11 grudnia
środa
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Strój z zasadami

Ocena: 0
887

Po co przychodzę do kościoła? Jeśli spotkać się z Bogiem, Osobą, którą kocham, będę odpowiednio ubrany.

fot. Lidia Molak / Idziemy

Wakacyjna atmosfera i wysokie temperatury zdają się usprawiedliwiać to, że na Mszy Świętej w niedzielę stroje są mocno dowolne: głębokie dekolty, skąpe bluzki, kuse sukienki i spódniczki, prześwitujące materiały, szorty, rybaczki i trykotowe podkoszulki – dobrze, jeśli nie z jakimś ekscentrycznym napisem. Odziani w nie bywają uczestnicy Eucharystii niezależnie od wieku, najczęściej młodsi, chociaż nawet osobom starszym – najbardziej trzymającym fason – zdarzają się coraz częściej różne odzieżowe gafy.

Widok dziesięcioletnich dziewczynek w pierwszopiątkowej kolejce do spowiedzi także nie budzi skojarzeń religijnych, raczej plażowe. Małe penitentki mają na sobie kuse, wystrzępione dżinsowe szorty lub obcisłe legginsy i bluzeczki na ramiączkach. Obok stoją mamy – dla odmiany ubrane w sukienki obnażające ramiona, plecy, pachy i nogi do pół uda. Przybyli tatusiowie zdają się nie mieć nic przeciwko temu, sami są w krótkich spodniach i klapkach. W końcu to nawet nie niedziela. Ponieważ ten obrazek powtarza się co roku w miesiącach letnich, można wywnioskować, że nikt nie zwraca dzieciom uwagi na niewłaściwy strój podczas przystępowania do sakramentu: ani rodzice, ani katecheci, ani księża. A jeśli nawet zwraca, to nie jest to w żaden sposób egzekwowane. Nade wszystko zaś brakuje dobrego przykładu.

– Nieodpowiedni strój bardzo spłyca przeżywanie liturgii – mówi ks. Marcin Wojtczak, moderator diakonii wyzwolenia Ruchu Światło-Życie w diecezji warszawsko-praskiej. – Sądzę, że jest to w dużej mierze kwestia wzorców, jakie wynosimy z domu – dodaje. – Rodzice nie każą dzieciom się godnie ubrać się na Mszę, machają ręką na niedbały czy wręcz wyzywający strój, byle tylko dziecko znalazło się w kościele. W ten sposób traci się dobry smak w imię wartości, jaką jest praktykowanie.

– Ale praktykować powinno się we właściwy sposób – podkreśla ksiądz. – Zewnętrzna forma ma oddawać w całej pełni to, co człowiek ma w sercu. Miłość do Pana Boga powinna być w środku i przejawiać się w miłości do innych ludzi – w tym przypadku w godnym stroju. Warto także chronić własną intymność przed wzrokiem innych – zwraca uwagę. – Ubierając się do kościoła niestosownie, przyciągamy wzrok innych w niewłaściwy sposób. Zwłaszcza że w tym miejscu cała uwaga należy się Panu Bogu.

– To, co przekazujemy dzieciom, one kiedyś przekażą następnemu pokoleniu – zauważa Ewelina Chełstowska, mama dwóch synów i współzałożycielka portalu Urzekająca.pl, który ma za zadanie formować duchowość kobiet. – W moim domu rodzinnym najlepsze nowe rzeczy pierwszy raz nakładaliśmy właśnie do kościoła. Tego się nauczyłam; teraz staram się ubierać na Mszę ładnie i godnie: nie roznegliżowana i nie w worku pokutnym. Mam wrażenie, że na wsi ludzie wciąż o to bardzo dbają, ale w Warszawie przychodzą do kościoła w dresach i podkoszulku, bo później jadą na wycieczkę albo działkę. My też z mężem i dziećmi często jedziemy na wycieczkę po Mszy, ale mamy ciuchy na przebranie – zdradza. – Zdarzają się też w kościele stroje niemal plażowe. Czy to takie trudne, aby osłonić dekolt i ramiona chustą?

Antek ma dziesięć lat. Kiedy wysiada na dworcu Warszawa Wschodnia, ma na sobie długie spodnie, które zwykle nakłada, idąc w niedzielę na Mszę Świętą. Jest gorący lipcowy dzień, a chłopiec ma za sobą podróż z Zakopanego, gdzie był na parafialnych koloniach. – Bo rano służyłem do Mszy, a potem nie miałem jak się przebrać – wyjaśnia zdziwionej nieco jego strojem mamie. Nie wygląda jednak na „poszkodowanego”. Od małego wie, że do kościoła idzie się w specjalnym „niedzielnym” stroju, i sam pilnuje tej żelaznej zasady. Nawet do głowy mu nie przyjdzie, by z powodu temperatury – lub dlatego, że rodzice akurat są daleko – poprzestać na szortach i T-shircie. Mama jest z niego dumna.

– Przy niektórych świątyniach wiszą tabliczki przypominające o godnym stroju. Ale nigdy nakazy zewnętrzne nie będą wystarczające, jeśli nie będzie się miało zasad we własnej głowie – podkreśla ks. Wojtczak. – Trzeba się zastanowić: po co przychodzę do kościoła? Jeśli spotkać się z Bogiem, Osobą, którą kocham, będę odpowiednio ubrany.

Ksiądz przyznaje, że zdarzyło mu się na jakimś wyjeździe znaleźć w pobliżu kościoła, kiedy miał na sobie niestosowny do Mszy strój. Cieszył się, że miał przy sobie albę, którą mógł na siebie narzucić. – Mimo wszystko czułem się niekomfortowo, jakbym był nieproszonym gościem, chociaż tego co pod albą nie było widać.

– Jeśli ktoś ma wrażliwe serce, to stres związany z nieodpowiednim strojem będzie mu utrudniał przeżywanie Eucharystii – dodaje ks. Wojtczak. – Nie tylko ze względu na siebie samego, ale i na innych, którzy widzą go w kościele ubranym nie tak, jak wymaga tego świętość miejsca.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -