19 września
czwartek
Januarego, Konstancji, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pasja życia

Ocena: 0
1206

U pasjonistów Wielki Post trwa nie czterdzieści dni, ale cały rok. A w zasadzie przez całe życie.

fot. Maciej Buda/Idziemy

– Ciągłe czuwanie, trwałe rozmyślanie nad Męką Pańską, nieustanna praca nad sobą w wyczekiwaniu na zmartwychwstanie, na zjednoczenie z Jezusem Chrystusem – to zadania, jakie postawił nam nasz założyciel, św. Paweł od Krzyża – mówi o. Łukasz Andrzejewski CP. Jest prowincjałem Zgromadzenia Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa, obecnego w Polsce od 1923 r. Mieszka w domu zakonnym pasjonistów przy ul. Zamienieckiej 21 w Warszawie. Obecnie rezyduje tu dziesięciu zakonników: trzech ojców i siedmiu kleryków. W budynku mieści się kaplica, w której codziennie odprawiane są Msze Święte z udziałem osób z zewnątrz.

Święty Paweł od Krzyża miał wizję, w której pojawiła się Matka Boża odziana w żałobną szatę ze znakami Męki Pańskiej i przedstawiła mu nakaz założenia zakonu. Pasjoniści głoszą Ewangelię Męki Pana Jezusa. Składają czwarty ślub zakonny, który polega na zobowiązaniu do kontemplacji tzw. Słowa Krzyża.

– Wszystko to, co zazwyczaj robią ludzie w Wielkim Poście, my czynimy przez cały rok. Przez trzy dni tygodnia – środa, piątek, sobota – zachowujemy wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. Drogę Krzyżową odprawiamy w każdy piątek. W okresie wielkanocnym rozważamy chwalebne rany, które nie znikają po zmartwychwstaniu Pana, są bowiem świadectwem Męki. To, co się pojawia u nas tylko w Wielkim Poście, to Gorzkie Żale. Śpiewamy także Godzinki o Męce Pańskiej w niedzielę, przed pierwszą Mszą Świętą. Odmawiamy Koronkę do Siedmiu Boleści Maryi. Osobom świeckim dajemy możliwość przyjęcia czarnego szkaplerza. Oznacza to noszenie naszego stroju, symboliczne złączenie się z nami, praktykowanie naszych zwyczajów – objaśnia o. Łukasz.

W czasie Wielkiego Postu pasjoniści mają zdecydowanie więcej pracy, ponieważ zgromadzenie ma charakter misyjny. To czas dzielenia się tym, co zakonnicy robią przez cały rok. Jest wtedy dużo rekolekcji, kazań, konferencji i spowiedzi. Ponieważ zgromadzenie szczególnie rozważa Mękę Pana Jezusa, wiele osób i instytucji prosi ojców o wyjaśnianie tego tematu.

– Zbliżamy się do trzysetnej rocznicy założenia we Włoszech naszego zgromadzenia. W czasach, kiedy żył nasz założyciel, bardzo mocno negowano wagę cierpienia w życiu człowieka. Męka Pańska jest największym i zarazem najbardziej zadziwiającym wyrazem Bożej miłości. Zapominanie o tym doprowadzało w dziejach ludzkości, szczególnie w dobie oświeceniowej i pooświeceniowej, do wielkich problemów. Nasz założyciel przypominał, że krzyż to nie był akt samounicestwienia, ale akt miłości – mówi o. Łukasz. Główną Patronką zgromadzenia jest Matka Boża Bolesna, która towarzyszyła przez cały czas swojemu Synowi.

Pasjoniści widzą w cierpieniu Jezusa cierpienie świata. Pan Bóg wynosi to cierpienie w górę. To doświadczenie nabiera sensu, kiedy wszystkie swoje problemy człowiek złącza z Chrystusowym krzyżem. Pan Jezus nie tylko cierpiał na krzyżu, ale uniżył samego siebie i stał się podobnym do nas. W całym swoim życiu doznawał męki związanej z odrzuceniem, cierpieniem psychicznym i poczuciem samotności.

– Cierpienie próbuje się zepchnąć na margines. Dla naszego społeczeństwa staje się tematem tabu. Świat nie chce o nim myśleć – stwierdza pasjonista. – Powszechny staje się pogląd, że problem cierpienia można rozwiązać dzięki rozwojowi nauki. Rzeczywiście, ludzkość radzi sobie coraz lepiej ze zjawiskiem bólu fizycznego. Pojawiają się jednak coraz to nowe formy cierpienia, jak np. depresja czy brak sensu istnienia.

– Siostra Faustyna – przypomina o. Łukasz – opisała trzy grupy ludzi, którzy zmagają się z krzyżem. Ci z pierwszej kategorii próbują całkowicie odrzucić krzyż, a tym samym utrudniają sobie życie i drogę, skazując się na katorgę. Druga grupa waha się i stara się zmierzyć z krzyżem. Ostatnia – podejmuje świadomie dźwiganie krzyża. Ważna jest perspektywa chrześcijańska, dzięki której wiemy, że my swojego krzyża nie niesiemy sami. Bóg nam zawsze towarzyszy i podtrzymuje, gdy upadamy.

Niektórzy głoszą szkodliwy pogląd, że Jezus wcale nie cierpiał najbardziej, że byli w dziejach świata ludzie bardziej pokrzywdzeni. Uważają za absurd, że Bóg sam na siebie zesłał taką tragedię. – Kiedy spotkamy się z taką argumentacją – podkreśla pasjonista – warto pamiętać, że w cierpieniu każdego człowieka cierpi Bóg. On jest tam obecny. Aby te trudy się nie marnowały, warto ofiarować je Panu i połączyć je z Jego cierpieniem.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 września

"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię"

Dziś w Kościele: czwartek, XXIV tydzień zwykły
+ wspomnienie: św. Januarego
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1 Tm 4,12-16, Ps 111, Łk 7,36-50
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Jeszcze przez kilka dni zapraszamy do oglądania filmów prezentowanych w ramach Lata z SalveNet - wspólnego projektu SalveNet i portalu idziemy.pl.



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -