21 lipca
niedziela
Daniela, Diany, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wakacje misjonarza

Ocena: 4.6
341

Pracują na wszystkich kontynentach. Do Polski przyjeżdżają co dwa, trzy lata. Jak wypoczywają?

fot. Irena Świerdzewska

W połowie czerwca Centrum Formacji Misyjnej przy ulicy Byszewskiej w Warszawie tętni życiem. Gwarno tu od rozmów, kolorowo od różnych habitów. W blisko 80-osobowej grupie są też misjonarze świeccy. Przez trzy dni modlą się, biorą udział w konferencjach, szkoleniach i wymieniają się doświadczeniami.

– Te spotkania świadczą o potrzebie wspólnoty, odnowienia przyjaźni – mówi bp Jan Piotrowski, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji, były misjonarz w Kongo. – Sprawdza się powiedzenie Tomasza Mertona, że człowiek nie jest samotną wyspą, potrzebuje relacji, a te, które rodzą się z idei głoszenia Ewangelii, są czymś bardzo trwałym. Naszym misjonarzom, pośród których kiedyś sam byłem, życzę, aby w tym miejscu odzyskiwali siły i wzmacniali skrzydła do ewangelizacyjnych lotów, tam gdzie zostali posłani przez Kościół.

 


W ZDROWYM CIELE

Biskup Romuald Kujawski od 30 lat jest na misjach. Przez 15 lat był biskupem w diecezji Porto Nacional w Brazylii, od roku pozostaje na emeryturze. – Na ile jeszcze zdrowie pozwala, posługuję w mieście Recife nad Atlantykiem, we wspólnocie Obra di Maria – Dzieło Maryi – gdzie przygotowujemy katechistów do ewangelizacji – opowiada. Kiedy przebywa w rodzinnym Poznaniu, pomaga w parafii. – Polska to moja ojczyzna. Najbardziej brakuje mi atmosfery obchodów Bożego Narodzenia. Od kiedy przestałem być biskupem diecezji, mogę przylecieć do Polski na ten czas. Odwiedzam wtedy przyjaciół. Nieraz nie wiem, czy odpoczywam, czy pracuję. U misjonarza ten czas się zazębia. Trzeba jednak pamiętać, że wśród obowiązków misjonarza jest ten, by nie zaniedbywać zdrowia fizycznego – mówi.

Doświadczenie niedopilnowania tej zasady ma za sobą o. Bartłomiej Jan Kurzyniec, karmelita bosy, misjonarz od 48 lat. Najpierw przebywał w Burundi, a obecnie w Rwandzie. – Przez pierwsze osiem lat na misjach wydawało mi się, że moje życie w zakonie jest za wygodne, chociaż panowała tam dyscyplina. Rzuciłem się w wir pracy, doprowadzając swój organizm do wyczerpania. Skończyło się depresją, co wymagało leczenia klinicznego. Zabrakło zdrowego rozsądku i wypoczynku – przyznaje. Wrócił do dbania o sen i trzy posiłki dziennie. – Nie objadanie się, ale wstawanie od stołu, żeby mieć jeszcze smak na skórkę chleba. Trzeba zachować porządek dnia – podkreśla. – Stworzyć sobie takie warunki, żeby się nie wyczerpywać, i znajdować sposób na odpoczynek tam, gdzie żyję, nie tylko kiedy wyjeżdżam z misji.

Podczas pobytu w Polsce priorytetem często staje się regeneracja zdrowia. – Co dwa lata przyjeżdżam do Polski – mówi o. Zbigniew Świerczek, franciszkanin, 20 lat na misjach w Boliwii, rok w Argentynie, od ośmiu lat w Peru, gdzie jest proboszczem 35-tysięcznej parafii w Limie. – Wypoczynek jest trudny do zorganizowania. Najpierw staram się załatwić wizyty u lekarza, wykonać badania, odwiedzić specjalistów, dentystę, więc to wyznacza pewne daty. Pomiędzy badaniami odwiedzam rodzinę. To bardzo ważne dla misjonarza, daje poczucie łączności z ludźmi i miejscami, gdzie są nasze korzenie.

Opiekę medyczną dla misjonarzy przyjeżdżających do Polski chwali s. Teresa Lipka ze Zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre Dame, od czterech lat na misjach w Old Fangag w Sudanie, gdzie uczy w szkole. – Mam ogromną wdzięczność dla Oddziału Klinicznego Chorób Tropikalnych i Pasożytniczych przy Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Tam możemy wykonywać badania, ale też mamy szkolenia, jak sobie radzić w warunkach tropikalnych – mówi. W północnej części Sudanu Południowego, w okolicach dopływu Nilu, znajduje się największy na świecie rejon bagienny. Siostra Teresa wielokrotnie zapadała na malarię i na regenerację po chorobie przyjeżdżała do Polski.

 


OJCZYSTA ZIELEŃ

Czas na regenerację jest wpisany w obowiązki misjonarza. Siostra Brygida Maniurka, franciszkanka misjonarka Maryi, jest na misji realizującej projekt „Solidarność z Południowym Sudanem”. To inicjatywa kilku zgromadzeń. – Regulamin zakłada, że dla naszej równowagi fizyczno-duchowej co roku mamy opuszczać misję na sześć tygodni – mówi. – Ten czas bardzo szybko płynie. Trzeba w nim zmieścić doroczne rekolekcje. W moim wieku muszę też zrobić badania lekarskie i zaopatrzyć się w lekarstwa na cały rok.

Często sama zmiana klimatu jest dla misjonarza odpoczynkiem. – Kiedy jadę pociągiem z Warszawy w rodzinne strony na Śląsku, przez całe trzy godziny podróży siedzę i patrzę przez okno. Zachwycam się przyrodą, nasycam oczy widokiem zieleni, drzew, pól. Towarzysze podróży, zapatrzeni w komórki, zerkają na mnie podejrzliwie – śmieje się s. Brygida.

Bracia kapucyni Robert Wieczorek, od 30 lat na misjach, i Augustyn Chwałek, od półtora roku na misjach, pracują w obozie dla uchodźców w Rubkona w Sudanie Południowym. Największy w kraju, stutysięczny obóz zajmuje powierzchnię zaledwie 2 km kw. Dużym wyzwaniem jest gorący klimat z najbardziej upalnymi miesiącami: marcem, kwietniem i majem. Gliniane i blaszane domki w nocy oddają skumulowane za dnia ciepło. W nocy trzeba wycierać się ręcznikiem i zmieniać miejsce, żeby nie spać na mokrym prześcieradle. Przeciętnie misjonarz traci tu 10 kg wagi. – Pobyt w rodzinnym domu już to uzupełnił – uśmiecha się brat Augustyn.

Kapucyni podkreślają, że wsparciem są spotkania z przyjaciółmi i rodziną. – Przyjeżdżamy co dwa lata na urlop, to okazja, żeby się spotkać z rodziną. Moi rodzice w tym roku obchodzili 60-lecie małżeństwa – mówi brat Robert. – Jest to czas wypoczynku fizycznego i spotkań. Ale w tym roku atmosfera w naszym kraju, w którym przecież nigdy wcześniej nie było tak dostatnio jak obecnie, nie wpływa na moją regenerację – kręci głową brat Robert. – Trafiłem na czas kampanii wyborczej. Toczące się dyskusje, konflikty, podziały generowane są wyłącznie w ludzkich sercach i umysłach. Chciałoby się powiedzieć: Ludzie, uspokójcie się, bo nie macie problemów. Mówię to z perspektywy tego, co my widzimy tam, w Afryce, jakimi ofiarami podziałów i problemów politycznych są ludzie w Sudanie Południowym. Oczekiwałbym od moich rodaków większej dojrzałości – podkreśla.

 


Z SIEBIE WSZYSTKO

Misjonarze nie siedzą z założonymi rękami podczas swoich wakacji. Biorą udział w niedzielach misyjnych, różnego rodzaju animacjach, żeby zainteresować ludzi misjami i przy tej okazji pozyskać środki na ewangelizację.

Siostra Zygmunta Kaszuba ze Zgromadzenia Sióstr Karmelitanek Dzieciątka Jezus pracuje w Burundi od 50 lat. Założyła tam dom zakonny, leczyła chorych, karmiła głodnych. Była także świadkiem wojny domowej. Medyczne doświadczenie zdobywała m.in. przy boku dr Wandy Błeńskiej, dziś kandydatki na ołtarze. – Teraz moim największym kłopotem jest, co dać jeść dzieciom, które przychodzą do prowadzonej przez nas szkoły – martwi się misjonarka. Co niedziela w innej parafii opowiada o misjach, w dni powszednie spotyka się z młodzieżą w szkołach. – Cały tydzień byłam w Lublinie, tamtejsza Caritas włączyła naszą szkołę w akcję pomocy, przekażą naszym dzieciom plecaki – mówi z wdzięcznością.

– Mam jeszcze formę i siły. Kiedy gonimy się z młodszymi siostrami, to jeszcze je prześcignę – śmieje się s. Zygmunta. Ma 86 lat i już szykuje się do powrotu do Burundi.

Po dłuższej regeneracji w Polsce na misje do Kamerunu wraca s. Alicja Ciesielska ze Zgromadzenia Sióstr św. Dominika, misjonarka od dziewięciu lat. Przeszła malarię i tyfus, jest po zabiegu operacyjnym. – Na misjach daję z siebie wszystko – mówi. – Chcę być dla tych, do których zostałam posłana.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka tygodnika „Idziemy”, absolwentka ziołolecznictwa na SGGW i dziennikarstwa na UW, korespondentka Vatican News


irena.swierdzewska@idziemy.com.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 21 lipca

XVI Niedziela zwykła
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 
+ Komentarz „Idziemy” - Stwórz się na nowo
Nowenna do św. Anny 17-25 lipca
+ Nowenna do św. Szarbela 19-27 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter