29 kwietnia
sobota
Rity, Katarzyny, Boguslawa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kościół i kobiety

Ocena: 4.83333
322

Dyskryminowanie kobiet, akceptowanie jedynie ich ról podrzędnych, generowanie i tolerowanie przemocy wobec nich, traktowanie jak „zwierząt do rodzenia” – to podstawowe zarzuty, które formułują pod adresem Kościoła lewicowi politycy, dziennikarze, feministki. Jeśli Kościół krytycznie wypowiada się na temat niektórych aspektów teorii gender, to zarzuca mu się chęć dyskryminacji kobiet. Nic bardziej fałszywego.

fot. pixabay.com

Zarówno przeszła, jak i obecna działalność Kościoła pokazuje, że nie ma instytucji, która zrobiła i robi więcej dla kobiet niż Kościół katolicki. Mimo iż, jak pisał Jan Paweł II w "Liście do kobiet", w przeszłości z powodów wzorców kulturowych nie mogły one w pełni być sobą, a przyczyniali się do tego także synowie Kościoła, to jednak walka o ich godność, kształcenie, wspieranie ról rodzinnych, opieka nad dziećmi, pomoc ubogim, ochrona przed przemocą, umożliwienie urodzenia i zaopiekowania się dzieckiem – wszystko to stanowi długą listę działań, które Kościół od stuleci prowadzi na rzecz kobiet.

 

Dowartościowanie kobiety
 

Chrześcijaństwo było prawdziwą mentalną rewolucją, gdyż głosiło, że kobieta i mężczyzna są równi pod względem godności. Ojcowie Kościoła pisali o podziale ról między płciami i o funkcjach rodzinnych, które pełnią. Do kobiet należał obowiązek zajmowania się dzieckiem, do mężczyzn – utrzymanie rodziny i chronienie jej. Właśnie w pierwszych wiekach chrześcijaństwa ogromnie dowartościowano macierzyństwo, widziano w nim nie tylko fakt biologiczny, ale doceniono też rolę, jaką w formowaniu człowieka odgrywa kobieta.

Traktat Jana Chryzostoma „O wychowaniu dzieci” podkreśla głownie rolę matki, ojciec jest w tle. Chrześcijaństwo niezwykle dowartościowało kobietę. Św. Paweł, przyrównując Kościół do oblubienicy – kobiety – podkreślał, że z Oblubieńcem – Chrystusem łączy ją relacja miłości, nie poddania – przypomina historyk wczesnego chrześcijaństwa ks. prof. Józef Naumowicz.

Historyk zwraca też uwagę, że Kościół na różne sposoby chronił kobiety. Od początku swojego istnienia sprzeciwiał się aborcji, która w starożytności była powszechnie aprobowana. Akceptował ją np. Sokrates, syn akuszerki, który pisał otwarcie, że aborcja nie jest czymś złym. Ale w starożytności aprobowano też dzieciobójstwo. – Gdy w rodzinie było za dużo dziewczynek, zabijano je. Pierwsi chrześcijanie bardzo kategorycznie sprzeciwiali się tej praktyce – podkreśla ks. Naumowicz.

Pisma starochrześcijańskie, np. Didache, które powstało ok. 100 r., wyliczając drogi prowadzące do śmierci duchowej, nakazywały: „Nie zabijaj dzieci przez poronienie, ale też nie przykładaj ręki do ich śmierci po ich narodzeniu” – niezależnie od tego czy urodziła się dziewczynka czy dziecko kalekie.

W wielu pismach wczesnochrześcijańskich czytamy upomnienia, by nie zabijać dzieci – przed i po ich narodzeniu. – To było uznawane za największy grzech – przeciwko życiu, a przykazanie: „Nie zabijaj” zostało rozciągnięte bezwyjątkowo na dziewczynki i kobiety. Każde życie było szanowane bezwarunkowo – podkreśla ks. Naumowicz.

Historyk przypomina także, że zupełną nowością w starożytności był brak podwójnej moralności dla kobiet i mężczyzn. – Wyznawcy Chrystusa uważali, że wymagania wierności trzeba stawiać tak samo mężczyznom, jak kobietom. Obie płcie mają pod tym względem równe prawa. Św. Augustyn idzie nawet dalej pisząc, że jeśli mężczyźni mają być symbolem cnoty – powinni być bardziej wierni. Ten wątek również stale przewija się w licznych kazaniach.

Poprzez wprowadzenie monogamii tam, gdzie była praktykowana poligamia lub społecznie aprobowane konkubinaty, legalnie poślubiona żona była pod ochroną. Mąż nie mógł bezkarnie jej porzucić lub wygnać z domu. Jeżeli kobieta zostawała zaś wdową, była jej zapewniona bardzo rzetelna opieka ze strony współwyznawców. Trzeba pamiętać, że los wdów, które po śmierci jedynego żywiciela pozostawały bez środków do życia, był tragiczny. Ale nowa wiara dostrzegła w nich także ich rolę duchową, dlatego w starożytności bardzo rozwinęła się instytucja wdów konsekrowanych. Kościół zapewniał im pomoc materialną, a one angażowały się w dzieła apostolskie i charytatywne.

Obie płcie były także równe w męczeństwie, które było traktowane jako najwyższa świętość. W najstarszych martyrologiach obok biskupów wymieniani są świeccy – w tym kobiety. – Nie było przeświadczenia, że kobieta jest mniej ważnym świadkiem Chrystusa – mówi historyk. Chrześcijaństwo dowartościowało duchowo kobiety. Starożytni filozofowie, charakteryzując płcie, przypisywali mężczyznom męstwo, stałość, rozum, kobietom zaś – niestałość, uczuciowość i zmienność. Takie ujęcie aprobowali także autorzy chrześcijańscy, ale zarazem twierdzili, że cechy te odnajdują się w jednej i drugiej płci, stąd kobieta może być mężna, a mężczyzna – bardziej wrażliwy.

Co prawda w pismach wczesnochrześcijańskich można spotkać także negatywne opinie o kobietach, małżeństwie i współżyciu seksualnym, ale autorów takich poglądów należy oceniać na podstawie całej spuścizny. Św. Ambroży napisał pięć traktatów, skierowanych do dziewic, w których, zgodnie z zasadami starożytnej retoryki krytykował to, co jest przeciwne tezie o wielkiej wartości dziewictwa, krytykuje więc małżeństwo. W tym samym czasie pisał listy do małżonków, w których podkreślał godność ich stanu.

Ks. prof. Naumowicz przypomina też, że nowe spojrzenie na kobietę musiało zmierzyć się z wciąż bardzo żywotnym dziedzictwem starożytności, np. ze skrajnie negatywnymi opiniami Arystotelesa czy Epikteta o kobietach i małżeństwie. Chrześcijańska koncepcja równej godności obu płci przebijała się i ugruntowywała przez stulecia, nawet w środowisku kościelnym, podatnym na negatywne stereotypy ma temat kobiet. Ten proces trwa do dnia dzisiejszego.

 

Kobieca władza wpływu
 

Postrzeganie kobiety mocno ukształtowała postać Maryi, Matki Jezusa, stawianej wyżej niż aniołowie, królowie, patriarchowie i prorocy. Niezależnie od tego, że nie sprawowały urzędów, nie mogły studiować i były pozbawione bezpośredniego udziału w polityce i podejmowaniu decyzji, dotyczących życia Kościoła, wiele z nich miało jednak ogromną władzę wpływu na świeckich i kościelnych decydentów. Papieże i biskupi zasięgali porad u Hildegardy z Bingen, św. Katarzyna ze Sieny nalegała, by papież wrócił z Awinionu do Rzymu i prowadziła ożywioną korespondencję z dostojnikami kościelnymi, św. Teresa z Avili zreformowała Karmel, czyniąc z tego zakonu duchową potęgę.

Uznanie przez Kościół równej godności kobiet i mężczyzn miało ogromne konsekwencje praktyczne. Podmiotowość kobiety, jej rola w wychowaniu kolejnych pokoleń, dostrzeżenie wagi macierzyństwa duchowego, powodowało powstawanie licznych inicjatyw, które miały je kształcić, pomagać w sytuacjach zwyczajnych i dramatycznych. Wielką dziedziną aktywności Kościoła było powoływanie placówek edukujących kobiety. – To właśnie klasztory, nim powstały świeckie szkoły żeńskie, jako pierwsze zajęły się wykształceniem kobiet – mówi prezentka s. Maksymiliana Wojnar z Rady Szkół Katolickich.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły