16 czerwca
niedziela
Aliny, Benona, Anety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Łódzkie Łagiewniki

Ocena: 0
11745
Nikomu nawet do głowy nie przyjdzie, że są starsze niż krakowskie. Od trzystu lat sanktuarium przyciąga sławą opieki św. Antoniego w tajemniczym obrazie i niezmiennie bije tu cudowne źródełko.
Krystyna i Bogusław Solscy, małżeństwo rzeźbiarzy, przeprowadziło się do łódzkich Łagiewnik ponad 20 lat temu. Ich dom leży kilkadziesiąt metrów od franciszkańskiego klasztoru, podobnie jak całe osiedle.

– Na początku nie było tu nic, ani prądu, ani wody. Siłą rzeczy korzystaliśmy z serdeczności franciszkanów – opowiada Krystyna Fałdyga-Solska. Później zaczęło się poznawanie tego miejsca, ludzi, zwyczajów i duchowości. – Na początku wiarę traktowaliśmy jako sprawę bardzo indywidualną. Tutaj to się zmieniło – podkreśla Bogusław Solski.


INTERWENCJA Z GÓRY

Franciszkanie sprowadzili się do Łagiewnik w drugiej połowie XVII w. Ich historia miała się zacząć od pomoru bydła, który w 1675 r. przetrzebił miejscowe stada. Jeden z krewnych Samuela Żeleskiego, właściciela całej okolicy, zachęcił zaniepokojonego dziedzica, żeby ten poprosił o pomoc św. Antoniego. Interwencja z góry musiała być skuteczna, bo rok później na wzgórzu Wyglądnica stanęła drewniana kapliczka. Żeleski chyba nie kwapił się zbytnio do jej ufundowania, bo inne podanie głosi, iż musiał w tej kwestii interweniować sam patron. Dziedzic bowiem zamiast kapliczki stawiał właśnie młyn. Święty Antoni objawił się zatem cieśli i zdopingował go do wypełnienia danego przez Żeleskiego słowa.

Czy rzeczywiście tak było? Pewne jest, że pierwszym franciszkaninem, który zamieszkał w Łagiewnikach, był o. Konstanty Plichta, sprowadzony przez Żeleskiego z Piotrkowa Trybunalskiego. – Ojciec Konstanty był spokrewniony z tutejszą rodziną. To z pewnością ułatwiło mu zdobycie funduszy nie tylko na utrzymanie, ale też rozwój kaplicy – mówi o. Jerzy Łopat, obecny bibliotekarz łagiewnickiego klasztoru.

Główną rolę w rozkwicie tego miejsca odegrał jednak św. Antoni Padewski. Już bowiem w 1681 r. nuncjusz papieski ogłosił Łagiewniki sanktuarium, a polskiej prowincji franciszkanów przyznał ofiarowane przez Żeleskiego grunty. Na takie dictum odpowiedź mogła być tylko jedna: budujemy kościół i klasztor. A że budulcem było drewno, całość powstała w ciągu dwóch lat.

Na tym jednak nie koniec. Obraz św. Antoniego, który przyciągał początkowo jedynie okolicznych wiernych, stał się słynny na całą Rzeczpospolitą, a pielgrzymki do niego ciągnęły ze Śląska, Pomorza, Czech i Moraw. Drewniany kościół stał się za mały i po dwóch dekadach powstał murowany.

Krystyna i Bogusław Solscy

Miłośnicy architektury drewnianej nie powinni jednak na te zmiany narzekać. Pierwotna kapliczka została bowiem przeniesiona kilkaset metrów od klasztoru, nad staw, i stoi tam do dzisiaj. Drewno z późniejszego kościoła zostało zaś wykorzystane do zbudowania w okolicy innych kapliczek. – Jedną z nich była kaplica św. Rocha. To święty trochę dzisiaj zapomniany, ale w tamtych czasach był ważnym patronem, odpowiedzialnym za leczenie chorób – opowiada o. Łopat. Były też kapliczki św. Sebastiana i św. Walentego. Do św. Antoniego ludzie przychodzili prosić o wsparcie. – Z zapisków wynika, że byli szczególnie gorliwi, gdy przez okolice przechodziły epidemie – mówi klasztorny bibliotekarz.


EPIZODY POWSTAŃCZE

Ważnym etapem w życiu Łagiewnik było powstanie styczniowe. Wtedy pomieszczenia klasztorne zamieniły się w szpitalik dla powstańców, a ogród – w miejsce pochówku części z nich. Zresztą niektórzy franciszkanie czynnie brali udział w walkach: o. Józef Sawicki został przez Rosjan zgładzony, a o. Leon Godlewski, gwardian – zesłany na Syberię. W efekcie klasztor uległ kasacie.

Ślady historii, nieco nowszej, widać nawet na murach kościoła, w czasie I wojny światowej ostro ostrzeliwanego i chyba tylko cudem uratowanego. – Podczas jednej z kanonad zakonnicy kryli się, gdzie mogli, a gdy ostrzał ustał, zobaczyli pociski tkwiące w ścianie świątyni. Ona sama stała dalej – opowiada o. Jerzy. Pociski te można oglądać do dzisiaj.

Druga wojna światowa oznaczała konieczność porzucenia klasztoru, który Niemcy zamienili najpierw na magazyn, a potem uruchomili w nim także warsztat naprawczy samochodów i czołgów. Właśnie wtedy zniknęło kilka drewnianych kapliczek, m.in. św. Walentego.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 czerwca

"Niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi"

Dziś w Kościele: sobota, X tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Kor 5,14-21; Ps 103 (102),1b-2.3-4.8-9.11-12; Mt 5,33-37.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

* Owoce Ducha Świętego (cykl SalveNet)
miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wspaniałomyślność, łaskawość, wierność, skromność, wstrzemięźliwość, czystość



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -