19 lipca
piątek
Wincentego, Wodzislawa, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ofiary czerwonoarmistów

Ocena: 4.7
3972

Czerwonoarmiści dokonywali mordów i gwałtów na kobietach nie wyłączając zakonnic. Dziesięć zamordowanych przez nich elżbietanek jest dziś kandydatkami na ołtarze.

rys. s. Felicyta Iwona wczyk CSSE

To był najokrutniejszy rok w historii Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety – mówią elżbietanki o roku 1945. Po zajęciu Śląska przez czerwonoarmistów doświadczyły szczególnej gehenny. Zakon na tych terenach miał najwięcej placówek.

– Motywy prześladowań były różne. Najczęściej były to akty wojennego odwetu i nienawiści odnoszące się także do Boga i wiary – mówi s. Miriam Zając, postulatorka procesu s. Marii Paschalis Jahn i dziewięciu towarzyszek ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety.

Ludność cywilna na terenach zajmowanych przez sowietów doświadczała prawdziwego bestialstwa. Sołdaci dokonywali wielokrotnie zbiorowych gwałtów, począwszy od nieletnich dziewczynek aż po staruszki. – Niezwykle tragiczny los spotkał około stu sióstr z naszego zgromadzenia. Większość została zabita, gdy broniły czystości własnej lub innych, inne zmarły na skutek doznanych obrażeń, kilka zginęło bez wieści lub zostały uprowadzonych – mówi s. Miriam Zając. – Po wojnie, w latach 50., w zgromadzeniu zbierano świadectwa, dokumenty, ale sytuacja polityczna uniemożliwiała rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego – dodaje. Kolejne starania podjęto w 2009 r.

 


BIAŁY I CZERWONY KWIAT

Siostra Maria Paschalis Jahn (Maria Magdalena Jahn) jest najmłodszą z grona męczennic kandydatką na ołtarze, miała 29 lat. W nyskim klasztorze św. Elżbiety od 1942 r. z wielką troskliwością opiekowała się starszymi, schorowanymi siostrami i pracowała jako kucharka. Kiedy w marcu 1945 r. Armia Czerwona zbliżała się do Nysy, s. Paschalis z drugą siostrą na polecenie przełożonej opuściły miasto. Dotarły do parafii w czeskiej miejscowości Sobotni i podjęły pracę przy kościele. Był 11 maja 1945 r., kiedy s. Paschalis nie zauważyła przejeżdżającego na rowerze Rosjanina. Ten zażądał, by z nim poszła. Jak relacjonował proboszcz ks. Brun Esch, siostra odpowiedziała: „Noszę świętą suknię i nigdy z tobą nie pójdę”, a kiedy sołdat zagroził śmiercią, uklękła i wskazując na krzyżyk przy różańcu powiedziła : „Niech mnie pan zastrzeli. Chrystus jest moim oblubieńcem. Tylko do niego należę”. Zginęła od strzału w serce. Kiedy wynoszono jej ciało, ktoś powiedział: „Teraz wynoszą naszą świętą”. Została nazwana „białą różą z Czech”. 

Drugą ofiarą z grona kandydatek na ołtarze jest 40-letnia s. Maria Edelburgis (Juliana Kubitzki). Pracowała w Żarach jako pielęgniarka. Jej przełożona s. Pankratia wspominała, że s. Edelburgis oceniana była przez inne siostry jako „doskonała siostra zakonna według Serca Jezusowego”. Środa Popielcowa 14 lutego 1945 r. była dla sióstr początkiem ich męczeństwa. Rosjanie zamknęli je w miejscowej gospodzie, a żołdacy przychodzili i wyciągali swoje ofiary. Siostrom udało się zbiec z gospody i skryć na plebanii. Przebrały się w świeckie stroje. Niestety, żołdacy trafili za nimi. Siostra Edelburgis z towarzyszkami przeżyły sześć dramatycznych dni, były wielokrotnie gwałcone. Potem, 20 lutego grupa pijanych Rosjan wdarła się na plebanię. Siostry założyły na głowę chustki, aby wyglądać na starsze kobiety, w rękach trzymały różańce. Jeden z oprawców zażądał, aby s. Edelburgis wyszła z nim. Straszył zabiciem, lufą pistoletu bił po głowie. Siostra z uporem odmawiała. Zginęła od strzału w głowę. Siostry zdobyły czerwone kwiaty i położyły na jej grobie. Fakt, że od tego czasu żadna nie została zgwałcona, przypisywały orędownictwu męczennicy.

W Nowogrodźcu nad Kwisą trzy dni później zginęła kolejna elżbietanka, 37-letnia s. Maria Rosaria (Elfrieda Schilling). Pracowała w biurze, pomagała także w przedszkolu i zakrystii. Znana była z głębokiego rozmodlenia, serdeczności wobec wszystkich, tam gdzie przebywała, tworzyła natychmiast bardzo dobrą atmosferę. Kiedy do miasta przyjechali czerwonoarmiści, siostry razem z innymi mieszkańcami ukryły się w schronie przeciwlotniczym. W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu 1945 r. siostry rano uczestniczyły we Mszy Świętej, a wieczorem zaczęło się piekło. Do schronu wpadli żołdacy. Pierwszymi ofiarami stały się elżbietanki. Rano wszystkich wyprowadzono na dwie godziny stania na mrozie, potem rozpędzono. Siostry ukryły się na plebanii, skąd 22 lutego s. Rosaria została siłą wyciągnięta. Potem przez kilka godzin była gwałcona przez trzydziestu oprawców. Żołdak, który wyciągnął s. Rosarię z plebanii, przygrywał na harmonijce, śpiewając o „siostrzyczce zepsutej”. Około północy zmaltretowaną siostrę w poszarpanym habicie, zalaną krwią, z ranami na głowie i wewnętrznym krwotokiem odstawiono do schronu. Następnego dnia komisarz wojskowy nakazał siostrom, oprócz Rosarii, udać się do komendantury. Wycieńczona siostra, przewidując zamiary komisarza, opuściła schron razem z innymi. Została zastrzelona. Umierała ze słowami: „Jezus, Maryja”.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka tygodnika „Idziemy”, absolwentka ziołolecznictwa na SGGW i dziennikarstwa na UW, korespondentka Vatican News


irena.swierdzewska@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 lipca

Piątek, XV Tydzień zwykły
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 12, 1-8
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Nowenna do św. Anny 17-25 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter