21 lipca
niedziela
Daniela, Diany, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Piękna i nieustająca

Ocena: 4.5
937

Na Saskiej Kępie, w jednej z najpiękniejszych dzielnic Warszawy, w ogrodzie jordanowskim stoi ogromna świątynia. Szkoda nie zajrzeć do środka.

fot. Michał Komorek/Idziemy

Świątynia ma za patrona św. Andrzeja Bobolę, chociaż znana jest pod nazwą patronki parafii, czyli Matki Bożej Nieustającej Pomocy. To podwójne wezwanie zawdzięcza nieustępliwości dwóch kapłanów: ks. Władysława Roguskiego, pierwszego proboszcza, i kard. Aleksandra Kakowskiego. Ksiądz Roguski miał wielkie nabożeństwo dla Matki Bożej i kiedy zaczynał budowę kościoła, chciał właśnie Ją uczynić patronką. Był to rok 1938 – kanonizacja św. Andrzeja Boboli. Polski męczennik wyniesiony w Rzymie na ołtarze nie miał jeszcze wtedy świątyni w stolicy, dlatego władze kościelne chciały uczynić go patronem powstającego na Saskiej Kępie kościoła. Pomysł nie spotkał się z aprobatą proboszcza. Sprawę rozwiązano kompromisowo: parafia otrzymała za opiekunkę Matkę Bożą, a kościół za opiekuna – św. Andrzeja Bobolę.

Na terenie parafii mieszka dziś 22 tys. osób, przy czym regularnie na Mszę przychodzi ok. 4,5 tys. Przeważają wśród nich starsze osoby. – Średnia wieku jest wysoka, ale parafia powoli zaczyna nam się odmładzać. Do mieszkań po dziadkach sprowadzają się wnukowie, pojawiają się też młode rodziny, które wynajmują tu mieszkania – opowiada ks. prałat Zygmunt Wirkowski, proboszcz od 2015 r.

Okolicę upodobała sobie zwłaszcza inteligencja i ludzie kultury. – Często zdarza mi się widzieć w kościele starszego pana, który codziennie niemal przychodzi na Mszę Świętą, a potem, gdy odwiedzam go po kolędzie, okazuje się, że to profesor Akademii Sztuk Pięknych – mówi proboszcz. 

To była elitarna dzielnica w okresie PRL. Do dziś mieszka tu wielu lekarzy, aktorów, dziennikarzy. Są to ludzie skromni, którzy nie afiszują się swoją pozycją, za to angażują się w życie naszego kościoła. Aktywna w parafii jest Akcja Katolicka, choć nie tak liczna jak kiedyś. Najliczniejsza grupą jest teraz wspólnota rodziców odmawiających Różaniec za dzieci, liczy ponad 400 osób.

– Kiedy objąłem tu probostwo, parafia kojarzona była przede wszystkim z Matką Bożą Nieustającej Pomocy, której obraz znajduje się w bocznej kaplicy naszego kościoła – wspomina proboszcz. Obraz trafił tu za sprawą ks. Roguskiego, który otrzymał wizerunek od sióstr loretanek; wcześniej był on własnością błogosławionego dziś ks. Ignacego Kłopotowskiego. Siostry podarowały obraz pierwszemu proboszczowi, aby Matka Boża dopomagała w budowie. Zdanie nie było łatwe: prace najpierw przerwała wojna, potem utrudniali ją komuniści. Ostatecznie świątynia została oddana do użytku wiernych w 1952 r. Z wdzięczności ks. Roguski wprowadził w parafii tradycję cotygodniowej Nowenny do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Ta modlitwa trwa do dziś, nieprzerwanie od 1955 r.

– Ale prace wciąż są potrzebne, ostatnio mieliśmy prawdziwą rewolucję związaną z wymianą ogrzewania. Zamontowaliśmy system grzewczy pod ławkami, tak że zima nam już nie straszna – cieszy się proboszcz.

I przypomina o drugim patronie: – Staram się, żebyśmy o nim nie zapominali. Dlatego do kaplicy Serca Jezusowego sprowadziłem relikwie św. Andrzeja Boboli, przywróciłem też odpust we wspomnienie świętego jezuity i mamy dwa odpusty w roku.

W kaplicy znajduje się też relikwiarz bł. Jerzego Popiełuszki. Proboszcz przyjaźnił się z nim od czasów szkolnych. – Razem siedzieliśmy w jednej ławce, a potem Alek [imię chrzcielne ks. Popiełuszki – przyp. red.] był tu na praktykach duszpasterskich – zaznacza ks. Wirkowski.

Z kolei ks. Jan Twardowski był tu wikariuszem w latach 50. Przed kościołem stoi dziś kamień pamięci poświęcony księdzu-poecie. – Był moim wykładowcą w seminarium, wykładał polonistykę. Ciągle żartował, prowokował nas do śmiechu swoimi żartami, a potem demonstracyjnie upraszał o ciszę – wspomina proboszcz.

Parafia, mimo że nie najmłodsza, jest bardzo aktywna, czego przejawem częste pielgrzymki. – Ludzie sami przychodzą i pytają. W zeszłym roku byliśmy w Ziemi Świętej, kilka lat temu w Fatimie, a teraz czeka nas największa podróż – do Japonii, śladami św. Maksymiliana Kolbego. Namówiła nas do tego jedna z parafianek, która na stałe mieszka w Japonii, ale ma tu mieszkanie w okolicy i często przyjeżdża do Polski. W organizacji podróży pomagają nam księża saletyni, my zapewniamy chętnych – opowiada proboszcz.

– W najbliższych dniach, dokładnie 12 kwietnia, czeka nas bierzmowanie. Jest to jednocześnie dzień stacyjny w naszym kościele – doskonała okazja, żeby nas odwiedzić – zachęca ks. Wirkowski.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 lipca

"Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże"

Dziś w Kościele: niedziela XVI tygodnia zwykłego
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Rdz 18, 1-10a; Ps 15; Kol 1, 24-28; Łk 10, 38-42
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań
 

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -