12 lipca
piątek
Jana, Brunona, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Milion Biblii dla Polski

Ocena: 5
4089

Ksiądz Blachnicki wiedział, że 50 tys. egzemplarzy „Tysiąclatki” nie wystarczy. Niespodziewanie sprawie przysłużył się inny problem twórcy oaz.

 

Bóg dał więcej

Wiosną 1981 r., kiedy niemal wszystko było na kartki, a na oazy zgłosiło się niemal 50 tys. osób, ks. Blachnicki stanął wraz ze swoimi współpracownicami z Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła przed pytaniem: „Co damy im jeść?”. Sporządzono listę potrzeb: wyszło 250 ton, czyli 10 tirów żywności. Pojechał z tą listą do Danii i Norwegii. W pierwszym z krajów poprosił o pomoc zaprzyjaźnionego pastora luterańskiego Hansa Kristiana Neerskova, w Norwegii zaś listę i zadanie kontaktowania się z Norweską Misją za Żelazną Kurtyną powierzył mieszkającej tam oazowiczce Małgorzacie Alexandrowicz. Sam wrócił do Krościenka, by przygotować magazyny na żywność, której nie było. I czekał.

„Nie miałem na to żadnych pieniędzy, ale kto mógłby odmówić Blachnickiemu?” – wspominał po latach Neerskov. Początkowo nie udawało mu się zebrać nawet namiastki założonych na zakup żywności 90 tys. dolarów, ale – kiedy już stracił nadzieję – w niemal cudowny sposób otrzymał od jednego z przyjaciół czek na właśnie taką sumę. To pozwoliło, by pierwsze dary dotarły na rekolekcje dwa dni po rozpoczęciu turnusów, na które nie było już żadnego zabezpieczenia żywnościowego.

Sprawą zbiórek na Pismo Święte dla Polaków
żyła cała Norwegia, Szwecja i Dania

W Norwegii zbierania pieniędzy na dary podjął się zielonoświątkowy pastor Frank Kaleb Jansen, włączając w zbiórkę 12 kościołów protestanckich w całej Skandynawii. W rezultacie 10 zaplanowanych tirów pełnych żywności rozmnożyło się w ciągu kilku lat do 240 z samej tylko Norwegii.

 

Święty szmugiel

Doświadczając działania Opatrzności Bożej, ks. Blachnicki postanowił pójść dalej. Już pod koniec wakacyjnych oaz w sierpniu 1981 r. pojechał do pastora Jansena, by podziękować mu na swój sposób. „Kaleb, dziękuję za żywność, ale przede wszystkim potrzebujemy Słowa Bożego. Czy możesz przesłać nam milion egzemplarzy Pisma Świętego?” – zapytał. Nie bez powodu nazywany był przecież „gwałtownikiem Bożym”.

„Myślałem, że się przesłyszałem. Wiedziałem, co to znaczy szmuglować Biblię. Ryzyko, koszty i problemy dystrybucyjne były olbrzymie, nawet gdy chodziło tylko o kilkaset sztuk Nowego Testamentu. Wiedziałem też, że od roku 1599 w sumie wydrukowano w Polsce około 750 tys. Biblii, a on prosi o milion” – wspomniał po latach Jansen. Pociągała go jednak skala zaufania, jakim ks. Blachnicki obdarzał Boga. Jeszcze w tym samym roku rozpoczyna – w porozumieniu z kard. Józefem Glempem i Podkomisją Biblijną KEP pod przewodnictwem bp. Kazimierza Romaniuka – szerzej, niż w przypadku żywności, zakrojoną akcję „Biblia 82 – Polen – 1.000.000”, w Polsce nazwaną „Milionem Biblii dla Polski”. Druk miał odbywać się głównie w Finlandii i Szwecji. Wystarano się także – za pośrednictwem Pallottinum – o oficjalne pozwolenie na wwóz do Polski 200 tys. egzemplarzy Biblii Tysiąclecia. W rzeczywistości przywieziono ich nieporównanie więcej.

– Jansen działał z takim impetem, że sprawą zbiórek na Pismo Święte dla Polaków żyła cała Norwegia, potem Szwecja i Dania. Plakaty propagujące akcję wisiały nawet na pocztach – opisuje dr Robert Derewenda, dyrektor Archiwum Głównego Ruchu Światło-Życie w Lublinie.

– Jakimi kanałami Biblie trafiały do Polski, nie wiem. Wtajemniczonych było niewiele wyselekcjonowanych osób. Po Pisma Święte moderatorzy z całej Polski zgłaszali się do Krościenka, i rozchodziły się między oazowiczów błyskawicznie – wspomina wieloletni moderator Ruchu Światło-Życie ks. Mieczysław Rzepecki.

Akcja „Biblia 82” trwała do połowy lat 80. W jej ramach udało się Ruchowi Światło-Życie sprowadzić do Polski 645 tys. całych Biblii i 165 tys. Nowych Testamentów z Księgą Psalmów. Ale była także wydana w Paryżu w 1981 r. przez pallotyńskie Éditions du Dialogue Ewangelia wg św. Łukasza w okładkach ozdobionych złoconym znakiem Ruchu Fos-Zoe. Jej druk sfinansowała działająca w RFN jedna z misji ewangelizacyjnych z USA, a sam nakład wyniósł 1,2 mln egz.

Trzeba dodać, że ideę druku i wysyłania do Polski Biblii podchwyciły także inne zagraniczne ruchy i organizacje. Jak szacuje ks. Rajmund Pietkiewicz, do 2003 r. trafiło do Polski łącznie co najmniej 4,2 mln egzemplarzy wydanej w całości lub jako Nowy Testament „Tysiąclatki”.

 

Przeszkody i radości

Akcja sprowadzania do Polski Pisma Świętego nie pozostała niezauważona przez polskie służby bezpieczeństwa, te jednak nie potrafiły sobie na ogół radzić ze „świętym szmuglem”. Przeszkadzano, jak potrafiono. Inicjatywie nadano wymiar czysto polityczny, co doprowadziło w pewnym momencie do całkowitego odcięcia się od niej wspomnianej Podkomisji Biblijnej. – Był też jeden poważny zgrzyt, kiedy okazało się, że partia 10 tys. „Tysiąclatek” była niekompletna. Brakowało w nich ksiąg deuterokanonicznych Starego Testamentu, co było charakterystyczne dla wydań protestanckich. Nie wiadomo, na ile było to inicjowane w drukarniach szwedzkich przez rodzimą SB, a na ile przez grupy „ultraprotestanckie”. To sprawa dotąd nie dość zbadana – mówi dr Derewenda.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz i publicysta, współtwórca "Idziemy" związany z tygodnikiem w latach 2005-2022. Były red. naczelny portalu idziemy.pl. radekmolenda7@gmail.com

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 lipca

Piątek, XIV Tydzień zwykły
Gdy przyjdzie Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy
i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 10, 16-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter