25 kwietnia
środa
Marka, Jaroslawa, Wasyla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rowerem dla życia

Ocena: 4
243

W ciągu siedmiu dni przejechali na rowerach 1190 km, rozpoczynając jedni w Gdańsku, drudzy w Oświęcimiu, kończąc zaś w Łodzi „Piotrowej”.

fot. ks. Paweł Kłys

„Kierunek: Łódź Piotrowa” – tak właśnie brzmiało hasło 8. Rajdu dla Życia. Tę niezwykłą wyprawę rowerową zorganizowało Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, a myślą przewodnią była promocja życia od poczęcia do naturalnej śmierci. – Życia, które jest darem od Boga, o czym nigdy nie należy zapomnieć! – wyjaśnia Karolina Pluta, rzecznik trasy Gdańsk-Łódź.

– O rajdzie dowiedziałam się od koleżanki należącej do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży – mówi Dorota Zydroń z Krakowa. – Zaciekawiła minie idea obrony życia i podjęcie tego trudu – jazdy rowerem, który właśnie temu ma służyć. Kiedy w czasie rajdu spotykaliśmy się ludźmi, reakcje ich były różne. Jedni gratulowali nam pomysłu, odwagi i determinacji, inni przechodzili obok bez słowa lub niegrzecznie komentowali. To jednak wszystko nieważne, ważne jest, by bronić życia – dodaje.

Udział w tym sportowym wydarzeniu o charakterze religijnym mógł wziąć każdy, komu pozwalało na to zdrowie i siły fizyczne, a także, jak to było w przypadku wielu osób, praca. Stąd wśród rowerzystów nie zabrakło najmłodszych, którzy mieli 13 i 15 lat oraz starszych – po 50 i 56 lat. Ważny był cel: ochrona nienarodzonych.

– Poprzez ulotki, przygotowane gazetki z artykułami mówiącymi o życiu, rozmowę ze spotkanymi ludźmi, codzienną Eucharystię i Koronkę do Bożego Miłosierdzia chcieliśmy zwrócić uwagę na to, co najistotniejsze: na obronę życia ludzkiego – tłumaczy Albert Kędzierski, uczestnik rajdu.

Jechali w różnych intencjach. Dla jednych celem była promocja życia, inni chcieli dobrze spędzić czas urlopu, ale byli i tacy, którzy jadąc dziękowali za dar życia swoich dzieci, a także dzielili się swoim doświadczeniem.

Tak było w przypadku Henryka Kaczyńskiego z Tczewa. – Wraz z żoną nie mogliśmy mieć dziecka, choć staraliśmy się o nie cztery lata – mówi. – Przez ten czas leczyłem się, a przy tym zawierzyłem Bogu – tak trochę, bo nie byłem zbyt ufny. Ale na tę prośbę Pan Bóg przystał. Dziś mam troje dzieci, dwoje tutaj, a jedno w niebie. Ta wyprawa rowerowa jest podziękowaniem za moje dzieci, ale biorąc w niej udział, chcę innym mówić, jak wielkim cudem jest dziecko, które, gdy się pocznie, powinno przyjść na świat! – podkreśla rowerzysta.

Na trasie nie było łatwo. Trudno jechać w prażącym słońcu, a jeszcze trudniej w padającym deszczu, nie mówiąc o problemach wynikających ze zmęczenia. Jednak, jak zgodnie podkreślają uczestnicy rowerowej wyprawy, wspólnymi siłami, dopingując się, czekając na siebie i pomagając na wszelki możliwy sposób, udało się dotrzeć do celu.

Jedna z uczestniczek rajdu, dzieląc się wrażeniami, wspomniała swoją historię. – W swoim dorosłym życiu dowiedziałam się, że miało mnie na świecie nie być, a to, że jestem i żyję, to zasługa mojej babci – mówiła ze wzruszeniem Katarzyna Kaczyńska, i apelowała do rodziców, babć, cioć i dziadków: – Wspierajcie młodych, którzy stoją przed decyzją: wybrać życie czy śmierć. Ważne jest, aby młodzi mieli wsparcie wśród najbliższych, by nie zostali pozostawieni sami sobie.

Siedmiodniowe zmagania rowerowe połączone z akcją promującą życie zakończyły się w samym sercu Łodzi, przed katedrą św. Stanisława Kostki, patrona KSM, w której Helena Kowalska, późniejsza św. Faustyna, usłyszała wezwanie Pana Jezusa. Uczestnicy przed katedrą rozdawali foldery pro-life, a także wykonali pamiątkową fotografię. Był to także czas rozmowy i poznania dla uczestników jadących z Gdańska z rowerzystami z Oświęcimia.

– Nie wiem, jak będzie za rok, ale jeśli będę żył i Pan Bóg da mi siły, to z pewnością pojadę promować życie, bo wiem, że warto! – zapewnia Henryk Kaczyński.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły