20 kwietnia
sobota
Czeslawa, Agnieszki, Mariana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Różaniec dla włókniarki

Ocena: 0
6533
Zdewastowany budynek dawnej tkalni łódzkich zakładów Uniontex jest świadkiem spotkania Jana Pawła II z włókniarkami. Wydarzenie z 13 czerwca 1987 roku jego świadkowie wciąż wspominają z entuzjazmem.
Pani Teresa Piszczała-Chojecka pokazuje pamiątki po wizycie

Jan Paweł II był w Łodzi tylko raz i tylko przez jeden dzień. Odprawił Mszę Świętą na lotnisku Lublinek, gdzie udzielił Pierwszej Komunii Świętej dzieciom. Spotkał się z inteligencją w łódzkiej katedrze i zjadł obiad w kurii. Ostatnim punktem wizyty był właśnie Uniontex.

Pierwotnie typowano na to spotkanie inną łódzką fabrykę, Marchlewskiego. Ale tam pracowali głównie łodzianie, silna była „Solidarność”. Władze komunistyczne nie chciały się na to zgodzić, dlatego wybrały Uniontex. Jego załoga w dużej mierze składała się z dojeżdżających spoza Łodzi włókniarek. Mało zintegrowana załoga nie była dla rządzących takim zagrożeniem jak robotnicy z Marchlewskiego.

Bezpośrednich świadków tamtych wydarzeń należałoby więc szukać poza Łodzią. Okazuje się jednak, że nie jest to konieczne. Wystarczyło ogłoszenie w kościele Matki Bożej Fatimskiej, który stoi w pobliżu Uniontexu, by zgłosiło się kilka osób pamiętających wizytę bł. Jana Pawła II.

Spotykam się z nimi przed dawnymi zakładami. Ulica Kilińskiego jest bardzo ruchliwa – dużo tu i samochodów, i tramwajów. Kiedy jednak Zofia Kowalczyk, Maria Kiełbik i Władysław Warsztan zaczynają opowiadać o wizycie papieża, hałas zupełnie nie przeszkadza.

Maria Kiełbik była wtedy włókniarką i pracowała na przędzalni. Ale nie znalazła się w środku, bo była zatrudniona w innej fabryce włókienniczej, Poltexie. – Ale mieszkaliśmy i mieszkamy tuż obok, na Grabowej. To jest tylko 5-10 minut drogi. Dlatego chciałam tutaj przyjść z dziećmi, żeby być blisko papieża – wspomina pani Maria. Z całą rodziną, a dzieci miały siedem i dziewięć lat, wyszła z domu tuż po ósmej. – Byliśmy pierwsi, ale czekaliśmy na Ojca Świętego tu, na Kilińskiego. Nie udało się podejść bliżej, bo stały już barierki – dodaje pan Władysław. Zajęli miejsce na Kilińskiego, w pobliżu Milionowej, niemal na wprost sali, w której miał pojawić się papież. – To było dobre miejsce, bo płot miał luki, przez które dzieci mogły przełożyć ręce i obserwować przejeżdżającego Ojca Świętego – mówi kobieta.

– Ojciec Święty podjechał papamobilem. Mnóstwo ludzi przyszło tutaj z okolicy, nikt nie przewidział, że takie będzie naparcie ludzi, takie emocje – mówi Władysław Warsztan. – Każdy chciał przywitać papieża, przez całą Kilińskiego ludzie krzyczeli: „Witamy cię, Ojcze Święty!” – dodaje Maria Kiełbik.

Oczekiwanie trwało kilka godzin. – Ja nie widziałam, jak Ojciec Święty wjeżdżał, bo byłam wtedy na sali – wspomina Zofia Kowalczyk. Ona pracowała w Uniontexie od lat. Tego dnia miała zresztą wyznaczoną nocną zmianę. – Pracowałyśmy na okrągło, na trzy zmiany. Ale na czas wizyty papieża wszystkie zebrałyśmy się razem, a zmiana popołudniowa praktycznie miała wolne – opowiada. Jej dzieci też tego dnia były blisko papieża. – Jedni stali trochę dalej, tam, gdzie jest park. A drudzy pojechali na Mszę na Lublinek – wylicza.

W tkalni Uniontexu zebrały się nie tylko włókniarki. Było sporo gości z innych zakładów i części Łodzi. Wśród kobiet czekających na papieża stała też Teresa Piszczała-Chojecka, rejestratorka z przychodni przyzakładowej w Uniontexie. – Dostaliśmy bardzo mało zaproszeń i szefowie zarządzili losowanie. Ja oczywiście nie miałam szczęścia i zaproszenia nie wylosowałam. Ale bardzo chciałam być na tym spotkaniu. Poszłam więc do związków zawodowych, bo słyszałam, że mają dużo zaproszeń. I – ku mojemu szczęściu – dostałam jedno z nich. Dzięki temu byłam wtedy w tkalni z papieżem – wspomina kobieta.


Kobieta polska ma nieobliczalne wręcz zasługi w naszych dziejach, zwłaszcza w okresach najtrudniejszych. I niewymierne są – na przestrzeni tych dziejów – długi całego narodu wobec polskiej kobiety: matki, wychowawczyni, pracownicy... bohaterki. Na Kielichu Życia i Przemiany Narodu, który kobiety polskie ofiarowały jako swoje wotum na sześćsetlecie obecności Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze, widnieją płaskorzeźby świętych i bohaterskich Polek. Wśród nich znajduje się podobizna Stanisławy Leszczyńskiej, łodzianki, urodzonej w dzielnicy Bałuty. Tuli ona w swych ramionach niemowlę. (…) Jej moralne zalety zajaśniały nadzwyczajnym wręcz blaskiem, gdy podczas wojny i okupacji została osadzona w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu-Brzezince. Przeciwstawiała się tam zbrodniczemu rozkazowi zabijania nowo narodzonych w obozie dzieci i odnosiła się do nich z bezgraniczną ofiarnością. Z trzech tysięcy niemowląt, urodzonych szczęśliwie dzięki jej pomocy, trzydzieścioro przeżyło obóz zagłady.

Jan Paweł II na spotkaniu w Uniontexie

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -