12 grudnia
czwartek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Świetlisty Szlak męczenników

Ocena: 0
1787

Beatyfikacja polskich franciszkanów męczenników Michała Tomaszka i Zbigniewa Strzałkowskiego jest kolejnym ważnym znakiem pamięci. To oni są prawdziwymi herosami współczesności w Kościele katolickim.

Ich męczeńska śmierć przypomina, co się dzieje, gdy ideologia staje się fanatyzmem, a utopia chce być wprowadzona przemocą dla powszechnego dobrobytu. Zbrodnia popełniona przez komunistyczną bandę ze Świetlistego Szlaku jest wstrząsająca. Jest przy tym jednym z wielu świadectw, jakie miliony katolików złożyły w służbie Chrystusowi i bliźnim podczas hekatomby zgotowanej Kościołowi przez komunizm. Totalitaryzm komunistyczny nie ma sobie równych w destrukcji porządku, normalności, prawdy i dobra. Był, jest i będzie szlakiem ku ciemności, zniewoleniu, kłamstwu. Maoiści z Peru sądzili, że kroczą w światłości, a brnęli w otchłań mroku. Symbole – sierp i młot – w imię których i pod szyldem których dokonywali swoich ponurych zbrodni, są znakami zła.

Ten system zniewolenia i terroru stawał się jednocześnie probierzem wiary dla najwierniejszych świadków Chrystusa. Błogosławiony Michał i błogosławiony Zbigniew wytrwali na posterunku do końca. Dziś, w XXI wieku, akcenty się przesunęły. System totalitarny w Korei Północnej nadal jest najokrutniejszy na świecie – tam dochodzi do największych i najgwałtowniejszych prześladowań chrześcijan, w Chinach trwa eliminacja Kościoła katakumbowego, dyktatury w Laosie i Wietnamie ciągle niszczą chrześcijan. W XX wieku walka o prawdę skupiała się wokół pytania, czy Bóg istnieje, a komunizm udzielał natychmiastowej odpowiedzi, że nie. Dzisiaj zaś, w XXI wieku, batalia toczy się wokół pytania: kim jest Bóg?

Głównym graczem, próbującym mocno i stanowczo odpowiedzieć na to pytanie, jest islam. W ponad trzydziestu krajach dyktatur islamskich wyznawcom Chrystusa żyje się bardzo ciężko. Ofiara naszych rodaków posługujących w Peru przywodzi na myśl innych zakonników, cichych i dzielnych wojowników Chrystusa, którzy także kroczyli świetlistym szlakiem prawdy i dobra. To siedmiu francuskich trapistów z klasztoru Najświętszej Maryi Panny z Gór Atlas w Tibhirine w Algierii. W następnym roku minie dwudziesta rocznica ich męczeńskiej śmierci. W marcu 1996 roku zostali uprowadzeni w Góry Atlas przez fanatyków muzułmańskich ze Zbrojnej Grupy Islamskiej i tam… ścięci. Według wiarygodnych przekazów mnisi mogli w każdej chwili, podobnie jak nasi bohaterowie z Peru, wrócić do swoich ojczyzn. Byli jednak oddani powołaniu, służyli miejscowej ludności muzułmańskiej, byli lubiani, szanowani, zapraszani na ważne uroczystości. W wyniku gry politycznej znaleźli się na drodze złych ludzi, którzy w imię fałszywej ideologii dokonali brutalnego i ordynarnego aktu morderstwa na świętych i niewinnych ludziach. Zakonnicy zdecydowali się podążyć drogą Chrystusa na sam krzyż. Ich śmierć dotknęła nie tylko nas, ale także muzułmanów.

Według meldunków międzynarodowego Dzieła Chrześcijańskiego Open Doors Algieria to dziś najtrudniejszy obszar ewangelizacyjny w rejonie Afryki Północnej. A przecież nie było tak zawsze. Tu jest ziemia biskupa z Hippony, św. Augustyna. Przed inwazją islamską Kościół rozwijał się tu najdynamiczniej ze wszystkich wspólnot. Teraz działają tu ruchy fundamentalistyczne i terrorystyczne, państwo tropi każdy przejaw religijności innej niż sunnicka. Trzeba więc czytać ze zrozumieniem ten bolesny przekaz historii. Jeśli będziemy samozadowoleni, wylegujący się w swojej sytej religijności, jak mieszkańcy Hippony i okolic, odpoczywający z założonymi rękami, nie wsłuchując się z żarem w zachętę św. Pawła: „Miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14), możemy wszystko zmarnotrawić i stać się mniejszością, albo w ogóle zniknąć.

Chrześcijanin to człowiek w drodze. Nasze powołanie, jak mówi Ojciec Święty Franciszek, może się realizować w ruchu, w aktywności, w działaniu. Tak samo męczeńska śmierć polskich franciszkanów z Peru wskazuje, że pokój i wolność to nie jest stan na zawsze, musimy o te wartości wciąż na nowo zabiegać i walczyć. Wzory świętych i wielkich mężów z Peru, z Algierii, którzy przecież na pewno się bali, na pewno mieli wątpliwości, ale ostatecznie okazali się mocarzami i zwyciężyli, niech będą inspiracją, że trud dla Chrystusa i bliźniego ma sens. Prześladowani chrześcijanie, którzy nie uciekają, nie wypierają się wiary, są solą ziemi i światłem świata. Są prawdziwymi autorytetami. Nie są jak terroryści, którzy w imię wielkich sloganowych haseł, szlachetnych rzekomo, bez mrugnięcia okiem potrafią strzelić drugiemu człowiekowi w potylicę albo go ściąć.

Tomasz Korczyński
fot. Open Doors

Idziemy nr 51-52 (534), 20-27 grudnia 2015 r.

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 grudnia

Kto ma uszy, niechaj słucha!
Dziś w Kościele:
+ czwartek, II tydzień Adwentu, wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 41,13-20; Ps 145,1bc.9-13; Mt 11,11-15
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -