23 listopada
czwartek
Adelii, Klemensa, Felicyty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Królowo Polski, przyrzekamy

Ocena: 0
2659
„Zwycięska Pani Jasnogórska! Przyrzekamy stoczyć pod Twoim sztandarem najświętszy i najcięższy bój z naszymi wadami narodowymi. Przyrzekamy wypowiedzieć walkę lenistwu i lekkomyślności, marnotrawstwu, pijaństwu, rozwiązłości”.
W podniosłej atmosferze wypełnionego do ostatniego miejsca kościoła, wśród wzniosłych modlitw, w blasku świateł i woni kadzidła łatwo jest o wzruszenie, także o patos i może nawet o pompę, pewnie uzasadnioną. I łatwo powtarzać za kapłanem słowa Jasnogórskich Ślubów Narodu. Ale chodzi też o to, aby korzystając ze wspaniałej okazji, jaką stwarza peregrynacja obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, przepracować na nowo treść Ślubów Narodu, pokazać ich niebywałą aktualność, także wobec dzisiejszych zagrożeń i namówić – zainspirować – zachęcić ludzi do twórczych, aktywnych postaw.

Bo na przykład tuż za progiem kościoła rosną jak grzyby po deszczu kolejne sklepy z alkoholem. Popatrzmy: przy samej tylko jednej ulicy pięć, nie licząc lokali otwartych nierzadko „do ostatniego klienta”, przy ulicy równoległej także pięć i stale ich przybywa. Piszę o stolicy, w mniejszych miastach może jest takich sklepów mniej, ale proporcje na pewno są zachowane. I na pewno nie ma żadnego problemu z tym, żeby kupić wysokoprocentowy alkohol o dowolnej porze dnia i nocy, nie mówiąc o piwie wciąganym nawet przez matki pilnujące dzieci na placu zabaw. Na rozległym zielonym terenie, jakim jest Pole Mokotowskie – a za kilka dni zacznie się sezon spacerowo-rowerowo-rolkowy – niełatwo jest zobaczyć młodych ludzi bez piwa w ręce. Jak to się ma do zakazu publicznego spożywania alkoholu, tego nie wiem, ale przecież nie piszę o prawnych rozważaniach. Prawo zresztą omija się bez kłopotu, wystarczy włożyć piwo w papierową torbę i już. Wszystko gra.

Czy więc uniesieni kazaniem wierni mają ruszyć do walki ze sklepami „alkohol 24 h”? Chyba rzeczywiście ruszyć należy, nawet jeśli w gazetach piszą, że wolny rynek wszystko sam ureguluje. Z alkoholem chyba zawsze tak było, że właściciel terenu karczmę instalował, kiedy chciał. A jeśli nie chciał, to karczmy nie wpuścił. Mamy przecież rady parafialne, radnych katolików i katolików na urzędach, którzy mogą zabierać głos i się sprzeciwiać. I mówić: nie. I walczyć na paragrafy i argumenty.

Skoro przyrzekamy „wszczepiać w umysły i serca dzieci ducha Ewangelii” oraz „wychować młode pokolenie w wierności Chrystusowi, bronić je przed bezbożnictwem i zepsuciem i otoczyć czujną opieką rodzicielską”, to nie wystarczy tylko to powtarzać w najszlachetniejszym nawet porywie serca. Trzeba dodawać rodzicom odwagi, aby w każdej szkole i na każdym zebraniu umieli stawić czoło bierności, obojętności, rozlazłości i niechęci do jakiejkolwiek aktywności. Trzeba ich uczyć obywatelskich postaw, o których mówi wprost Katechizm Kościoła Katolickiego! Może wręcz zapytać, czy o tym wiedzą?

„W wykonaniu tych przyrzeczeń widzimy żywe Wotum Narodu, milsze Ci od granitów i brązów”. Mądry był ten Wyszyński, prawda?

Barbara Sułek-Kowalska
Idziemy nr 12 (495), 22 marca 2015 r.


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły