22 czerwca
piątek
Pauliny, Tomasza, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Misja specjalna

Ocena: 0
2657

Znajdziemy ich na wszystkich kontynentach: 2040 polskich misjonarek i misjonarzy niesie Dobrą Nowinę w 97 krajach świata. Wspiera ich Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie.

Idea utworzenia CFM pojawiła się w latach 70. ubiegłego wieku. Najpierw powołano Komisję Episkopatu Polski ds. Misji. Jej zadaniem było przygotowanie misjonarzy, głównie księży diecezjalnych, do przyszłej pracy i promocja misji w Polsce. Kilka lat później powołano do życia Biuro Misyjne. Komisja i Biuro Misyjne zapewniały kapłanom szkolenia zagraniczne, m.in. w Belgii, Wielkiej Brytanii i Francji, gdzie uczyli się języków obcych. W Polsce zaś, pod kierownictwem ks. Wacława Kuflewskiego, delegata KEP ds. Misjonarzy, prowadzono kursy misyjnej postawy i duchowości.

Coraz większa liczba kandydatów doprowadziła do powołania ośrodka misyjnego, zapewniającego pełną formację. W 1984 roku w zakupionym domu jednorodzinnym przy ulicy Byszewskiej w Warszawie rozpoczęło działalność Centrum Formacji Misyjnej. Pierwszym dyrektorem i organizatorem jego działalności był właśnie ks. Wacław Kuflewski. Początkowo odbywały się tu jedynie konferencje i kursy języków obcych. Z czasem miejsce zostało rozbudowane, tak by przyszli misjonarze mogli tu mieszkać i w pełni przygotowywać się do nowej pracy. Od tamtego czasu wykształciło się tu ośmiuset przyszłych misjonarzy.

W tym roku formacyjnym w dziewięciomiesięcznym przygotowaniu bierze udział trzydzieści jeden osób: siostry zakonne, księża i osoby świeckie. Każdy inaczej rozeznawał swoją drogę. – Łączy nas ciągłe odkrywanie, że Bóg nas posyła – mówi dominikanka siostra Nazaria Czernik, która za kilka miesięcy wyjedzie do Afryki. – Do klasztoru szłam z myślą o misjach, jednak po zgodzie Matki Przełożonej pojawiły się wątpliwości, pytanie, czy podołam – przyznaje. Podkreśla jednak, że pewności dodaje jej wiara w to, że wypełnia plan Boży. – Całym sercem przygotowuję się do wyjazdu. Zaczynam dostrzegać też małe rzeczy dookoła, na przykład to, jak lubię polską jesień! – dodaje z uśmiechem.

– Czuję się głęboko zaproszona do misji Kościoła – tak o swoim powołaniu mówi siostra Joanna Olszewska ze zgromadzenia św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która posługę rozpocznie w Boliwii. W Centrum z każdym dniem nabieram ducha misyjnego – opisuje swoje przygotowanie.

– Ufam, że Pan Jezus tego chciał – zapewnia siostra Dominika Steć ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, opiekującego się Domem św. Faustyny w Ostrówku, przygotowująca się do pracy w Sierra Leone. Dodaje jednak, że dopiero na misjach człowiek odkrywa, dlaczego tam jest i do czego Pan Bóg go powołuje. – Na misje jedziemy ze swoim charyzmatem, by głosić Boże miłosierdzie. Cieszę się, że zbiegło się to z Rokiem Miłosierdzia, kiedy szczególnie chcemy świadczyć, że Bóg jest bogaty w miłosierdzie – podkreśla.

Misje są szczególną formą powołania. Centrum Formacji Misyjnej zaś jest miejscem, gdzie dojrzewa pragnienie dzielenia się Bogiem na całym świecie. Codzienna wspólna modlitwa, Liturgia Godzin, medytacje, Msze Święte, cotygodniowe adoracje Najświętszego Sakramentu poprzedzone konferencjami ojca duchownego – to wszystko ma rozpalić w przyszłym misjonarzu żar Bożej miłości.

Oprócz formacji duchowej odbywają się wykłady z misjologii, dotyczące historii misji, dialogu międzykulturowego, ale także wykłady z medycyny tropikalnej i intensywne kursy językowe. – Głęboko wierzymy, że każdy dzień jest zaplanowany przez Boga – zapewnia siostra Nazaria.

– Co stanowi dla nas napęd? – szukają odpowiedzi słuchacze CFM. – Przede wszystkim przeżywanie radości Ewangelii i wiara, że skoro Bóg posyła na misje, to znaczy, że tam jest szczęście misjonarza.

– Często rozmawiałam i rozmawiam z młodymi ludźmi, w których rodzi się pytanie: czy wytrwam? Chce się wtedy powiedzieć: zaufaj. Pan Jezus cię prowadzi. Każdy dzień jest walką o wytrwanie. Trud zakłada każda droga powołania. I w naszym życiu też on jest – mówi siostra Dominika. – Nie trzeba jechać na misje, by doświadczyć, że nie da się żyć bez rezygnacji z własnego ja. Nie ma możliwości, by być miłosiernym, jeśli hołduje się miłości własnej. Najważniejsze jest świadectwo życia.

Weronika Polkowska
fot. Weronika Polkowska

Idziemy nr 1 (535), 1-3 stycznia 2016 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły