21 września
piątek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Spotkanie z Benedyktem XVI

Ocena: 4.55
1993

– Benedykt XVI w języku polskim bardzo szybko robił postępy, za co Polacy byli mu bardzo wdzięczni – wspomina abp Mieczysław Mokrzycki

fot. Marta Jacukiewicz/Idziemy

Z abp. Mieczysławem Mokrzyckim o przyjaźni z Benedyktem XVI rozmawia Marta Jacukiewicz

 

Kiedy Ksiądz Arcybiskup widział się z Benedyktem XVI?

Niestety, w ostatnim czasie miałem dużo zajęć, a nie było szczególnie okazji, aby jechać do Rzymu, więc ostatni raz widziałem się z papieżem seniorem w maju 2017 r. Miałem wtedy okazję być u niego na obiedzie. Wcześniej ks. Georg Gänswein, pierwszy sekretarz Benedykta XVI, udzielił wywiadu, w którym powiedział, że Ojciec Święty powoli gaśnie jak świeca. A wcale tak nie było, bo widziałem go w dobrej formie, jak zawsze był pogodny. Rzeczywiście widać zewnętrznie, że powoli się starzeje, ale jest bardzo sprawy umysłowo. Jak zwykle cieszył się z moich odwiedzin.

 

Czy Ksiądz Arcybiskup koresponduje z papieżem seniorem?

Na święta Bożego Narodzenia otrzymałem piękne życzenia napisane własnoręcznie przez Ojca Świętego, że pamięta o mnie, modli się i przesyła pozdrowienia i błogosławieństwo dla wszystkich kolędników, którzy przychodzą do domu arcybiskupa. W tym roku było to ok. 1350 dzieci. Pisałem i mówiłem Ojcu Świętemu o naszej nowej inicjatywie. Na kolędowanie z arcybiskupem przyjeżdżają dzieci z parafii rzymskokatolickich ze Lwowa i okolic. W tym roku było to trzecie wspólne kolędowanie.

 

Pamięta Ksiądz Arcybiskup pierwsze spotkanie z kard. Ratzingerem?

Jako student w Rzymie miałem niekiedy okazję kardynała tylko pozdrowić – często przechodził ulicami miasta czy placem św. Piotra. Dopiero w późniejszym czasie, kiedy byłem już sekretarzem Jana Pawła II, miałem możliwość spotykać kard. Ratzingera każdego tygodnia, w piątek. Przychodził wtedy jako prefekt Kongregacji Doktryny Wiary na audiencję od godz. 18 do 19.30. Zawsze był to skromny człowiek, bardzo pokorny, życzliwy, dobry i kulturalny.

 

Wyróżniał się czymś szczególnym?

Kardynał Ratzinger, zwłaszcza w czasie przed świętami Bożego Narodzenia, nieco wyróżniał się za sprawą wieńca adwentowego, który przynosił Ojcu Świętemu. Wieniec adwentowy z czterema świecami jest wpisany w tradycję niemiecką. Zawsze miałem możliwość wprowadzania kardynała na audiencję, a później towarzyszyłem mu w drodze powrotnej. Kardynał Ratzinger zawsze był kontaktowy, ale jednocześnie uderzała mnie u niego skromność, prostota, delikatność i wrażliwość.

 

Kontaktowy, ale pewnie tylko dla najbliższych?

Był raczej człowiekiem nieśmiałym. Na początku pontyfikatu było mu bardzo ciężko. Być może nie miał tego daru jak Jan Paweł II, który jednak talent aktorski miał wrodzony. Benedykt nie miał tej łatwości nawiązania kontaktu z ludźmi. Był może bardziej naukowcem, ale jako wykładowca, profesor – z pewnością miał dar nawiązywania relacji ze swoimi studentami. Później funkcja, posługa w roli Piotra, która zwłaszcza na początku bardziej go onieśmielała, z czasem sprawiła, że Benedykt XVI zaczął się stopniowo otwierać – zwłaszcza po pielgrzymce w Krakowie.

 

Duża była zmiana w zachowaniu „z kardynała na papieża”?

Nie było zmiany. Na początku Ojciec Święty starał się trzymać dystans, ale z czasem rola papieża niejako zmuszała Benedykta XVI do otwierania się, przekraczania pewnych barier, granic. Musiał to przełamać, a było widać, że przychodzi mu to z wielką łatwością. Umiał nawiązać kontakt z dziećmi, młodzieżą i osobami starszymi.

 

Kiedy jest się w pobliżu Benedykta XVI, widać, że jest to człowiek dobry, ciepły...

Swoją osobowością i zewnętrzną postawą nie budzi jakiegoś dystansu, ale może jeszcze bardziej niż Jan Paweł II był kontaktowy, bardziej patrzył w oczy, bardziej się uśmiechał. I jakby bardziej – tak zewnętrznie – nawiązywał dialog. Można powiedzieć, że Jan Paweł II był zewnętrznie surowy. U Benedykta była większa bezpośredniość.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI