25 kwietnia
czwartek
Marka, Jaroslawa, Wasyla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Koniec naiwności

Ocena: 0
867

Homoseksualizm i rozwiązłość po 1968 r. czy raczej klerykalizm? Co jest główną przyczyną nadużyć seksualnych wobec nieletnich? I jak Kościół pod rządami posoborowych papieży radzi sobie z tym problemem?

fot. xhz

Niełatwego podsumowania tych spraw podjął się na dziesięciolecie pontyfikatu papieża Franciszka mons. Jordi Bertomeu Farnós, żartobliwie nazywany watykańskim 007. Jest on bowiem najbliższym współpracownikiem abp. Charlesa Scicluny – zastępcy sekretarza Dykasterii Nauki Wiary, zajmującego się zwalczaniem nadużyć seksualnych wobec nieletnich, przewodniczącego kolegium ds. rozpatrywania odwołań w sprawach „ad delicta graviora” (o najcięższe przestępstwa w Kościele). W tej roli mons. Farnós towarzyszył abp. Sciclunie w misji do Chile w 2018 r. po głośnych skandalach pedofilskich w tamtejszym Kościele. Był także specjalnym wysłannikiem Stolicy Apostolskiej do tych diecezji i krajów, w których miejscowa hierarchia nie radziła sobie z problemem nadużyć seksualnych wobec nieletnich.

 


DWA SPOJRZENIA

O ile w ocenie pedofilii przez św. Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka różnicy nie ma, o tyle w wypowiedziach dwóch ostatnich papieży można dopatrywać się wskazania dwóch różnych źródeł tego problemu. Mons. Farnós podkreśla, że nie należy dopatrywać się w tym sprzeczności, chodzi bowiem o komplementarność spojrzenia.

Benedykt XVI w artykule „Kościół wobec skandalu wykorzystania seksualnego”, opublikowanym w 2019 r. na łamach niemieckiego czasopisma „Klerusblatt”, zwraca uwagę na upadek moralności chrześcijańskiej po maju 1968 r. W tym widzi źródło pedofilii i innych nadużyć seksualnych, nie tylko wśród duchownych. Zauważa, że pedofilia wśród duchownych ma wyraźny odcień homoseksualny. (Śp. kard. Zenon Grocholewski jako członek kolegium „ad delicta graviora” twierdził w rozmowie z „Idziemy”, że od 75 do 90 proc. przypadków pedofilii wśród duchownych, którymi się zajmował, dotyczyło przestępstw wobec chłopców). Mons. Farnós podkreśla, że to spostrzeżenie Benedykta XVI wynikało z refleksji teologa i myśliciela żyjącego w zachodniej Europie, który doświadczył skutków rewolucji 1968 r. Było to również spojrzenie wieloletniego prefekta Kongregacji Nauki Wiary i papieża. Kiedy na przełomie tysiącleci wybuchł skandal z nadużyciami seksualnymi duchownych wobec nieletnich najpierw w USA, a potem w Irlandii, wydawało się, że jest to problem dotyczący tylko bogatych i moralnie zepsutych społeczeństw Europy i Ameryki.

Papież Franciszek w czasie spotkania z jezuitami w Irlandii w sierpniu 2018 r. zwrócił uwagę na inny aspekt. „Tragedia nadużyć, zwłaszcza gdy przybiera wielkie rozmiary i wywołuje wielki skandal, ma u swoich podstaw uwarunkowania kościelne naznaczone elitaryzmem i klerykalizmem; nadużycie seksualne nie jest pierwsze, pierwsze jest nadużycie władzy i sumienia” – mówił. Było to zaledwie siedem miesięcy po trudnej pielgrzymce Franciszka do Chile. Jak przypomina mons. Farnós, papież spotkał się tam z bardzo chłodnym przyjęciem, chociaż pojechał do kraju o tradycji katolickiej, kulturowo bliskiego jego rodzinnej Argentynie. Powodem dystansu wiernych, dziennikarzy i władz państwowych do Franciszka było mianowanie przez niego ordynariuszem diecezji Osorno bp. Juana Barrosa Madrida, na którym ciążyły zarzuty o tuszowanie pedofilii ks. Fernanda Karadimy. Jeszcze podczas pobytu w Chile Franciszek okazywał wiele życzliwości oskarżanemu hierarsze. W ostrych słowach bronił go w rozmowie z tamtejszymi dziennikarzami, oskarżając ich o rozpowszechnianie „niepotwierdzonych kalumnii”.

Dalszy ciąg burzliwej rozmowy Franciszka z dziennikarzami miał miejsce już w samolocie, w drodze powrotnej do Rzymu, w której papieżowi towarzyszyli przedstawiciele największych mediów i agencji prasowych. Szczególnie wstrząsnęły Franciszkiem słowa Nicoli Winfield z Associated Press. Po latach, w rozmowie z nią 24 stycznia 2023 r., Franciszek tak to wspomina: „Tam się nawróciłem, podczas mojej podróży do Chile. Nie mogłem w to uwierzyć. To ty powiedziałaś mi w samolocie: «Nie, nie w ten sposób należy procedować, Ojcze». (…) To wtedy wybuchła bomba, kiedy zobaczyłem zepsucie tak wielu biskupów. (…) musiałem przejrzeć na oczy w sprawach, które zatuszowano”.

Po powrocie do Rzymu papież wysłał do Chile abp. Charlesa Sciclunę i właśnie mons. Jordiego Bertomeu Farnósa w celu zbadania zarzutów przeciwko bp. Madridowi i innym członkom chilijskiego episkopatu. Efekt tego audytu, zapisanego na 2300 stronach, był miażdżący. Wszyscy 34 chilijscy biskupi złożyli swoje urzędy do dyspozycji papieża. W kilku przypadkach skończyło się to ich dymisją, a w dwóch – wydaleniem ze stanu duchownego. Papież spotkał się także z ofiarami chilijskich duchownych. Okazało się wówczas, że pedofilia nie jest czymś odosobnionym, problemem bogatych i zepsutych społeczeństw Zachodu. Istnieje także na tzw. peryferiach, chociaż tam ma inne podłoże, bo rewolucja 1968 r. tam nie dotarła. Homoseksualizm zaś w krajach biednego południa jest zjawiskiem marginalnym, a w wielu krajach Afryki jest wręcz karalny. Za to pozycja społeczna duchownych jest tam o wiele mocniejsza niż w krajach zlaicyzowanego Zachodu.

 


KOŚCIÓŁ ZATACZA KRĄG

Początkowo mała skuteczność Kościoła w walce z pedofilią wśród duchownych wynikała według mons. Farnósa z faktu, że po Soborze Watykańskim II Kościół pozbawił się koniecznych instrumentów prawnych i dyscyplinarnych. Nie oskarżając młodego ks. Josepha Ratzingera o progresizm, autor opracowania przypomina, że to ks. dr Ratzinger był głównym doradcą na soborze kard. Josepha Fringsa i autorem jego wystąpienia na rzecz pozbawienia ówczesnego Świętego Oficjum kompetencji do stosowania sankcji karnych.

„Uzasadniona troska kard. Fringsa i jego młodego doradcy J. Ratzingera o większe «gwarancje» ochrony teologów oskarżonych przed Świętym Oficjum przełożyła się w rzeczywistości na prawdziwy «antyjurydyzm» eklezjalny” – pisze mons. Farnós. Potwierdził to sam Benedykt XVI w rozmowie z Peterem Seewaldem: „Od połowy lat 60. kanonicznego prawa karnego najzwyczajniej nie stosowano. Panowało przekonanie, że Kościół nie powinien być Kościołem prawa, ale Kościołem miłości; Kościołem, który nie powinien karać”. Zjawisko to pogłębiło się jeszcze bardziej po przyjęciu nowego kodeksu prawa kanonicznego w 1983 r. „20 lat później z ironią mówiono, że kościelne prawo karne jest jak Bin Laden: wiadomo, że istnieje, ale nikt go nie widział” – podsumowuje mons. Farnós, zaznaczając, że był to system ustanowiony dla aniołów, a nie dla grzeszników.

Wyposażonemu w takie „instrumenty” Kościołowi przyszło zderzyć się z problemem nadużyć seksualnych wśród duchowieństwa. Przed soborem nadużyciami tymi, szczególnie gdy wiązały się z nadużyciem urzędu bądź władzy duchowej, zajmowało się właśnie Święte Oficjum. Teraz same środki duszpasterskie okazały się niewystarczające, o czym Stolica Apostolska przekonała się, mierząc się na początek z kryzysem pedofilskim w USA. Początkowo stosowano środki doraźne, przyznając specjalne kompetencje poszczególnym biskupom i watykańskim dykasteriom. Aż wreszcie św. Jan Paweł II w instrukcji „Sacramentorum sanctitatis tutela” z 2001 r. zdecydował, że przestępstwa seksualne wobec nieletnich, jako najcięższe (delicta graviora), są wymierzone również przeciwko wierze „maluczkich” i dlatego podlegają pod osąd Kongregacji Nauki Wiary. Na czele tej kongregacji stał wówczas… kard. Joseph Ratzinger. Tak oto historia zatoczyła krąg. Skończył się czas Kościoła „naiwnego”. Trzeba było pokornie przyznać, że bez prawa karnego nie da się utrzymać dyscypliny kościelnej i kierować tak wielką społecznością duchownych i świeckich.

 


BILANS FRANCISZKA

Pierwsze pięciolecie pontyfikatu Franciszka było kontynuacją działań jego poprzedników. Po tzw. kryzysie chilijskim w 2018 r. Franciszek zrozumiał, że odbudowa utraconej wiarygodności Kościoła będzie możliwa jedynie przez zainicjowanie procesów duchowych polegających na przejściu od „duszpasterstwa nawracania” do „nawrócenia duszpasterskiego”. Proces ten ma się zacząć od wyczulenia na misterium zła i wsłuchania w głos najsłabszych. W tym duchu biskupom przyjeżdżającym w styczniu 2019 r. na watykański szczyt ws. przeciwdziałania pedofilii papież polecił, aby wcześniej każdy z nich spotkał się z ofiarą nadużyć. Dzięki temu hierarchowie mogli zrozumieć ofiary i pojąć, że nadużycia seksualne to nie jakieś „opowiastki”, tylko za każdym z nich stoi krzywda konkretnego człowieka.

Kolejnym krokiem było wydanie listu apostolskiego „Vos estis lux mundi” z czerwca 2019 r., który regulował sposób postępowania ze zgłoszeniami dotyczącymi przestępstw seksualnych potencjalnie popełnionych przez duchownych nie tylko wobec nieletnich, ale także wobec dorosłych będących w sytuacji bezbronności. W tym samym roku Franciszek zniósł tzw. tajemnicę papieską w odniesieniu do procedowanych spraw o nadużycia seksualne. Jak wyjaśnia mons. Jordi Bertomeu Farnós, ochrona dobrego imienia Kościoła nie może być ważniejsza od dobra ofiar. Ofiary skarżące się na nadużycia nie mogą być postrzegane – jak to niestety bywało – jako działające na szkodę Kościoła, podczas gdy duchowni dopuszczający się nadużyć byliby dalej traktowani pobłażliwie jako „tylko” łamiący celibat. Przypieczętowaniem nowego podejścia do problemu nadużyć była reforma Księgi VI KPK z grudnia 2021 r., w której rozszerzono odpowiedzialność nie tylko duchownych i zakonników, ale wszystkich sprawujących jakikolwiek urząd w Kościele, dodając do tego sankcje karne.

Mimo to proces oczyszczania Kościoła mons. Farnós uważa za dopiero rozpoczęty. To, co jeszcze przed nami, ujmuje w dziesięciu punktach. Na pierwszym miejscu stawia przejście od autorytarnego do służebnego sprawowania władzy w Kościele. Na drugim weryfikację systemu rekrutacji kandydatów do stanu duchownego, szczególnie wobec zjawisk tak niebezpiecznych, jak „wypychanie dobrych kandydatów przez subkultury homoseksualne”. Zwraca uwagę również na problem „starego, przepracowanego i zdezorientowanego duchowieństwa”, które nie wytrzymuje konfrontacji z obojętnością, a nawet agresją społeczeństwa, i potrzebuje bardziej teologicznego niż socjologicznego spojrzenia na swoją posługę.

„Jeśli bycie chrześcijaninem jest przeżywaniem spotkania z Chrystusem-Ofiarą, to sposób radzenia sobie w przyszłości z pedofilią w Kościele będzie miarodajnym wskaźnikiem naszego posłuszeństwa Panu” – kończy mons. Farnós.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 kwietnia

Czwartek, IV Tydzień wielkanocny
Święto św. Marka, ewangelisty
My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego,
który jest mocą i mądrością Bożą.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 16, 15-20
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)


ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter