15 lipca
poniedziałek
Henryka, Wlodzimierza, Dawida
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Raport z piekła rodem

Ocena: 5
856

Komisja badająca domniemane nadużycia seksualne ludzi Kościoła wobec nieletnich w Portugalii ogłosiła, że takich przypadków było co najmniej 4,8 tys. Tym rewelacjom nie daje wiary prokuratura, gdyż dokument opiera się głównie na internetowych donosach.

fot. Facebook.com

Od połowy lutego portugalskie media w godzinach szczytu „raczą” widzów wypowiedziami domniemanych ofiar ludzi Kościoła. Są one brutalne, dosłowne i wulgarne. Mówiąc wprost, to dziecięca pornografia w wersji audio, pochodząca z raportu autorstwa tzw. niezależnej komisji pod kierunkiem Pedro Strechta. Większość światowych mediów, które nie zweryfikowały treści zawartych w tym dokumencie, bezkrytycznie puściła w świat komunikat o „dużej pedofilskiej aferze w portugalskim Kościele”. Wszystko dzieje się zaledwie kilka miesięcy przed największą na świecie imprezą młodych katolików – Światowymi Dniami Młodzieży. Ich najbliższa edycja odbędzie się właśnie w Portugalii, w Lizbonie.

 


PONIEDZIAŁEK TRZYNASTEGO

13 lutego 2023 r. przejdzie do historii Kościoła katolickiego w Portugalii jako jeden z najwstydliwszych dni. Oto bowiem podczas zorganizowanej w stolicy konferencji prasowej z udziałem członków sześcioosobowej komisji odczytany został raport pt. „Dać głos ciszy”. Dla zgromadzonych w pierwszym szeregu biskupów był to cios jak lewy sierpowy dla niedoświadczonego boksera. Zasady powstania dokumentu, powołania do życia samej komisji oraz dobranych przez nią narzędzi badawczych mają jednak więcej z ciuciubabki niż z zawodów na oświetlonym ringu.

Zawartość raportu i szczegółowość, z jaką komisja przedstawiła doniesienia przeciwko sprawcom nadużyć seksualnych, chyba nikogo nie pozostawiła obojętnym. „Niebawem”, jak ogłosili członkowie komisji, powstanie jeszcze „lista ponad stu nazwisk księży”, którzy mimo popełnionych przestępstw wciąż aktywnie uczestniczą w życiu Kościoła. Jak dowiedziała się tymczasem lizbońska rozgłośnia Observador, w grupie tej będą nie tylko księża, ale również mniej lub bardziej związani z Kościołem świeccy, na przykład pracownicy katolickich szkół czy instruktorzy skautingu. Ich występki, do których miało dojść w latach 1950–2022, zostały spisane przez powołaną w styczniu ub.r. komisję. Paradoksalnie ciężkim oskarżeniom z raportu nie daje jednak wiary prokuratura generalna w Lizbonie.

 


BRAK ŚWIADKÓW

Sączące się codziennie z mediów relacje domniemanych ofiar nadużyć seksualnych, które zebrała komisja, to koszmar. Jeszcze większą makabrą jest powielanie przez media drastycznych opisów gwałtów na dzieciach. Tych dziennikarze wysłuchali od członków gremium kierowanego przez psychiatrę dziecięcego Pedro Strechta. Z aktorską pasją przeczytali je zza pulpitu socjologowie z Uniwersytetu Lizbońskiego współtworzący raport. Niestety, sami nie zapewnili temu dokumentowi solidnych podstaw naukowych. W przeciwieństwie do państw, gdzie prowadzone były podobne dochodzenia, jak na przykład Hiszpania czy Chile, w portugalskim śledztwie zabrakło też świadków, choćby jednego, który zamiast opowiadać ze szczegółami o swoich traumatycznych doświadczeniach, mógłby na przykład zadeklarować gotowość konfrontacji z agresorem. W udostępnionym dziennikarzom dokumencie komisja tłumaczy, że chodzi o ochronę ofiar pedofilów.

Argumentacja przyjęta przez zespół Strechta jest w niektórych miejscach raportu mało przekonująca. Komisja twierdzi na przykład, że w większości przypadków przestępstwa uległy przedawnieniu lub ich sprawcy nie żyją. Dziwić więc może deklaracja komisji, że niebawem z 512 świadectw uda się zdobyć nazwiska ponad 100 „kapłanów pedofilów”. Póki co przewodniczący Konferencji Episkopatu Portugalii bp José Ornelas ogłosił, że wyciągnie surowe konsekwencje wobec sprawców potwierdzonych przypadków pedofilii, a winni zostaną wydaleni ze stanu duchownego. Podkreślił jednak, że oskarżenia te muszą zostać udowodnione.

 


DRAMAT Z REŻYSEREM W TLE

Jednym z największych dramatów opublikowanego raportu tzw. niezależnej komisji jest fakt, że jej prace są niemal w całości ignorowane przez prokuraturę generalną w Lizbonie. W ciągu roku pracy komisji udało się zgłosić do wymiaru ścigania zaledwie 25 przypadków, z których tylko 4 zostały uznane przez śledczych za godne uwagi. Tym bardziej więc dziwić może, że w podsumowaniu prac zespołu Strechta znalazł się zapis, że na podstawie około pół tysiąca świadectw domniemanych ofiar w Portugalii potwierdzono co najmniej 4815 pokrzywdzonych przez duchownych pedofilów. Zagadkowego „rozmnożenia” liczby ofiar nie wyjaśnia raport. Na s. 11 tego dokumentu komisja napisała jedynie: „Obliczyliśmy, że 512 ofiar [które się do nas zgłosiły – red.] znało lub miało kontakt z około 4300 innymi ofiarami”. Tyle wyjaśnień…

Jeszcze więcej pytań o rzetelność raportu pojawia się po wysłuchaniu niektórych świadectw zebranych przez zespół Strechta. W jednym z nich za agresora seksualnego „wielu dzieci” uznano księdza, który spowiadając nieletnich harcerzy, miał ich wypytywać m.in. o kwestię zachowywania wstrzemięźliwości seksualnej. Anonimowa dziewczyna, która złożyła doniesienie w tej sprawie, stwierdziła, że zadane jej przez księdza pytanie wywołało w niej trwającą latami głęboką traumę, która doprowadziła do tego, że „nie może znaleźć chłopaka”. „Obawiam się bowiem, że on zapyta o te sprawy, a ja czuję się po świńsku” – wyjaśniła w deklaracji przekazanej komisji.

Widocznym problemem dla zespołu Strechta jest sakrament pokuty, a członkowie jego komisji nie ukrywają, że w przyszłości pożądane byłoby zniesienie tajemnicy spowiedzi. Tego rodzaju absurdalne formy walki z pedofilią nie dziwią po bliższym zapoznaniu się ze środowiskami, z których wywodzą się tzw. niezależni eksperci. Nie brak tam osób powiązanych z rządzącą krajem lewicową Partią Socjalistyczną i liberalną Partią Socjaldemokratyczną. Trudno znaleźć w tym gronie świeckich znających Kościół od wewnątrz lub działających w jego strukturach. Czy dobór takich ludzi, reprezentujących różne zawody – reżyserki, socjolożki, psychiatrów, asystentki społecznej i byłego ministra sprawiedliwości – miał zapewnić komisji niezależność od Kościoła i obiektywność? Jeśli tak, to raczej nie spełnił swej funkcji. Rzetelnego i wiarygodnego śledztwa dotyczącego pedofilii w portugalskim Kościele po prostu nie było.

 


UWIARYGODNIONE DONOSY

Bardzo duże wątpliwości budzą szczególnie narzędzia badawcze, z których korzystała komisja kierowana przez Strechta. Na metodach tych suchej nitki nie pozostawia madrycki dziennik online „Religion en Libertad”. Zauważa, że dokument oskarżający portugalskie duchowieństwo został praktycznie oparty na donosach, a liczba spotkań komisji z ofiarami agresorów seksualnych była znikoma. „Liczba ofiar świadczących przed komisją twarzą w twarz lub przez wideokonferencję w całym badaniu wynosi jedynie 34. Reszta to blisko 500 formularzy anonimowych wypełnionych przez internet, nie do zweryfikowania (…), które mogą być fałszywymi. Nie wszystkie, ale przecież dobrze zorganizowani antyklerykałowie mogliby wypełnić 20, 30, 60 czy 80 formularzy z nieprawdziwymi historiami” – zauważa „Religion en Libertad”.

To, w jaki sposób doszło do powstania komisji, doboru jej członków i metod zbierania dowodów, wśród których były m.in. wycinki z prasy bulwarowej, pozostanie tajemnicą bp. José Ornelasa. Zagadkowa wydaje się data przygotowania raportu, o który duchowny poprosił tzw. niezależną komisję. Termin został wyznaczony na luty 2023 r., a więc niemal w przeddzień Światowych Dni Młodzieży. Szef portugalskiego episkopatu, pytany przez dziennikarzy o to, czy nie obawia się, że tak niefortunnym wyznaczeniem daty publikacji raportu doprowadzi do „zniszczenia” lizbońskiej edycji ŚDM, odparł, że „mało go to obchodzi”… Co ciekawe, niektórzy z członków gremium dobranego przez bp. Ornelasa już domagają się, aby raport z prac komisji, w tym domniemane świadectwa gwałtów popełnionych przez duchownych, był szczegółowo przedstawiony oraz omawiany z uczestnikami zaplanowanej na sierpień lizbońskiej imprezy.

 


EKSPERT OD PEDOFILII

Jedyną osobą, której obecność w komisji nie budzi wątpliwości, jest Pedro Strecht, szef tego gremium. 57-letni lizboński psychiatra dziecięcy zjawisko pedofilii w Portugalii zna dosyć dobrze, gdyż był m.in. jednym z ekspertów w trwającym latami procesie, jaki byli podopieczni lizbońskiego sierocińca Casa Pia wytoczyli pedofilom. Zakończył się on w 2010 r. wyrokami skazującymi dla sześciu osób, m.in. znanych postaci portugalskiej polityki i mediów. W ostatnich dniach wypowiadający się w stacjach telewizyjnych terapeuci, pedagodzy, prawnicy i psycholodzy próbowali porównywać aferę z sierocińca do rewelacji tzw. niezależnej komisji kierowanej przez Strechta. Nie brakowało polemicznych opinii, w tym deklaracji członków komisji i jej szefa, a także kontrowersyjnych gości w studiu.

Chyba najbardziej niefortunnym wyborem publicznej telewizji RTP na komentatora raportu ws. nadużyć w portugalskim Kościele był dawny polityk Partii Socjalistycznej Paulo Pedroso. To on był bowiem jedną z głównych postaci dochodzenia w sprawie nadużyć wobec sierot z Casa Pia. Były członek rządu Antónia Guterresa, dzisiejszego sekretarza generalnego ONZ, pomimo publicznych i jawnych zarzutów stawianych mu przez niektórych byłych podopiecznych sierocińca, a także oskarżenia przez prokuraturę, został zwolniony z aresztu i uniknął wyroku skazującego w 2010 r. Od dwóch lat jest doradcą katolickiej organizacji Santa Casa da Misericordia de Lisboa.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, korespondent PAP oraz tygodnika „Idziemy” z Portugalii i Hiszpanii, mieszka w Lizbonie

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 lipca

Sobota, XIII Tydzień zwykły
Wspomnienie świętych pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta
Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa,
albowiem Duch Boży na was spoczywa

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 10, 24-33
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)




Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter