6 sierpnia
czwartek
Slawy, Jakuba, Oktawiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mężny i roztropny

Ocena: 0
3378

Ekspozycja w miejscu internowania Prymasa Tysiąclecia w Stoczku Warmińskim, fot. ks. Henryk Zieliński

Kardynał Wyszyński przez kilkadziesiąt lat wzmacniał w Polakach ducha wewnętrznej wolności i oporu przeciw niegodziwości ateistycznej władzy totalitarnej, ale w momentach wybuchów społecznego niezadowolenia starał się łagodzić napięcia, by nie doszło do rozlewu krwi. Czynił to z myślą o dobru całego narodu. Z tego też powodu w październiku 1956 r., aby uniknąć w Polsce powtórki krwawych wydarzeń z Węgier, wsparł społeczno-polityczne przemiany, nie stawiając przy tym nowej ekipie partyjnej wysokich żądań dla Kościoła. W czasie kolejnych „polskich miesięcy” w 1968, 1970, 1976, 1980 r. zawsze stawał po stronie ofiar, pokrzywdzonych, po stronie robotników; występował do władz o anulowanie kar i wypuszczanie na wolność zatrzymanych i skazanych na więzienie. Jednocześnie apelował do księży i świeckich oraz do władz o umiar, o wyzbycie się nienawiści, o wprowadzenie do życia społecznego miłości i w jej duchu rozwiązywanie konfliktów. Tak było też w 1980 r., gdy łagodził nastroje. „Wolę utrzymywać, że interwencja obcych sił – tanków sowieckich – jest możliwa, choćbym miał się omylić, niż narazić się na to, by choć jeden chłopiec polski zginął, podniecony pewnością, że Moskale nie naruszą granic Polski” – pisał w dzienniku.

Prymas jako człowiek zawierzenia Bogu, a jednocześnie dobry analityk wydarzeń oraz procesów społecznych i politycznych miał właściwy osąd rzeczywistości. Kiedy więc było trzeba, był uparty w walce o dobro Kościoła i narodu, ale innym razem, gdy tego wymagała racja stanu, nie trzymał się ślepo tego, co było, ale był gotów na dialog, na pojednanie. To było wyrazem wielkiej cnoty roztropności.


Męstwo

Pełnienie funkcji prymasa w Kościele żyjącym w warunkach totalitarnego państwa, i w dodatku w sposób, jaki czynił to kard. Wyszyński, wymagało bez wątpienia męstwa. Było nim już przyjęcie tej funkcji w 1948 r., w sytuacji, gdy w krajach ościennych hierarchów katolickich wsadzano do więzień. Męstwem było powiedzenie w maju 1953 r. komunistom, którzy chcieli decydować o obsadzaniu stanowisk kościelnych od proboszcza po biskupa: Non possumus. Dzięki cnocie męstwa – oprócz wiary, nadziei i miłości – prymas przeżył trzy lat internowania. I mimo nieustannej inwigilacji, bardzo trudnych, szczególnie w Stoczku, warunków izolacji, pogorszenia stanu zdrowia, braku możliwości obrony – nie załamał się, lecz wyszedł na wolność wzmocniony duchowo.

Prymas przez kilkadziesiąt lat wzmacniał w Polakach ducha wolności
i oporu przeciw ateistycznej władzy totalitarnej.

Męstwa wymagały od prymasa rozmowy z pierwszymi sekretarzami partii, szczególnie z Gomułką, atakującym prymasa publicznie. Ale męstwa wymagały także w pewnych aspektach relacje z kurią watykańską. Chodzi głównie o politykę wschodnią Watykanu, której prymas, broniąc Kościoła w Polsce i polskiej racji stanu, przeciwstawiał się, prowadząc niejako politykę alternatywną wobec watykańskiej. Paradoksem jest, że Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej krytykował z tego powodu kard. Wyszyńskiego zarówno w 1950 r., gdy ten podpisał porozumienie z komunistami, jak i w następnych dwóch dekadach, kiedy prymas sprzeciwiał się, aby bez uprzedniego uregulowania prawnej sytuacji Kościoła w Polsce nawiązywać stosunki dyplomatyczne między Watykanem a rządem PRL. Ta sytuacja wynikała ze swoistego skrzyżowania zmiany stanowisk: prymas rozmawiał z polskimi komunistami za Piusa XII, który był przeciwny jakimkolwiek rozmowom z władzami krajów za żelazną kurtyną. Gdy zaś za Jana XXIII i Pawła VI Watykan rozpoczął negocjacje z władzami tych krajów, prymas Polski, po trzyletnim internowaniu, wiedział już dobrze, że komuniści nie dotrzymują układów. Dlatego też wielokrotnie krytykował działania abp. Agostina Casarolego, którego skądinąd cenił. Casaroli był głównym autorem polityki wschodniej Watykanu, którą prymas nazywał „wielkim złudzeniem”. Casaroli w czasie pogrzebu prymasa 31 maja 1981 r., jako wysłannik Jana Pawła II, który po zamachu przebywał w szpitalu, podkreślił, iż tę walkę nakazywało kard. Wyszyńskiemu sumienie. „Jego inteligencja, szlachetność serca, męstwo ducha – hartowane przez długie lata w surowej szkole moralnej i duchowej karności – uczyniły z niego bohatera, który nie będzie zapomniany w tragicznych i heroicznych godzinach ojczystego kraju, bohatera Kościoła naszych czasów. (...) Jego miłość Kościoła i Ojczyzny nie stroniła od walki, gdy mu ją nakazywało jego własne sumienie. Wszelako męstwo łączyło się w nim z chrześcijańską roztropnością i umiarem nacechowanym odpowiedzialnością, a więc zaletami, które są oznaką miłości” – powiedział wtedy.

Autorka jest adiunktem UKSW, autorką m.in. biografii kard. Stefana Wyszyńskiego, członkiem Zespołu Redakcyjnego Pro memoria, ekspertem naukowym Muzeum JP II i Prymasa Wyszyńskiego ds. projektu Pro memoria

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 6 sierpnia

Czwartek, XVIII Tydzień zwykły
+ Święto Przemienienia Pańskiego
«To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Dn 7,9-10.13-14; Ps 97,1-2.5-6.9; 2P 1,16-19; Mt 17,1-9
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Nowenna do Matki Bożej Łaskawej w intencji Ojczyzny (5-14 sierpnia)
Dziś: parafia Miłosierdzia Bożego w Ząbkach

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter