20 kwietnia
sobota
Czeslawa, Agnieszki, Mariana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Walka o szczęście

Ocena: 4.8
416

Wobec pokus jesteśmy bezradni, gdy usiłujemy je pokonać ludzkimi sposobami. Konieczna jest nam moc słowa Bożego. - mówi Józef Augustyn SJ w rozmowie z Ireną Świerdzewską

fot. Dominik Nienartowicz

Świętujemy zwycięstwo Chrystusa nad grzechem, śmiercią i szatanem, ale przecież ciągle grzeszymy i cierpimy, a zły duch zdaje się szaleć na świecie.

Zwycięstwo Jezusa nie staje się automatycznie naszym ostatecznym zwycięstwem. Ono je zapowiada i otwiera nam drogę do niego. Chrystus umarł za nasze grzechy raz, ale my razem z Nim mamy codziennie umierać dla grzechu. Jeżeli będziemy „krzyżować” nasze ciała dla grzechu, razem z Nim zmartwychwstaniemy (por. Rz 6, 4). Tylko pod tym warunkiem. „Walka z samym sobą, ze światem i z diabłem będzie trwała aż do końca świata. Działać, modlić się, cierpieć to są nasze trzy środki” – mówi św. Karol do Foucauld.

 

Czy taka perspektywa życia chrześcijańskiego nie jest pesymistyczna?

Wielu z nas, szczególnie na początku życia duchowego, towarzyszą takie właśnie obawy. Święty Ignacy Loyola w „Opowieściach pielgrzyma” wspomina obsesyjny niepokój, jaki mu towarzyszył w okresie gorliwych umartwień: „Jak będziesz mógł znosić takie życie przez siedemdziesiąt lat?”. Jako człowiek rozeznania rychło zdał sobie sprawę z tego, że była to pokusa: „O nędzniku! Czy możesz mi obiecać choćby jedną godzinę życia?” – odpowiedział szatanowi. Karol de Foucauld w jednym z listów wyznaje, że często jego modlitwa nie była radosnym spotkaniem z Ojcem niebieskim, lecz „błogosławioną godziną walki. Tak, błogosławioną, gdyż wszystkie godziny naszego życia są błogosławione, skoro Bóg ich pragnie”.

 

Czasem gwałtowność pokus nas zaskakuje. Niektórym ulegamy niemal bezwiednie. Jak w trudnych sytuacjach toczyć walkę duchową?

Odwołam się do „Wyznań” św. Augustyna, który doświadczał silnego napięcia pomiędzy narastającym pragnieniem Boga a gwałtownymi pokusami zmysłowymi, od których – mimo ludzkich starań – nie był w stanie się uwolnić, stąd też odkładał decyzję stanowczego zerwania z grzechem. „Czułem, że to nieprawości więżą mnie – wyznaje. – Krzyczałem więc z głębi niedoli: «Jak długo, jak długo jeszcze? Ciągle jutro i jutro? Dlaczego nie w tej chwili? Dlaczego nie teraz już kres tego, co we mnie wstrętne?». Tak mówiłem i w bezmiernie gorzkiej skrusze serca płakałem”. Ta żarliwa prośba została wysłuchana w cudowny sposób: „I nagle – pisze dalej – słyszę dziecięcy głos z sąsiedniego domu, (…) jak co chwila powtarza śpiewnie refren: «Weź to, czytaj. Weź to, czytaj»”. Natchniony przez Ducha wziął do ręki Listy Apostolskie, a jego wzrok padł na słowa św. Pawła: „(…) nie w ucztach i pijaństwie, nie w rozpuście i rozwiązłości. (…) Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa, a nie ulegajcie staraniom o ciało i jego pożądliwości” (Rz 13, 13). To była przełomowa chwila w życiu przyszłego biskupa Hippony. Jest to wzór walki duchowej dla każdego z nas.

 

Zmaganie się ze złymi myślami jest walką przeciw czemuś – to negatywna strona walki duchowej. A jaka jest strona pozytywna? O co walczyć? Co osiągać?

Joshua A. Heschel powie, że „życie jest walką o sens, którą można przegrać albo wygrać, całkowicie lub częściowo”. Aby się przekonać, jak bardzo prawdziwe są te słowa, wystarczy przypatrzyć się uważnie temu, co dzieje się wokół nas, dramatycznym historiom ludzkim, których jesteśmy świadkami na co dzień. Winny być one dla nas przestrogą.

 

Jak konkretnie walczyć o sens naszego życia?

Bliższa ciału koszula – mówi przysłowie. Zanim więc powiemy, że mamy walczyć o czystą miłość Boga, o gorliwe oddawanie Mu chwały, o ofiarną posługę bliźnim, powiedzmy: mamy walczyć o nasze własne życie, o jego świętość, dojrzałość, mądrość, o ludzkie szczęście w ewangelicznym rozumieniu. Przed startem samolotu obsługa przypomina matkom z dziećmi, że w razie dekompresji winny założyć maskę tlenową najpierw sobie, a później dziecku.

„Chwałą Boga jest dobro człowieka”. Zasada ta utożsamia troskę o nasze dobre i święte życie z oddawaniem chwały i czci Panu Bogu. Ewagriusz z Pontu pisze, że „wszelka walka między nami a duchami nieczystymi nie toczy się o nic innego, jak tylko o modlitwę duchową. Dla tych bowiem duchów jest ona wielce nieprzyjazna i bardzo uciążliwa, a dla nas – zbawienna i bardzo pokrzepiająca”. Walka o czystą modlitwę, a więc taką, która nie byłaby skoncentrowana jedynie na ziemskich potrzebach, leży w centrum duchowej walki.

Człowiek, który się nie modli, nie tylko nie pokona pokus, ale nawet nie jest w stanie ich dostrzec. Kiedy układamy sobie życie tak, jakby Boga nie było, pożądliwość oczu i pożądliwość ciała oraz pycha żywota jawią się jako jedyne sensowne podejście do życia. Michel Onfray, walczący ateista humanistyczny, w „Traktacie ateologicznym” stwierdza, że w walce z religią najbardziej pomocni mogą okazać się szydercy, materialiści, cynicy, hedoniści i piewcy rozkoszy. „Mogą nas bowiem nauczyć, że istnieje tylko jeden świat”, ten materialny – twierdzi Onfray. Autor nie analizuje jednak, jakie są konsekwencje ich zachowań w środowiskach rodzinnych i wszystkich innych, w których żyją, pracują i hołdują namiętnościom. Szydercy i hedoniści żyją najczęściej kosztem innych, a piewcy rozkoszy stają się siewcami krzywdy. Ich postawę moralną obnaża Blaise Pascal: „Nie znaleźli innego sposobu zadowolenia pożądliwości bez krzywdy drugich”.

 

Jak mamy toczyć nasze duchowe walki?

Trwając przed Bogiem na modlitwie, medytując Jego słowo, rozmawiając z Nim. Tak odkrywamy, że wszystko, co jest wrogiem Boga i Jego przykazań, jest zagrożeniem dla naszego własnego dobra i szczęścia, jak też dobra i szczęścia bliźnich. Moralne zło pokusy możemy dostrzec jedynie w świetle mądrości i dobroci Boga, nienawiść ukryta w każdej pokusie zostaje zdemaskowana poprzez kontemplację miłości Boga, niszczącą zaś moc pychy może nam objawić Jezus cichy i pokornego serca.

Wobec pokus zawsze jesteśmy bezradni, gdy usiłujemy je pokonać naszymi ludzkimi sposobami: przez racjonalizację, zaprzeczanie im, próby ucieczki. W walce ze złem konieczna jest nam tarcza słowa Bożego, Jego mądrość, moc. W pokusie zawsze ukryte jest kłamstwo, które może być zdemaskowane jedynie z pomocą Bożego słowa.

 

Przeżywamy Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Jak ma się głoszenie radykalizmu Bożego miłosierdzia do radykalnej walki z grzechem?

W historii duchowości, tak judaistycznej, jak chrześcijańskiej, nie ma usprawiedliwienia nawet dla najmniejszego grzechu. Biblia nie głosi miłosierdzia wobec grzechu, ale jedynie wobec grzesznika, który się nawraca. My księża nie mamy władzy „odpuszczania grzechów” rozumianej dosłownie. Ta należy wyłącznie do Boga. A nasze powoływanie się na Jezusa, by odpuszczać grzechy, nie stawiając grzesznikowi żadnych warunków, jest aktem uzurpatorstwa. Jezus był Bogiem, „wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam wiedział, co w człowieku się kryje” (J 2, 24). My tej wiedzy nie mamy. Do kapłańskiego rozgrzeszenia potrzebujemy świadectwa grzesznika, że uznaje on swój grzech, wyznaje go i postanawia poprawę. Tak jak potrafi dzisiaj, choćby niedoskonale.

Pojęcie „władzy odpuszczania grzechów” bywa nieraz rozumiane fałszywie. Niektórzy wierni przypisują spowiednikom uprawnienia, jakich tamci nie mają. Błędnie sądzą, że wszystko w konfesjonale zależy od spowiedników. W Kościele nie było i nie będzie „bezwarunkowego rozgrzeszenia”. Każde kapłańskie rozgrzeszenie jest „na warunkach samego Boga”. Tak naprawdę jest ono „sakramentalną modlitwą”, a nie aktem prawnym. W konfesjonale jedynym Panem jest Bóg, a kapłan jest Jego sługą – mówi katechizm.

 

A jeśli ktoś, przychodząc do konfesjonału, nie chce uznać swojego grzechu, wyznać go i prosić o miłosierdzie?

Spowiednik jest wówczas bezradny. Dlaczego? Ponieważ sam Bóg nie może nic zrobić, gdyż szanuje ludzką wolność i związane z nią wybory. Także te grzeszne. Radykalizm Bożego miłosierdzia nie wyraża się w lekceważeniu grzechu, ale w radykalnej miłości Boga do grzesznika. Wydał On swojego jednorodzonego Syna na śmierć, abyśmy dzięki Niemu mieli życie. Radykalizm walki z grzechem zaś nie polega na ostracyzmie moralnym, który oskarża i potępia grzesznika (samego siebie i innych) za każdy grzech, ale na nieustannym powierzaniu się miłosierdziu Boga pośród ludzkiej słabości i ułomności. Tylko ten, kto podejmuje radykalną walkę z grzechem, odkrywa istotę i radykalizm Bożego miłosierdzia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 kwietnia

Sobota, III Tydzień wielkanocny
Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem.
Ty masz słowa życia wiecznego.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 6, 55. 60-69
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter