12 grudnia
wtorek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W dobrych rękach

Ocena: 4.9
384

Nowym ordynariuszem diecezji warszawsko-praskiej będzie bp Romuald Kamiński, dotychczasowy biskup pomocniczy diecezji ełckiej

fot. BP KEP

Biskup Kamiński po 12 latach posługi w Ełku wraca do Warszawy, z którą związany jest od czasów seminarium duchownego, do diecezji, którą bardzo dobrze zna. Przez 13 lat był kanclerzem nowo utworzonej diecezji warszawsko-praskiej.

– Będziecie mieć wspaniałego ordynariusza – mówi bp Jerzy Mazur SVD, ordynariusz ełcki. – To człowiek prawy i pobożny – mówi o bp. Kamińskim bp Tadeusz Pikus, kursowy kolega z czasów seminaryjnych.

Na ogłoszenie nominacji pojechał do Ełku warszawsko-praski ordynariusz abp Henryk Hoser SAC, który w związku z osiągniętym 27 listopada wiekiem 75 lat przejdzie na emeryturę. Jak zauważa abp Hoser, zmiana zbiega się z rokiem jubileuszu ćwierćwiecza istnienia diecezji. – Można to potraktować jako dar Bożej Opatrzności – podkreśla.

Biskup pomocniczy warszawsko-praski Marek Solarczyk mówi, że nowo mianowany koadiutor to człowiek bardzo systematyczny w działaniach, konsekwentny w realizacji przyjętych założeń, ale jednocześnie serdeczny i bardzo otwarty na drugiego człowieka.

 

Pobożna rodzina

Urodził się w Janówce, wówczas w diecezji łomżyńskiej, obecnie ełckiej. Jest najstarszym z dzieci w licznej rodzinie, dwójka kolejnego rodzeństwa zmarła po pierwszym roku życia, potem na świat przyszedł Andrzej, bliźniacy Zofia – obecnie s. Samuela – i Stanisław, oraz najmłodsza Danusia. – Byliśmy zwyczajną rodziną, nasz dom był tradycyjny, katolicki – mówi s. Samuela, siostra prowincjalna zgromadzenia elżbietanek. – Rodzice byli przykładem spokoju, dobra, troski o dzieci, szacunku do pracy – dodaje. Wieczorem razem odmawiali pacierz. Mama podczas przędzenia wełny lubiła w Wielkim Poście śpiewać Gorzkie żale. Nieżyjący już tata był obdarzony szczególnym głosem. – Romek odziedziczył głos po tacie – mówi s. Samuela. – Kościół był obok domu, więc na nabożeństwa różańcowe, majowe chodziliśmy codziennie. Nie było mowy, żeby opuścić.

Najstarszy syn już w wieku czterech lat został ministrantem. Jak opowiadała potem z uśmiechem mama, Teresa Kamińska, podczas procesji zgubił dzwonki w trawie i bardzo to przeżywał. Lubił się uczyć i do szkoły został posłany rok wcześniej. Z wywiadówek rodzice wracali z samymi pochwałami. Pani od matematyki oceniała, że od lat nie miała takiego ucznia. Siostra Samuela wspomina, jak brata pochłaniały książki: zaszywał się w domu z powieściami, zwłaszcza z ulubioną „Trylogią”. Po skończonym Technikum Mechanicznym w Białymstoku wybrał Wyższe Seminarium Duchowne w Warszawie.

 

Listy do seminarium

– Dopiero kiedy był na pierwszym roku, dowiedziałam się, gdzie się uczy – wspomina s. Samuela. – Lata 70. to był czas komunizmu i inwigilacji, nie o wszystkim można było mówić głośno. Kiedy przyjeżdżał z seminarium na święta, bardzo czekaliśmy. W wakacje pomagał przy żniwach. Pisanie listów przez tatę było wielkim rytuałem. Tata na głos odczytywał zapisane kartki, a my słuchaliśmy.

W seminarium cieszył się uznaniem. Koledzy przychodzili po poradę w ważnych sprawach, bo umiał dostrzec wagę spraw i zaradzić problemom. Opanowany, spokojny, pogodny i wrażliwy. Ojciec Hubert Matusiewcz wspominał, jak część seminarzystów mieszkała w Warszawie na Tarchominie, bo nie mieściła się na Krakowskim Przedmieściu. W zimę stulecia kawał drogi z klasztoru przy Bonifraterskiej trzeba było chodzić pieszo: autobusy nie kursowały. Wszyscy koledzy byli bardzo życzliwi, ale dwaj z nich, dziś biskupi, częstowali gorącą herbatą. Jednym był Romek Kamiński.

Bp Tadeusz Pikus opowiadał kiedyś, że raz w tygodniu chodzili opiekować się niewidomą i sparaliżowaną osobą, a kleryk Kamiński pochylał się nad nią z iście samarytańskim oddaniem. Do wspólnych prac, zwłaszcza przy budującym się wówczas gmachu seminarium na Bielanach, był zawsze pierwszy.

 

Najpierw do kanclerza

Po wyświęceniu w 1981 r. przez bp. Jerzego Modzelewskiego przez dwa lata był wikariuszem parafii Matki Bożej Królowej Polski w Otwocku. Potem został mianowany na kapelana prymasa Józefa Glempa, administrował też Domem Arcybiskupów Warszawskich. Mówiono, że dorównał swojemu poprzednikowi ks. Bronisławowi Piaseckiemu, a domem zarządzał jak doświadczony ekonom. Udało się przeprowadzić wiele remontów z wymianą systemu ogrzewania włącznie, przy niskich nakładach i z zachowaniem wysokiej jakości. Pracujący wówczas w sekretariacie prymasa bp Pikus ocenia, że ks. Kamiński był predysponowany do zajmowania się sprawami organizacyjnymi.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły