17 stycznia
czwartek
Antoniego, Rościsława, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nowi diakoni w archidiecezji warszawskiej

Ocena: 0
3784
Aktor, sportowiec, żołnierz – tak widzieli kiedyś swoją przyszłość. 10 maja jedenastu alumnów Archidiecezji Warszawskiej w kościele seminaryjnym Wniebowzięcia NMP i św. Józefa przyjęło z rąk kard. Kazimierza Nycza święcenia diakonatu.
20140511 09:22
Iwona Świerżewska / Warszawa (KAI), mz
fot. Michał Ziółkowski / Idziemy
 
– Pierwszym seminarium jest dla każdego kapłana jego własna rodzina. To ojciec i matka towarzyszą wzrastaniu powołania, dopiero później przychodzi czas na ojców duchownych i wykładowców seminaryjnych. Dlatego dziś szczególnie wam dziękuję, drodzy rodzice. To także wasz dzień – powiedział do licznie zgromadzonych i bardzo przejętych rodzin kard. Kazimierz Nycz.

Jedenastu nowych diakonów Archidiecezji Warszawskiej będzie odtąd udzielać chrztu, asystować przy zawieraniu małżeństwa przez narzeczonych, przewodniczyć liturgii pogrzebu i nabożeństwom, a także sprawować te sakramentalia, które nie są zastrzeżone kapłanom.

– Zostawcie w sobie ślad tego, co jest istotą tych święceń – zachęcał metropolita warszawski. I dodał: – Jesteście odtąd powołani do głoszenia Ewangelii. Oby nie było to tylko głoszenie ustami, ale całym życiem.

Na zakończenie kard. Nycz zaznaczył, że apostołowie powołali urząd diakona także po to, by służył ubogim. – Noście w sobie ten wymiar waszej posługi, nigdy o nim nie zapominajcie – poprosił metropolita warszawski.

Sportowiec

– Kiedy leżałem na posadzce, to było niezwykłe uczucie. Byłem tak wzruszony, że nie mogłem powstrzymać łez – przyznaje świeżo upieczony diakon Tomasz Śliwiński. – Pytałem Boga, skąd aż takie wzruszenie. Relacja z Nim chyba zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą.

Tomasz pochodzi z Kobyłki w diecezji warszawsko-praskiej. Do archidiecezjalnego seminarium przyciągnął go brat. – Był wtedy klerykiem. Podziwiałem go i kiedy usłyszałem głos powołania, chciałem wstąpić tam, gdzie on. Mówił, że nie wytrwam, bo jestem zbyt ruchliwy. Teraz brat jest wśród gości z żoną i synkiem – śmieje się młody diakon.

Decyzja o wstąpieniu nie była łatwa. Przeszkadzały liczne pasje. Tomasz chciał być sportowcem. Jednak pragnienie pójścia za Jezusem okazało się silniejsze. Dziś jest pewien podjętej decyzji, choć sportu wciąż mu brakuje.

Aktor

Diakon Krystian Sacharczuk jest drobnej budowy. Zza długiej kolejki rodziny i przyjaciół trudno go wypatrzeć. Dziś wszyscy chcą sobie zrobić z nim zdjęcie i zamienić choć kilka słów. Jest trochę starszy niż koledzy. Do seminarium nie wstąpił, jak oni, zaraz po maturze. Przez lata oddawał się swojej wielkiej pasji, z którą chciał związać przyszłość.

– Kilka lat grałem w warszawskim Teatrze Buffo. Myślałem, że to jest moje powołanie. Okazało się, że to był dopiero wstęp do tego, co przygotował dla mnie Bóg – mówi z ujmującym uśmiechem. Po to, by grać, przyjechał do stolicy z Twardogóry. Praca w teatrze wydawała się spełnieniem marzeń. Co skłoniło go do porzucenia dobrze zapowiadającej się kariery? – Trudno to opisać. Po prostu Bóg pokazał mi, że to nie jest moja droga – mówi.

Podczas święceń czuł wielką radość i spokój. Jest wdzięczny za czas spędzony w seminarium. Czuje, że przeszedł z Bogiem długą drogę. Przez ten czas bardzo się zmienił, dojrzał. Teraz patrzy na życie inaczej.

– Bóg wraz z łaską powołania daje odwagę, żeby mu sprostać – wyznaje dk. Krystian. Nie wie jeszcze, jak będzie wyglądała jego posługa kapłańska. Jest gotowy pójść tam, gdzie poślą go przełożeni. Wierzy, że to będzie dokładnie to miejsce, w którym miał się znaleźć.

Żołnierz

Diakon Paweł Mazurek czuje, że ma dwa powołania: do kapłaństwa i to drugie, do wojska. – Będę kapelanem Wojska Polskiego – wyznaje z dumą. Ojczyzna i Kościół są dla niego najważniejsze.

Do seminarium wstąpił zaraz po maturze. Jako młody kleryk jest w roczniku w mniejszości. Pragnienie bycia księdzem nosił w sercu od dawna. Zrodziło się jeszcze w szkole, w Waleńczuku na Dolnym Śląsku, gdy był młodym chłopakiem. To była przemyślana i przemodlona decyzja. O samych święceniach mówi, że spodziewał się większej tremy. Wypowiada się w sposób zwięzły i konkretny, jak na przyszłego żołnierza przystało.

– Powołanie czuje się w sercu. To tak jak pragnienie bycia małżonkiem. Myślę, że nie ma tu jakiejś większej różnicy – kwituje. I już gdzieś biegnie. Tego dnia każdy z diakonów ma pełne ręce roboty.

Spokojnie pomiędzy nowymi diakonami przechadza się kard. Nycz. Ściska dłoń, poklepuje po ramieniu. Podaje rękę rodzicom, dziadkom, wujkom.

– Pamiętajcie o św. Janie Pawle II – przypomina. – Weźcie sobie do serca jego Totus Tuus. On był cały dla Jezusa, Maryi i Kościoła. Wy też tak próbujcie żyć. Nie tylko diakoni, świeccy też.

W sobotę święcenia diakonatu przyjęli: Krystian Bondarowski, Mikołaj Dobosz, Paweł Mazurek, Łukasz Mroczek, Dariusz Nogański, Krystian Sacharczuk, Bartosz Skawiński, Piotr Szlapański, Tomasz Śliwiński, Franciszek Urmański i Marcin Żugaj.
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -