25 października
niedziela
Darii, Wilhelminy, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nie tylko sprawy trudne

Ocena: 0
635

Będę się wypowiadał niekoniecznie przedstawiając moją opinię, ale przede wszystkim to, co zostało ustalone przez księży biskupów. - mówi ks. dr. Leszek Gęsiak SJ, rzecznik prasowy KEP, w rozmowie z Anną Meetschen

fot. BP KEP

Jak wyobraża sobie Ksiądz pracę na stanowisku rzecznika KEP? Jakie będą Księdza priorytety?

Chyba jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o tym, jak będzie wyglądać ta praca. Oczywiście możemy mówić o planach, o wizjach, ale ze względu na to, że ta nominacja nieco mnie zaskoczyła i wprowadziła dosyć poważne zmiany w moim życiu, nie miałem okazji i czasu, aby dokładnie przyjrzeć się temu co teraz będę robił. Teraz, będąc rzecznikiem, uważnie patrzę jak funkcjonuje biuro prasowe Konferencji Episkopatu Polski, bowiem stąd wypływają informacje. Staram się także zrozumieć istotę tego urzędu, istotę tej misji. Rzecznik to ktoś, kto czuwa nad tworzeniem informacji dotyczących pracy Episkopatu i Kościoła w Polsce, a z drugiej strony jest także tym, kto te informacje przesyła i przekazuje na zewnątrz. A zatem muszę nauczyć się takiego języka i sposobu komunikowania, który będzie adekwatny zarówno dla mediów jak i dla osób niezwiązanych z mediami, które będą takie informacje otrzymywać. Rzecznik jest też swego rodzaju twarzą Episkopatu. Będę wypowiadał się niekoniecznie w ten sposób, aby przedstawiać moją opinię, ale przede wszystkim to, co zostało ustalone i przekazane przez księży biskupów.

 

Będzie bardziej Ksiądz działał jako medioznawca i wykładowca mediów – czy jako praktyk?

Po kilku dniach bycia rzecznikiem widzę, że jest to praca w stu procentach praktyczna. Tu nie ma czasu na badania i analizy naukowe, ale z całą pewnością pewien dorobek teoretyczny, które zdobyłem w moim życiu, będą mi w tej pracy pomocne. Przez kilka lat wykładałem taki przedmiot jak podstawy rzecznictwa prasowego i mówiłem studentom, czego się trzeba nauczyć i jak należy funkcjonować, jeśli kiedyś zostaną rzecznikami. Nie przypuszczałem, że tę teoretyczną wiedzę, którą wykładałem innym, przyjdzie mi sprawdzić na żywym organizmie, który będzie moim własnym. Nadeszła zatem godzina próby i weryfikacji tego, co nazywamy teorią, która sama w sobie zawsze jest spójna, składna i logiczna, z praktyką, która często tej teorii w życiu się wymyka.

 

Jak widzi Ksiądz relacje z mediami katolickimi i z redakcjami katolickimi w mediach świeckich?

Mam nadzieję, że będą to relacje przyjazne, otwarte, częste i owocne dla naszych widzów, słuchaczy i czytelników. Rozumiem, że chodzi tutaj o media, które identyfikują się z działalnością Kościoła lub jemu służą, są związane z diecezjami lub zgromadzeniami zakonnymi, i nie ma wątpliwości, że jeśli tylko będzie wola ze strony tych mediów i potrzeba, by sięgać po informacje pochodzące z Konferencji Episkopatu Polski, to na pewno bardzo chętnie będę się nimi dzielił.

 

Jakie wyzwania stawia sobie Ksiądz w relacjach z mediami?

Poważnym wyzwaniem jest dotarcie z informacją pozytywną, budującą i wzmacniają ducha katolickiego do szerokiego społeczeństwa. To, co trochę mnie niepokoi już od wielu lat, i nie jest to wyłącznie problemem polskim, to fakt, że najczęściej do mediów przedostają się wyłącznie te informacje o Kościele, które dotyczą jego problemów, trudności albo bardzo bolesnych spraw. I oczywiście nie chodzi o to, aby od tych problemów uciekać, nie chcieć o nich mówić, bo trzeba, zwłaszcza jeśli mówimy o pewnych krzywdach, które się pojawiły. Ale zawsze się zastanawiam dlaczego tak jest, że informacja o Kościele, zwłaszcza w mediach umownie nazwanych niekatolickimi, jest zdominowana przez bardzo negatywne tematy. Zatem brakuje informacji pozytywnych, które pokazywałyby, że Kościół to nie tylko te trudne sprawy, ale to także fantastyczne działanie mnóstwa organizacji, ruchów społecznych i indywidualnych chrześcijan, podejmowane akcje i działania, nawet czasem nie nazywane katolickimi, ale prowadzone przez ludzi Kościoła. Ważne jest również to, że Kościół to nie tylko pewne struktury, to nie tylko Kościół hierarchiczny, ale Kościół to wszyscy ludzie wierzący, to my wszyscy, którzy żyjemy w łasce sakramentu chrztu. My sami musimy wziąć odpowiedzialność za ten obraz. To nie jest tak, że obraz Kościoła zależy wyłącznie od księży biskupów. Obraz Kościoła zależy od katolików. Oczywiście trzeba uczciwie postawić sprawy trudne, uczciwie się z nich rozliczyć. Ale chciałbym również, aby w opinii publicznej zrodziło się przekonanie, że Kościół to jest potężna, silna, mocna Chrystusem, wypełniona Jego mocą wspólnota działania pozytywnego! Chodzi o to, aby sprawy trudne i bolesne, choć bardzo ważne, nie zmonopolizowały informacji o Kościele w mediach.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 25 października

Niedziela, XXX Tydzień zwykły
«Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem»
+ czytania liturgiczne (rok A, II): Wj 22,20-26; Ps 18, 2-4.47 i 51ab; 1 Tes 1,5c-10; Mt 22,34-40
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
Prawo miłości - komentarz tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter