imienia Jana Pawła II? Świętego Jana Pawła II? Zanim jednak zaczniemy mówić o innych, popatrzmy na własne podwórko.

Bo przecież nie powinniśmy mieć w tej sprawie czystego sumienia. Spójrzmy na witryny kiosków z gazetami: wciąż panoszy się tam plugastwo w rodzaju tygodnika wymyślonego i wydawanego przez b. rzecznika rządu czasów stanu wojennego, człowieka, który – bodaj jako pierwszy – pozwalał sobie na niewybredne słowne ataki pod adresem Jana Pawła II. Czy ciągaliśmy go za to po sądach? Czy żądaliśmy przeprosin? Czy reagowaliśmy na zło? Wtedy, w apogeum dzialaności tego tygodnika, kupowanego w setkach tysięcy (!) egzemplarzy, ale i teraz, kiedy już niektórzy myśleli, że zniknął na zawsze?

A zło jest przecież realne. Mówił o nim podczas ostatniej swojej pielgrzymki do Polski ten sam święty papież, którego dzisiaj chce się pomawiać, że tego zła nie kazał ścigać, tępić, wypalać. Mówił starym i zmęczonym głosem, ale myśl była jasna: „wiek dwudziesty, mimo niewątpliwych osiągnięć w wielu dziedzinach, naznaczony był w szczególny sposób »misterium nieprawości«. Z tym dziedzictwem dobra, ale też i zła weszliśmy w nowe tysiąclecie. Przed ludzkością jawią się nowe perspektywy rozwoju, a równocześnie nowe, niespotykane dotąd zagrożenia. Człowiek nierzadko żyje tak, jakby Boga nie było, a nawet stawia samego siebie na Jego miejscu. Uzurpuje sobie prawo Stwórcy do ingerowania w tajemnicę życia ludzkiego. Usiłuje decydować o jego zaistnieniu, wyznaczać jego kształt przez manipulacje genetyczne i w końcu określać granicę śmierci. Odrzucając Boże prawa i zasady moralne, otwarcie występuje się przeciw rodzinie. Na wiele sposobów usiłuje się zagłuszyć głos Boga w ludzkich sercach, a Jego samego uczynić »wielkim nieobecnym« w kulturze i społecznej świadomości narodów. »Tajemnica nieprawości« wciąż wpisuje się w rzeczywistość świata”.

Jak mamy zamiar dzisiaj bronić wizerunku naszego świętego Jana Pawła II? Przecież nie pójdziemy w bitewnym ataku, zostaje nam ta broń, jaką on sam nam zostawił w swoim nauczaniu. Zarówno z tej ostatniej pielgrzymki, „Bóg bogaty w miłosierdzie”, jak i z tej pierwszej, której czterdziestą rocznice będziemy za parę tygodni wspominać. Tej, która zapoczątkowała ostateczną rewolucję, jak nazwał papieskie dziewięć dni George Weigel. Słowa papieża nic a nic się nie zestarzały.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -