21 stycznia
piątek
Agnieszki, Jarosława
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Piekło go nie zmogło

Ocena: 0
2832
Działalność misyjną o. Mariana Żelazka wspierali przyjaciele, współbracia werbiści, ludzie świeccy, instytucje państwowe, głównie z Wielkopolski, a także z Pragi czeskiej. Wielkim przyjacielem misji był prof. Zbigniew Pawłowski z Akademii Medycznej w Poznaniu, przewodniczący Rady Fundacji Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”. Ojca Mariana wspierał także abp Jerzy Stroba, metropolita poznański. W małym szpitaliku w kolonii trędowatych zęby leczyła Anna Tarajkowska, prawdziwa poznanianka: „Cóż to był za widok, poniewierany trędowaty posadzony na fotelu dentystycznym jak na tronie”.

W 1993 r. o. Żelazek pisał z Indii: „Dziękuję tym, co przysyłają paczki z odzieżą i lekarstwami. Bardzo cennym artykułem w takich paczkach jest mleko w proszku. W Indiach, »kraju świętej krowy«, ogół dzieci nie zna, co to jest mleko do picia, a tak im jest ono potrzebne (…). Na początku 1993 r. naszą kolonię odwiedziła P. dr. med. Maria Kowalska, specjalistka dermatolog z Kielc. W dniach od 18 marca do 13 kwietnia zjawili się członkowie wyprawy Medyczno-Stomatologicznej z Akademii Medycznej w Poznaniu (…). Byli jak prawdziwi ambasadorowie dla sprawy Chrystusa…”.

Zawsze odnosił się z miłością do „wykluczonych”: „Piszę ten list po pracy w kolonii trędowatych. Wstrząsnęło mnie spotkanie z jedną staruszką. Taka okruszynka ludzka, słaniająca się ze słabości… bez cienia pretensji do świata i do jej własnej rodziny, która zamknęła drzwi rodzinnego domu przed trędowatą babcią, zostawiając ją bezradną (…). A co z jedzeniem, gdzie śpi w nocy? Nie mogłem oderwać oczu od tej nieumiejącej się żalić trędowatej babci. Od dzisiaj nie będziesz samotna ani głodna. Takiej i jej podobnych Babć w Naszej Kuchni Miłosierdzia mamy 75 (…). Budowa Centrum Duchowości pod wezwaniem św. Arnolda jest chyba moim ostatnim »snem« misjonarza. Miałem ich dużo w moim życiu misjonarskim. Spełniały się one przy pomocy Bożej i waszej, i niech tak będzie z tym ostatnim”.

 

Trzymała nas modlitwa

W innym z listów do ks. Leona Stępniaka w 1995 r. pisał: „Wyciągnięta ręka nie zawsze prosi o jałmużnę. Przekonałem się o tym, gdy niedawno temu czekałem na platformie stacyjnej na spóźniony pociąg. Zauważyłem zbliżającą się staruszkę. Była na pół ślepa. Wyciągnęła do mnie drżącą rękę. Prosiła mnie, ażeby kupić jej pano, pewnego rodzaju mieszankę do żucia. Wziąłem od staruszki tę jedną rupię i poszedłem na poszukiwanie pano. Przypomniały mi się czasy z obozu koncentracyjnego w kamieniołomach w Gusen, gdyśmy byli młodzi. Wracając w szeregach do obozu po całodziennej ciężkiej pracy, z kamieniem na barkach, upatrywaliśmy sobie współwięźnia, który z ledwością dźwigał swój kamień i uwalnialiśmy go od niego, dodając jego kamień do naszego. Jak błyskawica radość i wdzięczność rozjaśniały na chwilę noc lagrowego życia. Pomoc staruszce na platformie kolejowej była łatwiejsza”.

Ojciec Marian Żelazek zmarł 30 kwietnia 2006 r. Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w Puri 1 maja 2006 r. Hołd polskiemu opiekunowi trędowatych złożyły tysiące ludzi. Po ceremoniach pogrzebowych został przewieziony do Jharsuguda i pochowany – zgodnie z życzeniem – na cmentarzu werbistowskim.

„Śmierć Ojca Mariana, misjonarza Indii, napełniła mnie smutkiem. Wspominam go jako współwięźnia pobytu w obozach, przez pięć lat. Duchowo trzymała nas modlitwa” – to słowa ks. Leona Stępniaka.

Ojciec Żelazek był kilkakrotnie wyróżniany: otrzymał m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, honorowe obywatelstwo miasta Poznania i wiele innych. W 2002 r. był kandydatem do pokojowej Nagrody Nobla. Ostatni raz w Polsce był w 2004 r., na jubileuszu święceń kapłańskich ks. Leona Stępniaka. Tam poznałam tego niezwykłego kapłana, który w Indiach przebywał 56 lat.

„»Ojcze, jak długo jesteś w Indiach?« – pyta mnie jeden z tutejszych. Patrząc na pytającego i oceniając jego wiek, śmiało odpowiadam: »Dłużej niż ty«. »Jak to dłużej, ja się tutaj urodziłem.« Jednak ja mam rację. »Ile masz lat?« „Trzydzieści sześć« – odpowiada. »Widzisz, ty nie byłeś jeszcze w Indiach, a ja już byłem. Ja jestem tutaj od 46 lat… a jednak zdaje się, że to było wczoraj.«”

 

Anna Jagodzińska
fot. Piotr Życieński

Idziemy nr 18 (552), 1 maja 2016 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 stycznia

Sobota, II Tydzień zwykły
Dzień Powszedni/ wsp. Najświętszej Maryi Panny w sobotę/ wsp. św. Wincentego, diakona i męczennika/ wsp.  św. Wincentego Pallottiego
Bogu zaufam, nie będę się lękał.
+ Czytania liturgiczne (rok C, :II): Mk 3,20-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter