26 stycznia
wtorek
Tymoteusza, Michała, Tytusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Po co rekolekcje?

Ocena: 5
1337

 

Trudno skupić się na modlitwie, kiedy piętrzą się obowiązki, a i słowa rekolekcjonisty nie zawsze trafią do serca...

Po pierwsze, trzeba zaryzykować trwanie w rekolekcjach. Rekolekcje to doświadczenie modlitwy, które się rozwija. Człowiek może się rozsmakować, kiedy w niej trwa, a to wymaga czasu. Bywa, że dopiero po drugim, trzecim spotkaniu, albo na sam koniec rekolekcji, odnajdujemy to, o co w nich chodziło. Po drugie, może się zdarzyć, że uczestniczymy w rekolekcjach, ale rozmijamy się w stylu duchowości z tym, który je głosi. Dlaczego? Bo wszyscy jesteśmy ludźmi. Wierzymy w tego samego Boga, ale równocześnie w trochę innym stylu życia duchowego tkwimy. I nie zawsze się z prowadzącym spotkamy. Wtedy można trwać w tych rekolekcjach, skupiając się np. na jednym zdaniu, albo poszukać innych.

 

Jak dobrze przeżyć rekolekcje w gronie najbliższej rodziny?

Nie zawsze uda się stworzyć w rodzinie poczucie, że rekolekcje to czas absolutnie wyjątkowy, ale on zawsze będzie angażował mocniej: i dzieci, i rodziców, i dziadków. Przygotowanie w rodzinie polega na zwyczajnym wędrowaniu religijnym przez całe swoje życie, przez cały rok. Wtedy łatwiej będzie i czas znaleźć, i przeżyć rekolekcje. Jeśli przez cały rok żyjemy z Bogiem, to rekolekcje traktujemy jako coś naturalnego. Wiele rodzin codziennie modli się wspólnie, także przed rekolekcjami o dobre przeżycie rekolekcji – dla bliskich i parafii.

Ważne, aby zmobilizować wszystkich członków rodziny. Zróbmy w domu to, co konieczne, i pozwólmy innym uczestniczyć w rekolekcjach. Zawsze w czasie rekolekcji proszę dzieci, żeby w tym czasie postarały się o porządek w pokoju, by mama nie musiała się tym martwić i mogła pójść na Mszę Świętą.

 

Kiedy dzieci widzą, że rodzice robią wszystko, by wziąć udział w rekolekcjach, to czują, że jest to czas wyjątkowy…

I wielka katecheza rodziców względem dzieci. Dzieci rosną w poczuciu, że to jest ważny czas – rodzice, którzy są mocni, dorośli i samodzielni, chodzą do kościoła na rekolekcje, bo te mają dla nich duże znaczenie. Można też porozmawiać z dziećmi o tym, że w tym czasie wszyscy idziemy do spowiedzi. Wtedy buduje się klimat, w którym cała rodzina korzysta z sakramentu pojednania w tym samym czasie.

 

Czasami po rekolekcjach jesteśmy rozczarowani: dalej zmagamy się z grzechem, a ludzie wokół też nie wydają się lepsi. Czy to znaczy, że rekolekcje nie przyniosły owoców?

Przychodzi nieraz pokusa, by zobaczyć owoce tego, co robimy. Byłem u spowiedzi, a mimo to znowu grzeszę i kolejna spowiedź wydaje się być zupełnie podobna do poprzedniej. To znaczy, że nie ma owoców? Trzeba na to spojrzeć inaczej: nie zawsze są to owoce wymierne. Podczas rekolekcji jest obecna łaska Boża, która działa w sercach ludzi. Często nie będziemy widzieć owoców rekolekcji od razu. Ani w sobie, ani w innych. Dotykamy tutaj wielkiej tajemnicy spotkania człowieka, Boga i łaski Bożej.

Kiedy pracowałem w duszpasterstwie akademickim, przyszedł do mnie chłopak i poprosił o spowiedź. Zapytałem, co go do tego skłoniło. Odpowiedział wprost: „Proszę Ojca, byłem w naszym kościele na rekolekcjach… dwa lata temu. Przez dwa lata te rekolekcje jakoś we mnie siedziały. Do spowiedzi przychodzę dopiero dzisiaj”. Patrząc z zewnątrz, można by powiedzieć, że tamte rekolekcje nie przyniosły owocu w życiu tego chłopaka. A jednak coś się stało. Niełatwo mówić o owocach rekolekcji, ale kiedy ktoś długo nie bierze udziału w żadnych rekolekcjach, jego wiara powoli usycha.

 

Z uczestnictwem w trzydniowych rekolekcjach wiążą się specjalne odpusty. O co w tym chodzi?

Rekolekcje mogą i powinny doprowadzić do tego, by na nowo podjąć decyzję: „Tak, chcę iść za Jezusem – radykalniej niż dotychczas”. Właśnie ta decyzja wypełnia jeden z warunków odpustu – tradycyjnie nazywany oderwaniem od każdego grzechu. Gdy ktoś otrzymał rozgrzeszenie w sakramencie spowiedzi, to znalazł się w sytuacji, w której idzie dalej, miłując swojego Boga. Przyjmując odpust, otrzymuje potwierdzenie ze strony Kościoła i pomoc w postaci wstawiennictwa rzeszy świętych. Odpust będzie zupełny na miarę stopnia rozpalenia naszej miłości ku Bogu. Nie trzeba pytać o liczbę rekolekcyjnych dni. Chrześcijaństwo jest religią miłości i więzi z Bogiem. Jeśli zaczynamy określać minimalną liczbę konferencji, których trzeba wysłuchać, wtedy przestajemy myśleć o miłości Boga. Stawiamy siebie poza logiką Ewangelii.

 

Rekolekcje to kolejny przystanek, na którym powinniśmy przystanąć, kiedy chcemy umacniać naszą relację z Bogiem?

Od kilku lat tu w parafii toruńskiej przygotowujemy dorosłych do chrztu. Bardzo wymowny jest obrzęd przyjęcia do katechumenatu dorosłych – na pytanie: „O co prosisz Kościół Boży?” kandydat odpowiada: „O wiarę”, bo wiara daje życie wieczne. Wszystko, co robimy – nasza wiara, przyjmowanie sakramentów – jest drogą do życia wiecznego, w którą wpisuje się codzienne, zwyczajne życie. A rekolekcje? Wzmacniają nas na tej drodze.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 stycznia

Wtorek, III Tydzień zwykły
+ Wspomnienie Świętych biskupów Tymoteusza i Tytusa
Pan mnie posłał, abym ubogim głosił dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mk 3,31-35 lub Łk 10,1-9
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter