19 lipca
piątek
Wincentego, Wodzislawa, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prymas nt. aktualnej sytuacji w Polsce (wywiad KAI)

Ocena: 0
700

- Każdego wieczoru modlę się na różańcu, by nastąpiło takie otwarcie w umysłach i sercach protestujących i rządzących, aby potrafili sobie zaufać, by chcieli ze sobą rozmawiać i w dialogu znaleźli drogę wyjścia z tej trudnej sytuacji, która wszystkich nas dotyka – mówi abp Wojciech Polak w wywiadzie dla KAI.

Fot. flickr.com/episkopat.pl

Prymas Polski dodaje, że „największy paradoks aktualnego sporu i sposobu jego wyrażania polega na tym, że walcząc o wolność dla siebie, innym odbiera się prawo do wolności”, a tymczasem „antropologia chrześcijańska, ale nade wszystko nasze ludzkie doświadczenie i współczesna wiedza medyczna mówią nam jednoznacznie, że człowiek jest od poczęcia”. Prymas wyjaśnia przy okazji także stosunek Kościoła do środowisk LGBT+.

+++++

Marcin Przeciszewski, KAI: Księże Prymasie, potrzebna jest chyba poważna diagnoza, także od strony kościelnej, związana z tym, co od 22 października dzieje się na naszych ulicach. Punktem zapalnym był wyrok TK, ale obserwując hasła widać, że nie chodzi tylko o sprzeciw wobec ograniczeniu aborcji, ale jest to protest zwolenników nieskrępowanej wolności, skierowany przeciwko tym wszystkim, którzy ośmielają się ją ograniczać: przeciwko władzy, Kościołowi, tradycji, itp. Jak to zjawisko postrzega Ksiądz Prymas?

Abp Wojciech Polak: Ogólna geneza protestów jest znana. Punktem zapalnym był niewątpliwie wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. W moim odczuciu ujawnił on jednak cały szereg poważnych problemów i frustracji, które od dłuższego czasu drzemały w społeczeństwie. Pandemia niestety tylko dodatkowo je pogłębiła. Poczucie ciągłego zagrożenia, izolacja od bliskich, strach o pracę i przyszłość – to z całą pewnością przełożyło się i nadal przekłada na skrajnie niekiedy emocjonalne reakcje.

Czy stoi za tym potrzeba nieskrępowanej wolności? O to trzeba by pewnie pytać indywidualnie każdego z protestujących, uogólnianie bowiem i opieranie się wyłącznie na krzykliwych hasłach nie jest moim zdaniem do końca miarodajne.

Tak samo jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie, czy wszyscy uczestnicy protestów uważają, że państwo, Kościół, tradycja i kultura rzeczywiście ograniczają ich wolność, a jeśli tak, to w czym się to konkretnie przejawia? W jaki sposób na co dzień ich wolność jest ograniczona? Bo naprawdę trudno mi przyjąć, że wszyscy za takie ograniczenie wolności uważają niemożność dokonania aborcji na życzenie.

Tymczasem do realizacji wolności konieczne jest podstawowe choćby zrozumienie i przyjęcie tego, że moja wolność nie może zagrażać drugiemu człowiekowi. Nie mogę jej drugiemu narzucić, a w kwestiach spornych mam nie tylko prawo mówić, ale i obowiązek słuchać z szacunkiem i bez uprzedzeń oraz gotowych tez i krzywdzących opinii. To kwestia zaufania, myślę bardziej do konkretnych ludzi niż do instytucji, a jeśli do instytucji to przez konkretnych ludzi.

I co najważniejsze, a dla dialogu oczywiste, to pragnienie konstruktywnej i wolnej od uprzedzeń rozmowy musi towarzyszyć obu stronom sporu. Z przykrością przyznaję, że tej gotowości niestety nie zauważyłem. Skala nienawiści, zacietrzewienia i wrogości była i jest przerażająca, i to zarówno na ulicach, jak i w Internecie, który stanowi przecież ważną platformę komunikacji. Tego najpierw trzeba się wyzbyć, ostudzić te niekontrolowane emocje, by móc zacząć rozmawiać. Musimy zrobić wszystko, by nie dać wciągnąć się w taki styl komunikowania.

Zadaniem Kościoła jest głoszenie Ewangelii, i to się nie zmieni, nie może się zmienić. Człowiek natomiast zawsze ma prawo wyboru, i Kościół nikomu tego prawa nie odbiera. Kościół musi przy tym pamiętać, że jest i ma pozostać narzędziem w rękach Pana Boga, a nie takiej czy innej partii politycznej.

Kościół zawsze bronił wolności i w minionych dziesięcioleciach bardzo pomógł społeczeństwu w jej odzyskaniu. Jednak głosi – jak przed chwilą przypomniał Ksiądz Prymas - że moja wolność nie może zagrażać drugiemu człowiekowi, jak np. w przypadku aborcji. Postarajmy się sprecyzować, czym różnią się te koncepcje wolności? O jaką wolność powinniśmy walczyć?

Kościół bronił i broni wolności i za Janem Pawłem II powtarza, że wolności można używać dobrze lub źle, można przez nią budować ale można również niszczyć. I w tym wyborze człowiek jest wolny. „Jest prawdą wiary – pisał w jednej ze swych adhortacji papież – którą potwierdza nasze doświadczenie i rozum, że osoba ludzka jest wolna. Nie można lekceważyć tej prawdy”. Ale dodawał, że wolność domaga się odpowiedzialności, że realizacja wolności pociąga za sobą liczenie się z konsekwencjami naszych własnych decyzji, że nie chodzi tylko o zewnętrzną, ale przede wszystkim o wewnętrzną wolność, że wolność trzeba umieć zagospodarować.

Łatwiej było – o czym wszyscy dobrze wiemy i jest to pewnie truizmem – upominać się o odrzucenie i przezwyciężenie zewnętrznych czynników, które ograniczały czy wręcz uniemożliwiały życie w wolności. Dużo trudniej wychowywać siebie i innych do życia w odpowiedzialności, do akceptacji granic, których przekroczyć nie wolno w imię poszanowania praw i godności drugiego człowieka, także tego najbardziej bezbronnego, bo jeszcze nienarodzonego czy zbliżającego się do kresu życia.

Największy paradoks aktualnego sporu i sposobu jego wyrażania polega na tym, że walcząc o wolność dla siebie, innym odbiera się prawo do wolności. Nastąpiło tutaj jakieś przedziwne zapętlenie, które zamazało trzeźwość osądu, a uruchomiło niekontrolowaną emocjonalność.

Protestujące kobiety mówią nawet o „piekle kobiet”. W tym kontekście twierdzą, że podstawowym prawem kobiety jest decydowanie o swoim ciele, a w domyśle także o dziecku w nim się rozwijającym. Jak na ten postulat należy odpowiedzieć w świetle antropologii chrześcijańskiej, jak je przekonać?

Antropologia chrześcijańska, ale nade wszystko nasze ludzkie doświadczenie i współczesna wiedza medyczna mówią nam jednoznacznie, że człowiek jest od poczęcia. W moim prawie do decydowania o moim ciele muszę więc liczyć się nie z czymś, co w moim ciele jest, ale z kimś, z osobnym bytem, z odrębnym człowiekiem, który w moim ciele się rozwija.

Zakłada to najpierw świadomość konsekwencji moich wcześniejszych decyzji. Poza wypadkiem gwałtu, a więc przemocy, której kobieta jest ofiarą, mamy tu do czynienia przecież z ludzką, czyli wolną decyzją. A zatem, jeśli z wolną, to także świadomą swych konsekwencji i odpowiedzialności za nią. Cała trudność polega na tym, że nastąpiło w świadomości wielu oderwanie czy wręcz rozerwanie realizacji własnej wolnej decyzji o współżyciu od tego, co jest jego naturalną konsekwencją. I dotyczy to w równej mierze, a może jeszcze bardziej mężczyzn. Innymi słowy domagam się prawa do wolności, do decydowania, ale odrzucam obowiązek wzięcia odpowiedzialności za własne decyzje i ich konsekwencje.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 lipca

Czwartek, XV Tydzień zwykły
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Szymona z Lipnicy, prezbitera
Przyjdźcie do Mnie wszyscy,
którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 11, 28-30
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter