12 listopada
poniedziałek
Renaty, Witolda, Jozafata
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Matusia z Hożej

Ocena: 0
923

Rozlega się dzwonek telefonu. W słuchawce pada pytanie: „Czy przyjmie siostra błogosławieństwo Boże?”

fot. Wikipedia / domena publiczna

Rozbrzmiewało ono wielokrotnie w czasie II wojny światowej, w Płudach, w Łomnie, w Aninie czy którymś z pozostałych 25 sierocińców prowadzonych przez siostry franciszkanki Rodziny Maryi. To pozornie niewinne pytanie było w rzeczywistości hasłem. Oznaczało: „Mam kolejne żydowskie dziecko, trzeba znaleźć dla niego miejsce”.

Mimo że w okupowanej przez hitlerowców Polsce za pomoc w ratowaniu Żydów groziła kara śmierci, siostry nie miały wątpliwości. Dla nich każde życie, zwłaszcza życie dziecka, było błogosławieństwem. Trudno zliczyć, ile razy w ciągu wojennych lat taki telefon do domu franciszkanek był wykonany. Siostry szacują, że minimum 750 razy.

Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi powstało w połowie XIX w. w Petersburgu. W carskiej Rosji w tamtym czasie katolickie klasztory były likwidowane, wprowadzono zakaz zakładania nowych zgromadzeń. Dlatego ks. Konstanty Łubieński, założyciel pierwszej Rodziny Maryi, wymyślił dla sióstr przykrywkę – sierociniec. Siostry przygarnęły kilka sierot i opiekując się nimi, jako organizacja świecka, żyły we wspólnocie zakonnej. Dom dziecka stał się kryjówką dla zakonnic. Po latach, w czasie II wojny światowej, role się odwróciły. W zakładach prowadzonych przez franciszkanki ukrywały się żydowskie dzieci.

Główną organizatorką pomocy dla Żydów w czasie II wojny światowej była matka Matylda Getter, nazywana „Matusią”, przełożona domu przy ul. Hożej 53 w Warszawie. Warszawianka z pochodzenia, urodzona na Woli w 1870 r., ukończyła jedną z pensji prowadzonych przez franciszkanki. Po latach, za radą spowiednika, wstąpiła do Rodziny Maryi. W 1936 r. została przełożoną prowincji warszawskiej zgromadzenia, którą kierowała do końca wojny.

Wedle słów Ireny Sendlerowej, przyjmowała każde uratowane z getta dziecko. Umieszczała je w prowadzonych przez zgromadzenie domach dziecka. W czasie okupacji matce Getter udało się uruchomić 13 nowych zakładów. Wśród polskich sierot siostry ukrywały te żydowskie, wyrabiając im fałszywe dokumenty, zapewniając wyżywienie i edukację.

Hoża to znany adres w ogarniętej wojną Warszawie. Nie tylko żydowskie dzieci znajdowały tu schronienie. Siostry prowadziły także przytułek dla ludzi starszych, jadłodajnie dla ubogich, a w trakcie powstania tutaj początkowo znajdował się główny punkt opatrunkowy batalionu AK „Zaręba-Piorun”.

Matka Getter nikomu nie odmawiała pomocy. Jak wspomina s. Teresa Antonietta Foryś, zawsze życzliwa i pełna dobroci Matusia z otwartym sercem przyjmowała każdego. Pomoc bliźniemu uważała za swój chrześcijański obowiązek. I starała się go wypełniać najlepiej, jak potrafiła. – W zakonnej kaplicy w czasie powstania odbyło się ok. 15 ślubów. Matka Matylda zawsze z wielką radością witała nowożeńców i organizowała im przyjęcia weselne: kubek kawy i kromkę chleba z plasterkiem pomidora albo z nasturcją – wspomina s. Foryś. Po wojnie za ratowanie Żydów matka Matylda Getter otrzymała medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.

W tym roku przypadła 50. rocznica śmierci Matusi Getter. Siostry postanowiły uhonorować jej bohaterstwo w wyjątkowy sposób: otwierając Muzeum Ratowania Dzieci Żydowskich, które będzie nosiło imię Matyldy Getter. Ósmego sierpnia w domu przy Hożej odbyła się uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego pod gmach przyszłego muzeum. Przy tej okazji wspominano matkę Getter i bohaterstwo sióstr w trakcie II wojny światowej. Zaprezentowany został też projekt muzeum i koncepcja wystawy. Przedsmakiem przyszłej ekspozycji jest nowo otwarta czasowa wystawa „Matka Getter. Ratując człowieka”, którą można podziwiać na dziedzińcu przed domem zgromadzenia.

Wśród zaproszonych gości była Lea Balint, Żydówka uratowana przez siostry w trakcie okupacji. Wyjechała z Polski zaraz po wojnie. Przez wiele lat nie mogła poradzić sobie z wojenną traumą. Dopiero w latach 80. odważyła się skonfrontować ze swoją przeszłością, a poszukując korzeni, nawiązała kontakt z franciszkankami. Z myślą o jej podobnych dzieciach uratowanych z Holokaustu, siostry zapragnęły założyć muzeum. Ma ono upamiętniać działalność wielu zgromadzeń zakonnych, które w trakcie wojny ratowały Żydów. Będzie to pierwsze tego typu miejsce w Polsce.

Dwupiętrowy budynek, obok stałej ekspozycji, ulokowanej w piwnicach – gdzie siostry ukrywały Żydów – będzie mieścił także salę konferencyjną i bibliotekę. Ma stać się centrum spotkań dla dzieci ocalonych z Holokaustu. Nad koncepcją muzeum pracuje biuro projektowe 7 Muz, które zrealizowało m.in. projekt wystawy Muzeum ks. Popiełuszki w Górsku, nagrodzony Grand Prix w konkursie na Wnętrze Roku Pomorza i Kujaw za rok 2015.

Siostry poszukują sponsorów, planują zakończyć projekt w przeciągu najbliższych dwóch, trzech lat.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -