17 października
środa
Wiktora, Marity, Ignacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W mieście Cudu nad Wisłą

Ocena: 4.825
1644

Przybycie Jana Pawła II do Radzymina dowodzi nie tylko, że pamiętał o wydarzeniach 15 sierpnia 1920 r., ale również, że on, papież Totus Tuus, musiał długo te sprawy „zachowywać i rozważać w swoim sercu”.

fot. Lidia Molak/Idziemy

Radzymin długo czekał na ten dzień: 13 czerwca 1999 r. Po raz pierwszy władze miasta przekazały Janowi Pawłowi II zaproszenie jeszcze w 1990 r., w Watykanie. Ponowiły je osiem lat później, wraz z ówczesnym proboszczem radzymińskiej kolegiaty Przemienienia Pańskiego ks. prałatem Stanisławem Kuciem – wręczając jednocześnie papieżowi dyplom nadania honorowego obywatelstwa Radzymina. Tytuł przyznała Rada Miejska 19 grudnia 1997 r. Tym razem Jan Paweł II przyjął gości w Castel Gandolfo. „Przyjadę, jeśli Bóg pozwoli” – powiedział. I dodał, wskazując na malowidło na ścianie letniej rezydencji papieskiej, przedstawiające scenę z bitwy warszawskiej: „Jakbym już u was był! ”. Scena – ks. Ignacy Skorupka z wzniesionym krucyfiksem na czele atakującego oddziału polskiego – została namalowana przez lwowskiego artystę Jana Henryka Rosena na zlecenie papieża Piusa XI. Ten, jeszcze jako nuncjusz apostolski w Polsce Achille Ratti, był w Warszawie, gdy szli na nią bolszewicy. Podczas gdy inni dyplomaci się ewakuowali, on pozostał, był naocznym świadkiem wydarzeń i doskonale rozumiał znaczenie ówczesnego zwycięstwa Polaków nad bolszewikami.

 

Cisza nad bukietem

Przylot papieskiego helikoptera do Radzymina zdawał się opóźniać. Na Cmentarzu Żołnierzy Polskich 1920 r. było głośno, grała orkiestra dęta, ktoś coś mówił przez mikrofon. Nas, dziennikarzy, umiejscowiono na platformie za kwaterami ze zbiorowymi mogiłami kilkuset żołnierzy poległych w dniach 13-16 sierpnia 1920 r. Naprzeciwko widzieliśmy masywny, złocony klęcznik z błękitno-żółto-białym bukietem dzwonków, chabrów, ostróżek i rumianków. Dużo później dowiedziałam się, że zebrała je dla papieża Joanna Oksiuta, żona posła Krzysztofa Oksiuty. Przez lata uszczknięte z niego kwiaty przeleżały zasuszone w moim egzemplarzu Katechizmu Kościoła Katolickiego.

Po lewej – najważniejsi goście, wśród nich żyjący jeszcze uczestnicy wojny polsko-bolszewickiej. W tle odnowiona kaplica, z prawej – grupa kręcących się dzieci pierwszokomunijnych. Papież później do nich podejdzie, a widząc wśród nich chłopca na wózku, przepchnie się wprost do niego z równym zdecydowaniem, co do kombatantów.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 32 (670), 12 sierpnia 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 22 sierpnia 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktorka i felietonistka "Idziemy". Autorka książek "Cudownie być mamą" i "Pierwsza Biblia mojego dziecka". Wraz z mężem wieloletnia animatorka Spotkań Małżeńskich. Mama dwóch córek i czterech synów.



Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI