2 lipca
czwartek
Jagody, Urbana, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Koniec miłosierdzia

Ocena: 0
1204

Kiedy ksiądz ogłosił z „ambony” – swoją drogą, już niedługo pozbawieni kontaktu z ambonami użytkownicy języka polskiego porzucą na zawsze związane z nią liczne wyrażenia, bo nie będą wiedzieli, co to jest – zakończenie Roku Miłosierdzia, jedna z parafianek wyraźnie doznała wstrząsu, a wzburzenie i troska na jej twarzy były aż nadto wymowne.

Był już koniec Mszy i pani owa niemal dołączyła do księdza i ministrantów idących od ołtarza do zakrystii. – To jak teraz będzie bez miłosierdzia? – zaczęła dramatycznie od progu, kiedy uznała, że „mszalność” już nie obowiązuje. – Jak to ma być? Co to za życie bez miłosierdzia? Zamknięte i już? – przeżywała.

Długo trwało, zanim ksiądz wyjaśnił wzburzonej kobiecie, w czym rzecz. Zamknięte będą tylko drzwi – symboliczna Brama Miłosierdzia – i zresztą zamknięte będą też poniekąd symbolicznie, bo od kiedy nastały listopadowe chłody, a nawet mrozy, to i tak nie były już otwarte na oścież. Nasze drzwi są wielkie, prawdziwe wrota, więc kto by ogrzał kościół, gdyby tak miały stać otwarte? Poza tym, droga pani, szanowna parafianko, to był Rok Miłosierdzia ogłoszony właśnie po to, żebyśmy mogli o miłosierdziu Bożym i naszym mówić, modlić się o nie, dziękować za nie, okazywać to miłosierdzie innym. Ale to Pan Bóg daje nam swoje miłosierdzie, ogłoszony przez papieża rok nie może przecież Pana Boga ograniczać! Nikt nie może zamknąć Bożego miłosierdzia!

Można się oczywiście śmiać z nierozgarniętej – czy aby na pewno? – kobiety, można użalać się nad biednym księdzem, ale lepiej chyba wyciągnąć z tej historii wnioski. Bo może jednak za mało było objaśniania, za mało tłumaczenia sedna, za dużo akcyjności, za bogate dekoracje. Co z tego, że było o tym w telewizji? Nie wszyscy oglądają telewizję, i nie wszyscy ze zrozumieniem.

A to było tylko zamknięcie „diecezjalne”, w Rzymie papież ogłosi zakończenie Roku Miłosierdzia w skali całego Kościoła właśnie w tę niedzielę, 20 listopada. U nas w Polsce biskupi ogłoszą z kolei Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana. Czy aby znowu nie będzie podobnie: jak to – powiedzą ludzie – to do tej pory Pan Jezus nie był Królem?

Czy więc nie za mało o tym się mówi? Może trzeba więcej wyjaśnień? Więcej podstawowej wiedzy, skoro niektórzy z nas mają ją na poziomie sprawdzianu do Pierwszej Komunii? Skoro ludzie nie czytają – a mówi się o tym wszędzie, i my też w naszym tygodniku to wiemy, księża też nie wszyscy czytają i nie zachęcają do czytania – więc skoro nie czytają, to może trzeba więcej pracy organicznej. Bo od ignorancji niedaleko do arogancji, co widać gołym okiem.

Dwa tygodnie temu pisałam o bogatej działalności społecznej w polskich parafiach, namawiałam, żeby jej chcieć doświadczyć, zamiast narzekać na Kościół. A przecież działalność „statutowa”, czyli religijna Kościoła jest nieporównanie ważniejsza dla każdego z osobna: nie wystarczy pójść w niedzielę do kościółka i rzucić pieniążek na tacę. I mówić, że miłosierdzie już zamknięte.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Dziennikarz i publicystka, współautorka m.in. "Poradnika dla dziennikarzy i wydawców gazet lokalnych" oraz " Podstaw warsztatu dziennikarskiego", prowadzi zajęcia na Wydziale Dziennikarstwa UW, współtwórca i była, wieloletnia sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy".

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 lipca

Czwartek, XIII Tydzień zwykły
+ dzień powszedni
Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczone są ci twoje grzechy».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Am 7,10-17; Ps 19,8-11; Mt 9,1-8
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter