20 lutego
środa
Leona, Ludomira, Zenobiusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Konsekracja po 90 latach

Ocena: 0
1111

Historię budowy kościoła w Marysinie Wawerskim pisały dzieje Polski odrodzonej po 1918 r. Dziś wieńczy ją konsekracja świątyni.

fot. Radek Molenda/Idziemy

– Dzisiejsza uroczystość oznacza, że ten kościół jest oddany na wyłączne władanie Bogu, ale jednocześnie staje się miejscem szczególnym, gdzie głoszone jest słowo Boże, sprawowane są sakramenty i dokonuje się nasze odrodzenie. I bardzo was proszę – niech stanie się waszą potrzebą, by tu wstępować. Informujmy Boga, czym żyjemy: jakie mamy plany, nadzieje, co się nam udaje, z czym mamy problem. Bóg jest naszym najlepszym przyjacielem – zachęcał bp Romuald Kamiński, przewodnicząc 18 listopada konsekracji kościoła Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w parafii św. Feliksa z Kantalicjo w Marysinie Wawerskim.

Mieszkańcy czekali na ten moment aż 90 lat, które można podzielić na okres budowy świątyni, potem – w wojennych latach 1939-1945 – brutalnej dewastacji, wreszcie powojennego dźwigania z ruiny.

Kościół miał być wotum dziękczynnym Zgromadzenia Sióstr Felicjanek za odzyskanie w 1918 r. przez Polskę niepodległości i ich powrót – po kasacie przez władze carskie w 1864 r. – do stolicy. Kiedy już siostrom udało się zebrać, głównie podczas kwesty w USA, odpowiednią kwotę, 29 sierpnia 1928 r. ruszyły prace nad budową kościoła i klasztoru. Na tyle sprawnie, że w ciągu roku dźwignięto mury świątyni aż po sam dach, z wysoką na 80 metrów, górującą nad okolicą wieżą. I już 24 września 1929 r. w ścianę kościoła kard. Aleksander Kakowski wmurował kamień węgielny.

Dalsze prace od końca 1933 r. posuwały się już wolniej, w miarę zdobywania funduszy. Jednak kard. Kakowski i ówczesny nuncjusz apostolski abp Francesco Marmaggi widzieli potrzebę zapewnienia wiernym miejsca praktyk religijnych. Wspierali więc budowę i 20 lipca 1935 r. doprowadzili – mimo braków w wyposażeniu i nieukończonych prac – do prywatnego poświęcenia kościoła przez kapelana sióstr felicjanek ks. Wojciecha Kamieńskiego. Odtąd można było w kościelnych murach sprawować Najświętszą Ofiarę.

Do wybuchu II wojny światowej zdołano jeszcze, znów prywatnie, poświęcić ołtarz i umieścić w nim relikwie świętych męczenników Amandusa i Laetusa. Już wtedy na środku transeptu stał wyróżniający do dziś wawerską świątynię wysoki, dębowy ołtarz adoracyjny – z czterema Ewangelistami i dziewięcioma grającymi na instrumentach aniołami.

Działania wojenne poważnie uszkodziły kościół 19 września 1939 r. Znana jest historia, kiedy 22 września Adolf Hitler z Heinrichem Himmlerem z kościelnej wieży, będącej doskonałym punktem obserwacyjnym, oglądali płonącą Warszawę. I właśnie ta wieża sprawiła, że pięć lat później wycofujący się z Warszawy Niemcy usiłowali kościół wysadzić w powietrze. Nie zdążyli, jednak do końca 1944 r., już z daleka, prowadzili intensywny ostrzał artyleryjski wieży, m.in. ze słynnej grubej Berty.

Zniszczenia świątyni były ogromne. Z gruzów i odłamków pocisków po zakończeniu wojny siostry felicjanki usypały m.in. grotę Matki Bożej z Lourdes, która stoi naprzeciwko kościoła. W czerwcu 1945 r. rozpoczęto żmudną, trwającą de facto do 2008 r. odbudowę murów i dachu. Dość wspomnieć, że trzeba było usunąć ze strychu i sklepień kościoła ponad 100 ton gruzu i śmieci.

Nade wszystko chciano jak najszybciej przywrócić w świątyni kult. Dekretem kard. Stefana Wyszyńskiego, 15 czerwca 1958 r. przy wawerskim kościele erygowano parafię pod wezwaniem św. Feliksa z Kantalicjo, a jej pierwszym proboszczem został ks. Wacław Kurkus. Kościół pozostał własnością sióstr felicjanek, które po roku oddały świątynię parafii w użytkowanie z symboliczny czynsz 1 zł rocznie.

Dzieło odbudowy, kolejne remonty w kościele oraz jego wyposażanie kontynuowali kolejni proboszczowie: od sierpnia 1968 r. ks. Jerzy Dziurzyński i od września 2003 r. obecny proboszcz ks. dr Bernard Czerwiński. Ważną dla parafii datą był 13 listopada 2006 r., kiedy podpisano akt notarialny przekazania przez siostry felicjanki kościoła i terenu wokół świątyni na własność parafii.

W stulecie odzyskania niepodległości przez Polskę świątynia doczekała się konsekracji. – Odbudowa, wyposażenie i doprowadzenie kościoła do pełni świetności to zadania na pokolenia, wymagające modlitwy i serca, ofiary i pracy. Jednak bez zaangażowania parafian nie można by było tego dokonać – mówi skromnie ks. Czerwiński.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -