17 listopada
piątek
Salomei, Grzegorza, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nasz wkład w europejskie dziedzictwo

Ocena: 0
4414
W niemieckich mediach i w Radiu Watykańskim z szerokim odzewem spotkał się wywiad Stefana Meetschena z abp. Markiem Jędraszewskim, opublikowany na początku marca w tygodniku „Die Tagespost”.
Z tego względu postanowiliśmy udostępnić Czytelnikom „Idziemy” pełny zapis tej rozmowy.


Z abp. Markiem Jędraszewskim rozmawia Stefan Meetschen („Die Tagespost”)


Przed nami dziesiąta rocznica śmierci św. Jana Pawła II. Jakie znaczenie ma ten święty papież dla swojej ojczyzny, Polski, w roku 2015?


Na to pytanie trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Sejm RP uchwalił rok 2015 rokiem Jana Pawła II, podkreślając jego ogromne zasługi „w procesie odradzania się niepodległości naszej ojczyzny oraz ogromny wkład w propagowanie uniwersalnego przesłania o godności i prawach człowieka”. Zarazem mamy całą falę inicjatyw podejmowanych przez tenże Sejm i przez Senat, jak np. głosowanie za przyjęciem konwencji przemocowej czy projekt ustawy związanej ze stosowaniem metody in vitro, które wprost zaprzeczają nauce Jana Pawła II. Jak w tej sytuacji mówić, że Jan Paweł II jest prawdziwym autorytetem? Formalnie tak, de facto – wręcz przeciwnie. W każdym razie tak jest w odniesieniu do pewnej rzeczywistości o charakterze politycznym.

Nie ma natomiast najmniejszej wątpliwości, że dla Kościoła katolickiego w Polsce nauczanie Jana Pawła II jest bardzo ważnym punktem odniesienia – do tego, jak należy rozumieć Kościół, jak troszczyć się o właściwy kształt małżeństwa i rodziny, jak wychowywać dzieci, na czym polega autentyczna solidarność społeczna, jak być otwartym na wielkie problemy współczesnego świata (solidarność międzyludzka, ekumenizm, dialog międzyreligijny). W tych kwestiach Jan Paweł II jest dla nas nadal wielkim autorytetem i nauczycielem.


Janowi Pawłowi II szczególnie zależało na tym, aby docenić opór stawiany mrocznym ideologiom XX wieku: faszyzmowi, narodowemu socjalizmowi, komunizmowi. Jak Polacy radzą sobie z tą przeszłością?


Gdy chodzi o niemiecki narodowy socjalizm, w zdecydowanej większości naród polski rozliczył się wewnętrznie z tą niezwykle trudną kartą historii. Punktem przełomowym było bez wątpienia orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich z jesieni 1965 roku, tuż przed zakończeniem Soboru Watykańskiego II. Pamiętam, jaka była wtedy straszliwa nagonka komunistyczna przeciwko biskupom polskim, a zwłaszcza przeciwko ich słynnym słowom: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. To było zaledwie 20 lat po zakończeniu wojny. Ogromna część polskiego społeczeństwa pamiętała w sposób traumatyczny czasy wojny. Po wtóre, cała propaganda komunistyczna próbowała budować jedność narodu polskiego na wspólnej nienawiści wobec Niemców. Na tę komunistyczną propagandę biskupi polscy odpowiadali, że nie ma miejsca na nienawiść w sercach chrześcijańskiego narodu, zwłaszcza tego, który ma niedługo obchodzić Millennium swego chrztu.

Na komunistyczną propagandę
biskupi polscy odpowiadali,
że nie ma miejsca na nienawiść
w sercach chrześcijańskiego narodu

Ostatecznie Kościół katolicki w Polsce, na czele z kard. Stefanem Wyszyńskim, abp. Bolesławem Kominkiem, który był głównym inicjatorem tego orędzia, abp. Karolem Wojtyłą z Krakowa i abp. Antonim Baraniakiem z Poznania, odniósł wielkie moralne zwycięstwo. Jego przejawem były – mimo sprzeciwu ze strony komunistycznych władz – tryumfalne obchody Millennium w Polsce. To zwycięstwo sprawiło, że naród polski był już przygotowany wewnętrznie na pojednanie z Niemcami. Natomiast do dzisiaj nie rozliczyliśmy się z trudną przeszłością komunistyczną. Wiele bardzo trudnych spraw jest ciągle przemilczanych i usuwanych w niebyt historii. Z drugiej strony tworzą się obecnie grupy młodych ludzi, którzy chcą poznać prawdę o naszej niezbyt odległej historii.


Pod koniec stycznia, z okazji wyzwolenia byłego niemieckiego obozu KL Auschwitz-Birkenau, który znajduje się na polskiej ziemi, choć wtedy Oświęcim był wcielony do Trzeciej Rzeszy, odbyło się spotkanie ofiar. Z kolei 29 kwietnia będzie rocznica wyzwolenia KL Dachau. Straciło tam życie 2652 księży katolickich, wśród których największą grupę stanowili polscy duchowni – 1780, z których 868 poniosło śmierć. Jak będzie Ksiądz Arcybiskup obchodzić ten dzień?


Naturalnie będę w Dachau! Ustala się obecnie program uroczystości. I nie będą tam sami Polacy: biskupi, księża, świeccy katolicy, którzy mieszkają w Niemczech. Prowadzone są rozmowy między Kurią Monachijsko-Fryzyjską a Episkopatem Polski. Jest taki zamysł, aby w południe 29 kwietnia odprawić Mszę św. w Dachau i aby po południu odbyło się nabożeństwo dziękczynne w katedrze we Fryzyndze. Zależy nam na tym, aby nie była to uroczystość sprowadzona do obszaru dawnego obozu koncentracyjnego, a zatem uroczystość tylko o charakterze historycznym, ale żeby miała ona także wymiar wybiegający w przyszłość. Rzeczywiście, KL Dachau jest miejscem najbardziej naznaczonym polskim męczeństwem, z wielką liczbą polskich męczenników. Męczeństwo Polaków w Dachau odpowiada w naszej historii Katyniowi – tam jednak pomordowano polskich oficerów, w tym także kapelanów wojennych. W Dachau zaś byli kapłani. Znaleźli się tam oni głównie z dwóch przyczyn. Po pierwsze, dlatego że byli księżmi pochodzącymi z ówczesnego Warthegau (Wielkopolska i Łódź, wcielone do Trzeciej Rzeszy, ze stolicą w Poznaniu), które miało pokazywać, jak będzie wyglądać sytuacja Kościoła katolickiego w całych Niemczech po zwycięskiej wojnie. Hitlerowcy mogli sobie na to pozwolić, gdyż teren Warthegau w ich przekonaniu nie podlegał zapisom konkordatu. Drugą przyczyną aresztowania polskich duchownych z tamtych ziem było to, że ze względu na swoje doskonałe wykształcenie, zdobyte w seminariach niemieckich we Wrocławiu i Münster oraz po 1918 roku w seminariach polskich, zaliczali się oni do elity narodu. Ci, którzy działali jeszcze w zaborze niemieckim, nie poprzestawali na organizowaniu życia religijnego, ale zakładali również spółdzielnie rolnicze, banki, szerzyli oświatę wśród ludu, uczyli języka polskiego. W Niemczech obowiązywał alfabet gotycki, a oni uczyli na polskich książeczkach do nabożeństwa alfabetu łacińskiego. Gdy więc w 1939 roku Wehrmacht wkroczył na tereny polskie, najpierw aresztowano księży i wysłano ich do obozów przejściowych, a następnie do obozów koncentracyjnych: do Dachau, znajdującego się na terenie Niemiec, oraz do Mauthausen-Gusen, położonego w dzisiejszej Austrii.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły