28 czerwca
wtorek
Leona, Ireneusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Po ile Msza?

Ocena: 3.9
818

Temat jest drażliwy i nie da się o nim pisać bez ryzykowania, że niektórych czytelników poniższy tekst zdenerwuje. Spróbuję go podjąć z całą rzetelnością, na jaką mnie stać.

fot. xhz

Św. Mateusz depczący worek z pieniędzmi, bazylika laterańska

Bezpośrednim bodźcem do podjęcia tego tematu był niedawno otrzymany list: „Zamawiałem Mszę świętą za bliską mi osobę. Ksiądz jako konieczny warunek jej odprawienia zażądał odpowiedniej sumy pieniędzy”. Domyślam się, że w odczuciu mojego korespondenta była to suma zbyt wygórowana.

Problem staje się bez porównania bardziej gorący, kiedy wygórowane żądanie księdza związane jest z posługami, o które prosimy bardzo rzadko, a które dotyczą najbardziej przełomowych momentów życia, a więc kiedy prosimy o chrzest, ślub czy pogrzeb. Ale zacznijmy od początku.

 


POTRZEBY MATERIALNE KOŚCIOŁA

Prawo kanoniczne wymienia cztery dziedziny życia i działalności Kościoła, które wymagają środków materialnych: 1) organizowanie kultu Bożego, 2) zapewnienie godziwego utrzymania duchowieństwa oraz innych pracowników kościelnych, 3) prowadzenie dzieł apostolatu, 4) troska o biednych oraz inne dzieła miłości (por. kan. 1254 § 2).

Dla uproszczenia pomińmy wydatki nadzwyczajne – takie jak różnego rodzaju remonty (dachu, wieży, organów, muru cmentarnego, instalacji elektrycznych itp.) oraz zakupy przedmiotów stosunkowo trwałych (szaty, księgi oraz naczynia liturgiczne, dywany, nagłośnienie, urządzenia grzewcze itd.).

Spróbujmy wyliczyć różne wydatki zwyczajne związane z funkcjonowaniem parafii. Oprócz utrzymania proboszcza i wikariuszy jest to prawie zawsze pensja lub jakiś ryczałt dla organisty, opłaty za elektryczność, a w wielu kościołach za ogrzewanie, opłaty na ubezpieczenie kościoła, na zakup wina mszalnego i komunikantów, świec i kwiatów. Do wydatków zwyczajnych należy również podatek, jaki trzeba odprowadzić do urzędu skarbowego, oraz przewidziany przez prawo kanoniczne (kan. 1263) podatek na cele diecezjalne. Nie byłem nigdy proboszczem, więc wszystkiego i tak nie wyliczę.

Dlaczego więc taką popularnością cieszą się u nas absurdalne opinie, że taca i wszystkie ofiary składane przy okazji posług liturgicznych idą w całości do kieszeni księdza? Jakąś cząstkę odpowiedzi na to pytanie znalazłem kiedyś podczas podróży do Stanów Zjednoczonych.

W parafii, do której zostałem wtedy zaproszony, niedzielnej tacy proboszcz nawet nie dotykał. Zebrali ją starsi ludzie, którzy nazajutrz komisyjnie obliczyli zebrane pieniądze i od razu zanieśli do banku. W drukowanych co niedzielę ogłoszeniach parafialnych podaje się sumę, jaka została zebrana w ostatnią niedzielę. Natomiast od czasu do czasu – pod koniec roku oraz w momentach, kiedy rada parafialna postanawia zwrócić się do wiernych o zwiększenie ofiarności (np. w związku z planowanym remontem) – publikuje się budżet parafii.

Z całą pewnością system ten ma również jakieś swoje złe strony, choć patrząc z daleka, nie zauważyłem ich. Zauważyłem przede wszystkim strony dobre: że troska o sprawy materialne parafii naprawdę leży na sercu całej wspólnocie, natomiast księża, w znacznej mierze z tej troski zwolnieni, w jeszcze większej mierze mogą się oddać posłudze duszpasterskiej.

Co najmniej trzy sprawy w Polsce musiałyby się zmienić w skali społeczeństwa, ażeby możliwe było jakieś naśladowanie – rzecz jasna, z uwzględnieniem naszej polskiej specyfiki – tych rozwiązań amerykańskich. Po pierwsze, generalnie musiałaby wzrosnąć u nas gotowość zwyczajnych ludzi do bezinteresownego zaangażowania społecznego. Po wtóre, musielibyśmy wykorzenić z siebie nałóg podejrzewania i oskarżania o korupcję dosłownie wszystkich, i to również bez żadnych po temu podstaw. Po trzecie, niezależnie od tego, jak z tym jest w jakichś sferach nam niedostępnych, korupcja wśród zwyczajnych uczciwych ludzi musiałaby stać się naprawdę nie do pomyślenia.

Wprowadzenie również u nas zasady przejrzystości dochodów i wydatków kościelnych na pewno przyczyniłoby się do ostudzenia obecnej atmosfery plotek i pomówień. Trzeba się jednak dobrze zastanowić, ażeby poprzez zbyt szybkie i nie do końca przemyślane reformy w tym zakresie nie narobić Kościołowi niepotrzebnych kłopotów.

 


SAKRAMENTÓW SIĘ NIE KUPUJE

Odnotujmy z satysfakcją, że żadnemu księdzu w Polsce nie przyjdzie do głowy żądać pieniędzy przy okazji udzielania sakramentu pokuty, rozmowy duszpasterskiej czy odwiedzin chorego. Natomiast ustaliła się u nas tradycja składania takich ofiar przy okazji posług jednorazowych, takich jak chrzest, ślub oraz pogrzeb. Trzeba jasno powiedzieć, że w Polsce, gdzie nie ma podatku kościelnego, jest to dla Kościoła ważne źródło utrzymania, w pełni uznane przez prawo kościelne.

Przypomnijmy, jak problem ten był ustawiony na samym początku. Otóż Chrystus Pan zostawił swoim uczniom jasną wytyczną: „Darmoście wzięli, darmo dawajcie” (Mt 10, 8), zaraz jednak dodał: „Wart jest robotnik swej strawy” (Mt 10, 10). I zapewne do tych słów nawiązywał apostoł Paweł: „Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię” (1 Kor 9, 14).

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 czerwca

Wtorek, XIII Tydzień zwykły - wspomnienie św. Ireneusza, biskupa i męczennika
Prowadź mnie, Panie, w swej sprawiedliwości
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 8, 23-27
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter