27 stycznia
piątek
Przybysława, Anieli, Jerzego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Oby takich więcej!

Ocena: 4.575
3660

Pomagają przy porannej toalecie, mierzą ciśnienie, podają posiłki, przewożą w łóżkach na specjalistyczne badania, zanoszą próbki krwi do laboratorium, przynoszą medykamenty z apteki szpitalnej

fot. ks. Paweł Kłys / Idziemy

A jeśli jest taka potrzeba, to wykonują wszystkie inne zadania, które wyznaczone są dla sanitariuszy szpitalnych. Mowa o klerykach Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi, którzy jak co roku w okresie wakacyjnym pełnią posługę sanitariuszy w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Mikołaja Kopernika w Łodzi.

Po zakończeniu dwuletniego kursu filozofii, tuż przed przyjęciem stroju duchownego, alumni łódzkiego seminarium odbywają miesięczną praktykę wolontariusza szpitalnego. Praktyki te realizowane są od 2005 roku, a więc w tym roku odbywają się już po raz dwunasty. – Ten czas posługi w szpitalu potrzebny jest nie tylko pacjentom czy lekarzom, ale przede wszystkim samemu klerykowi, który przygotowuje się do kapłaństwa – tłumaczy ks. dr Jarosław Pater, rektor WSD w Łodzi. – Jak często mówił Jan Paweł II, chorzy są skarbem Kościoła. Dlatego też obecność przy chorym, cierpiącym, jest istotnym zadaniem ludzi Kościoła. Kontakt kandydata do kapłaństwa z chorymi przy łóżku szpitalnym jest ogromnie ważny w jego formacji. W szpitalu namacalnie dotyka Chrystusa cierpiącego w drugim człowieku – podkreśla rektor.

Obecność przy chorym, cierpiącym,
jest istotnym zadaniem ludzi Kościoła.
W szpitalu kandydat do kapłaństwa
namacalnie dotyka Chrystusa
cierpiącego w drugim człowieku

Alumni w czasie swoich miesięcznych praktyk mieszkają w seminarium, a posługują na czterech oddziałach: internistycznym, nefrologicznym, onkologicznym, urologicznym. Przychodzą do szpitala jak inni pracownicy na godzinę siódmą, przebierają się w dwuczęściowy, błękitny uniform lub fartuch i przystępują do swoich obowiązków. Z pracy wychodzą o piętnastej, aby po powrocie zjeść obiad i odpocząć chwilę po pracy. Na osiemnastą idą do katedry, aby tam uczestniczyć we Mszy Świętej. Wieczór spędzają na wspólnych rozmowach, oglądaniu dobrego filmu lub wyjściu do miasta – wszak to okres wakacji, więc uczyć się nie trzeba.

Praca przyszłych księży w szpitalu jest dla nich nie lada wyzwaniem. Ale jest też wydarzeniem dla pacjentów, którzy nie wiedzą, kim są usługujący im młodzi mężczyźni. – Przyszłam do szpitala na planowy zabieg, tylko na kilka dni – mówi Barbara Grzesiak, leżąca na oddziale wewnętrznym. Następnego dnia po przyjęciu na oddział ujrzałam, jak na naszą salę wszedł młody chłopak, powiedział „dzień dobry” i rozpoczął swoją pracę. Polegała na zmianie pościeli i toalecie leżącej obok mnie pani, która była po zabiegu. Zaskoczyło mnie, mówię całkiem szczerze, że ten młody człowiek z taką delikatnością i uprzejmością, a i z uśmiechem, wykonywał to wszystko, co należało do jego zadań. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy po kliku dniach dowiedziałam się od innej pacjentki, że ów młody człowiek to przyszły ksiądz. Oby takich było więcej! – dodaje pacjentka.

Każdy dzień ich pracy jest inny. Choć praca jest podobna, to ciągle zmieniają się pacjenci, jedni przychodzą, inni odchodzą. – Jeden dzień był dla mnie szczególnie trudny – mówi kleryk Bogdan Werecki. To było zetknięcie się ze śmiercią pacjenta. Zadaniem moim i pani sanitariuszki było przygotowanie zmarłego, a następnie przewiezienie go do prosektorium. Tego dnia z pewnością długo nie zapomnę – mówi. Ale są także inne chwile, które zostaną w pamięci. – Kiedy pacjent po zawiezieniu na prześwietlenie kręgosłupa i przywiezieniu go do sali dziękuje za wykonaną pracę i chwali za fachowość obsługi – mówi z uśmiechem kleryk Damian Kubiś.

Kleryk w stroju świeckim, bez koloratki lub sutanny, który pracuje na oddziale, to nie nowość dla personelu szpitalnego, który przyzwyczaił się już do ich wakacyjnej obecności.

– To, że klerycy są u nas na oddziale i pracują (choć wolontaryjnie) jako sanitariusze, to bardzo dobrze. Powiem więcej, Kościołowi i ich przełożonym należy się wielkie uznanie – mówi jeden z lekarzy łódzkiego szpitala, który chce zostać anonimowy. – Dziś Kościół jest postrzegany jako miejsce, gdzie duchowni tylko rządzą, upominają i wskazują, jak żyć. Obecność przyszłych księży pracujących wśród chorych sprawia, że to spojrzenie zmienia się w oczach personelu, ale także naszych pacjentów – dodaje lekarz.

Z pewnością doświadczenie spotkania młodego człowieka, przyszłego księdza, z osobą chorą i cierpiącą na długo zostanie w jego pamięci i sercu. Być może pozwoli także na sumienne prowadzenie duszpasterstwa chorych w parafii i podejście do nich z cierpliwością, miłością i pełnym zrozumieniem.

– Dla mnie te praktyki są wielką próbą samego siebie. Tego, czy jestem w stanie pomagać ludziom chorym, czy potrafię, czy mam na tyle odwagi, aby to robić. Jest to też walka ze swoimi słabościami, walka z samym sobą. Walka, którą mam nadzieję, że wygram. I na razie daję radę! – uśmiecha się kleryk Damian.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 stycznia

Piątek, III tydzień zwykły
Powierz Panu swą drogę, *
zaufaj Mu, a On sam będzie działał.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 4, 26-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter