14 listopada
czwartek
Rogera, Serafina, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przyjaciel z obrazka

Ocena: 5
546

Dla jednych to mąż stanu, dla innych książę Kościoła, jeszcze inni mówią o nim „Ojciec”. Dla mnie to po prostu Mój Prymas. Kościół niebawem potwierdzi to, co dla mnie jest oczywiste od zawsze: jego świętość.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Zaprzyjaźniłem się z nim – jakkolwiek by to brzmiało – gdy miałem niespełna pięć lat. Było to w kościele w Leoncinie. Przyjazd Prymasa był wówczas wydarzeniem niemalże tak wielkim, jak dzisiaj spotkanie z papieżem. Wielu mieszkańców puszczańskich wiosek, które w dniach powstania warszawskiego wchodziły w skład niepodległej Rzeczypospolitej Kampinoskiej, znało ówczesnego kapelana szpitala powstańczego w Laskach, którym był ks. Stefan Wyszyński, działający pod pseudonimem „Radwan III”. Szli więc zobaczyć swojego. Ale też spotkać herosa wiary, którego nie złamały internowania ani żadne komunistyczne represje, i usłyszeć słowo prawdy, którego byli głodni.

Ludzie wypełnili szczelnie nie tylko świątynię, ale i plac przed kościołem. Prymas szedł powoli, dostojnie. Błogosławił, rozdawał przywiezione z Rzymu obrazki i nagle zatrzymał się z ostatnim emaliowanym medalikiem Matki Bożej Częstochowskiej. Zakłopotany zaczął się rozglądać, kogo nim obdarować. Wypatrzył mnie jako chyba najmniejszego szkraba stojącego między nogami rodziców. Wtedy po raz pierwszy spotkały się nasze spojrzenia. Prymas podszedł, przykucnął przede mną i osobiście wpiął mi w klapę marynarki ten ostatni medalik – na oczach tysięcy ludzi, którzy chwytali każde jego słowo i każdy gest. Czym to było dla pięciolatka, nie trzeba tłumaczyć. Czymś więcej – zachowując proporcje – niż późniejszy Krzyż Kawalerski od prezydenta Andrzeja Dudy dla redaktora naczelnego „Idziemy”.

 


MÓJ PRYMAS

Odtąd to był już na zawsze Mój Prymas. Mimo jego wielkości nie miałem nigdy wobec niego poczucia dystansu. Pierwszą książką Prymasa, która trafiła w moje ręce, był „List do moich kapłanów”. Dostałem ją od pewnego księdza, dla którego była „za trudna”. Przeczytałem wszystkie trzy tomy, też niewiele wówczas rozumiejąc. Ale była to przecież książka Mojego Prymasa. Dzisiaj wracam do niej już z innej pozycji.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 41 (730), 13 października 2019 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 28 października 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 14 listopada

Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym.
Dziś w Kościele:
+ czwartek, XXXII tydzień zwykły, wspomnienie dowolne bł. Marii Luizy Merkert, dziewicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Mdr 7,22-8,1; Ps 119,89-90.91.130.135.175; Łk 17,20-25
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -