20 września
czwartek
Filipiny, Eustachego, Euzebii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nic nie wiemy o papieżu

Ocena: 0
1062

– To jest przerażające, jak Polacy nie znają Franciszka, jak go postrzegają przez pryzmat doniesień medialnych, często bardzo zafałszowanych – mówi ks. Michał Olszewski

fot. arch. ks. Michała Olszewskiego

Z ks. Michałem Olszewskim, sercaninem, rekolekcjonistą i misjonarzem miłosierdzia, rozmawia Sylwia Gawrysiak

 

Spotykamy się przy okazji rekolekcji internetowych Misericordia et misera opartych o list Franciszka na zakończenie Roku Miłosierdzia. Skąd pomysł na temat i formę?

Z o. Michałem Leganem, paulinem, realizowaliśmy już razem inne projekty m.in. „Czarno na białym” o spowiedzi. Obaj jesteśmy misjonarzami miłosierdzia. I kiedy po Roku Miłosierdzia papież wydał list Misericordia et misera, w którym utrzymał naszą posługę, to naturalnym dla nas było, że musimy głosić to, co w tym dokumencie wybrzmiewa. Główne przesłanie tego listu to medytacja nad historią kobiety pochwyconej na cudzołóstwie. Ta Ewangelia zawsze była odbierana w Kościele jako skandalizująca. Pierwszym, który odważył się ją skomentować, był św. Augustyn. To właśnie on, opisując moment, kiedy oskarżyciele już odeszli, użył słów „miłosierdzie” (misericordia) i „nieszczęśliwa” (misera).

Zaczęliśmy głosić i okazało się, że gdziekolwiek nie pojedziemy, prawie nikt o liście Franciszka nie słyszał. Nawet księża. To nas przeraziło i zmobilizowało do działania. Tak zrodził się pomysł na rekolekcje internetowe. A dlaczego w Rzymie? Chcieliśmy zadedykować te rekolekcje papieżowi Franciszkowi i zrobić je w kilku językach. Więc chyba nie było lepszego miejsca. Cieszymy się, że papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji objęła patronatem – chyba pierwszy raz w historii – taką inicjatywę jak rekolekcje internetowe.

 

Rekolekcje oparte o dokument Stolicy Apostolskiej: czy to nie szaleństwo?

Szalona to jest nieznajomość nauczania papieża Franciszka w Polsce. To jest przerażające, jak Polacy nie znają Franciszka, jak go postrzegają przez pryzmat doniesień medialnych, często bardzo zafałszowanych. Ale kiedy pyta się ludzi, którzy mają zarzuty wobec Franciszka, czy czytali choćby Misericordia et misera, Misoricordiae vultus, Evangelii gaudium, okazuje się, że nawet o nich nie słyszeli. Wielu katolików w Polsce bazuje tylko na lepszych lub gorszych opiniach dziennikarskich. Mnie osobiście ta nieznajomość papieża przeraża. „Franciszek jest wkurzający, bo miłosierdzie jest wkurzające” – usłyszeliśmy niedawno z ust jałmużnika papieskiego abp. Konrada Krajewskiego. Przesłanie miłosierdzia jest cudownym doświadczeniem Boga, który kocha. Ojciec Święty mówi, że Kościół potępia grzech, a jednocześnie przytula osobę, która uznaje się za grzesznika. Gdyby zestawić oskarżenia pod adresem Franciszka, jakoby rozmywał rzeczywistość moralną, z prostą kalkulacją: procentowo w stosunku do długości pontyfikatu, ilość nauczania Franciszka, która dotyczy spowiedzi świętej, jest niebotycznie większa niż w przypadku Jana Pawła II i Benedykta XVI razem wziętych.

Chcemy w tych rekolekcjach pokazać, że papież w dokumentach mówi do wszystkich.

 

Cały list papieża mówi o potrzebie relacji osobowej. Jak ją osiągnąć, głosząc rekolekcje w internecie? Czy to nie iluzja?

Jesteśmy jako sercanie wydawcą Grupy Medialnej Profeto, która ma cały wachlarz narzędzi elektronicznych do przekazu Ewangelii. Chcemy nasycić internet tym, co dobre. Ale jest to tylko przedsionek Ewangelizacji.
O wierze mówimy dopiero w relacji. My mamy tylko podprowadzić człowieka pod spotkanie z Bogiem żywym.

Patrzyłem ostatnio na statystyki. Sama zapowiedź tych rekolekcji dotarła do ponad 100 tys. ludzi. I, co ciekawe, wcale nie słuchają ich tylko młodzi. Największa grupa odbiorców ma 40-50 lat, ale jest mnóstwo osób także po sześćdziesiątce. Nie zapomnę, jak podczas innych rekolekcji pewna pani z Kielc, która była już po osiemdziesiątce, napisała do nas mail, że coś jej się zacina, nie działa. To już nie jest tak, że jak rekolekcje w internecie, to dla młodych.

Na pewno musimy głosić w internecie, bo to owocuje w realnym nawróceniu. Profeto.pl istnieje pięć lat. Mamy mnóstwo świadectw, że ludzie wracają realnie do Kościoła. I to po 20, 30 latach. Niedawno na rekolekcjach weekendowych podeszła do mnie dwudziestoparoletnia dziewczyna i zapytała: „Czy może mnie ksiądz teraz ochrzcić?”. Okazało się, że trafiła na rekolekcje on-line, potem postanowiła przyjechać na prawdziwe spotkanie i po wysłuchaniu konferencji była przekonana, że chce przyjąć chrzest.

Oczywiście, wolę rekolekcje w realu. Są doświadczeniem relacji z człowiekiem i z Panem Bogiem. Dają możliwość spowiadania, spotykania się z ludźmi. To jest fantastyczna przygoda.

 

Czy posługa misjonarza miłosierdzia nadal jest tak intensywna, jak w Roku Jubileuszowym? Czy wierni w ogóle mają świadomość, że się nie skończyła?

I tu wracamy do początku rozmowy. Nie słuchamy Franciszka. Nawet wielu księży nie wie o istnieniu listu Misericordia et misera, a tam papież ogłasza cztery ważne decyzje: że każdy ksiądz już od tej pory ma
prawo rozgrzeszania z aborcji, że ważne i godziwe jest rozgrzeszenie udzielane przez księży lefebrystów, że w przedostatnią niedzielę roku liturgicznego będziemy obchodzić Światowy Dzień Ubogich (tylko cztery
czy pięć diecezji w Polsce świętowało go w tym roku) i że utrzymana została posługa misjonarzy miłosierdzia. Ale skąd mamy o tym wiedzieć, skoro nie wiemy nawet, że powstał list, w którym to zostało ogłoszone?
 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI