24 października
sobota
Rafala, Marcina, Antoniego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Religia czy duchowość

Ocena: 0
1306

Kiedy w religii szukamy mocnych wrażeń, Stwórca zamienia się w doznanie i powstaje przekonanie, że nie ma Go w codzienności. - mówi ks. prof. Robert Skrzypczak w rozmowie z Patrykiem Lubryczyńskim

fot. Monika Odrobińska

Czy religijność i duchowość to to samo?

Religijność jest funkcją tkwiącą w człowieku, ludzkim dążeniem do szukania Pana Boga, odnalezienia ostatecznych, definitywnych odpowiedzi oraz obiektywnej prawdy. Natomiast duchowość jest wyrazem tego, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga. To znaczy, że jest to pewien odblask Stwórcy w człowieku, który jest jedynym stworzeniem na świecie noszącym w sobie ten duchowy kod genetyczny. Człowiek potrzebuje wyrazić to, co jest warstwą głębi w jego życiu, a co Pismo Święte nazywa duchem. Nawiązuję tutaj do św. Pawła, który widział w człowieku trzy spotykające się ze sobą rzeczywistości: ciało, duszę i ducha. Ciału odpowiada biologia oraz życie społeczne, duszy psychika i psychologia, a duchowi właśnie duchowość, która może się wyrażać w postaci religijności lub kultury, tworzeniu dzieł sztuki.

 

Jakie są kryteria zdrowej religijności?

Gdybyśmy szukali odpowiednika w Słowie Boga, czym może być zdrowa religijność, to można natrafić na ślad w Liście św. Jakuba, gdzie Apostoł mówi, że prawdziwa religijność polega na tym, żeby trzymać się bezpiecznie na odległość od tego świata oraz kochać, czyli wspierać sieroty i wdowy. Co oznacza połączenie nadziei, której człowiek nie wiąże z rzeczywistością ziemską, ale z życiem wiecznym, i realnego stąpania po ziemi. Czyli jesteś tu po to, żeby kochać, zostałeś posłany po coś, do kogoś, zwłaszcza żeby wspierać tych, którzy są najubożsi i najbardziej potrzebujący, odtrąceni, aby w ten sposób uobecniać miłość Chrystusa. On jest najlepszym wyrazicielem nauki religijności, a także jej Odkupicielem.

 

Czy może być zła duchowość?

Duchowość, podobnie jak psychika, może być w dobrym lub złym stanie. Organizm funkcjonuje albo popada w choroby. Tak samo duchowość ludzka jest zdrowa lub patologiczna. Można to przedstawić jako sposób funkcjonowania pewnego systemu. Człowiek może zaangażować swoje zainteresowanie duchowe w odpowiedzi, które zmierzają w stronę jakiegoś idola lub bożka, związać swoją nadzieję z szybkim rozwiązaniami, jakich dostarcza okultyzm, magia, ezoteryzm. Wtedy mamy do czynienia z duchowością, która jest mroczna, a nawet trująca, nieprzyjazna człowiekowi, wroga i niszcząca.

Zdrowa duchowość to taka, która podąża w stronę prawdy. Dlatego w dokumentach Kościoła mówi się o ludziach dobrej woli. Nawet jeśli nie spotkali się ze zbawieniem w Chrystusie za życia, nie znaleźli się w Kościele, ale podążają w głębi siebie za prawdą, szukając jej, nieświadomie otwierają się na Stwórcę, którego Miłość zbawia. Wtedy duchowość jest dobrze ukierunkowana.

 

Co zrobić, aby nie zredukować przeżywania chrześcijaństwa do wysiłku moralnego?

Redukowanie chrześcijaństwa do wysiłku moralnego nazywamy moralizmem. To jest pewna forma sprowadzenia chrześcijaństwa do czysto naturalnej religijności, gdzie człowiek nie spotyka się z żywą osobą Boga, któremu daje się prowadzić i pozwala się zmieniać, odradzać się i regenerować. Trzyma się samych zasad i reguł, a pod spodem jest pewna złudna, ślepa wiara w to, że sam może uczynić siebie dobrym poprzez przestrzeganie pewnych przepisów, przykazań. Dlatego moralizm jest chorobą i patologią chrześcijaństwa. Jeśli jakiś misjonarz, kaznodzieja, kapłan, nauczyciel religii, rodzic głosi moralizm, to stawia ludzi wobec wymagań, którym nie mogą sprostać. To znaczy, zamiast ich uskrzydlić i uszlachetnić – przygniata i zasmuca. To jest pewna forma wewnętrznego wyjaławiania. Z jednej strony człowiek zostaje postawiony wobec wymagań życia, o których wie, że nie jest w stanie ich sam spełnić, a z drugiej strony zostaje mu wykazana niemożność, co dołuje. Potrzebujemy, aby spod tych ciężkich chmur moralizmu i ideologii – ja powinienem, ja muszę – wyłoniło się słońce kerygmatu, czyli darmowej miłości Boga. Chrystusa głosi się ludziom jako Dobrą Nowinę o byciu uwolnionym, o przebaczeniu, o tym, że grzech został pokonany. Bóg nigdy nie mówi: musisz, tylko zawsze: będziesz mógł, ja cię do tego uzdolnię.

 

Jak zachować odpowiednią miarę w tłumaczeniu rzeczywistości na sposób duchowy?

Duchowa przesada grozi niebezpieczeństwem fanatyzmu, czyli wypaczonej wizji świata, w której główną rolę odgrywa fatum, ciążące na człowieku przeznaczenie, przymus poddania się ślepej, niewiadomej woli Bożej. Człowiek musi się wtedy zgodzić, że ktoś inny przejmie kierownicę jego życia. Im bardziej czuje się wyobcowany, tym bardziej potrzebuje doznań, które przyniosłyby mu chwilowe poczucie przynależności. W religijności można szukać środka przeciwbólowego i odurzającego. Często dochodzi do wykorzystania zasobów chrześcijańskich w połączeniu z elementami magicznymi.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 24 października

Sobota, XXIX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
albo wspomnienie św. Antoniego Marii Clareta, biskupa

Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika,
lecz pragnę, aby się nawrócił i miał życie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 4,7-16; Ps 122,1b-2.4-5; Łk 13,1-9
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter