20 kwietnia
sobota
Czeslawa, Agnieszki, Mariana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Katecheza w rytmie reggae

Ocena: 3.5
7697
– To jakaś bajka, dzisiaj nikt nie żyje w ten sposób – komentują gimnazjaliści, słysząc „Hymn o miłości” św. Pawła. – Nieprawda, moja żona tak żyje, moi przyjaciele tak żyją – odpowiada im nauczyciel.
Grzegorz Diłanian z rodziną

I mówi o tym, że w wieku piętnastu lat poznał swoją dziewczynę i z Bożą pomocą wytrwał z nią w czystości aż do ślubu. I że dziś, po dwunastu latach małżeństwa, mając trójkę dzieci, codziennie razem się modlą, czytają Pismo Święte, działają we wspólnocie Domowego Kościoła. – Patrząc na to, jak moja żona się do mnie odnosi, jak mi służy i przebacza, mogę powiedzieć, że życie chrześcijańską miłością jest możliwe – przekonuje. – Gdy o tym opowiadam, uczniowie naprawdę słuchają, nie zadają już złośliwych pytań.

Grzegorz Diłanian wcale nie planował, że będzie uczył religii. Chciał zrobić doktorat z filozofii i pozostać na uczelni. Stało się jednak inaczej. – Jako student zaangażowany w Oazę pomagałem przygotować rekolekcje dla uczniów gimnazjum. Chyba zrobiłem dobre wrażenie na pani wicedyrektor, bo gdy zwolniła się posada katechety, sama zaproponowała mi pracę – wspomina ze śmiechem. Realia okazały się zupełnie inne niż te, do których przywykł jako animator we wspólnocie. – Zniechęcał mnie opór ze strony uczniów i szkolna biurokracja – przyznaje. Po miesiącu kryzysu wziął się jednak w garść i zaczął „robić swoje”. W Gimnazjum nr 123 na Białołęce pracuje już jedenasty rok.

„Czulszy od matki i twardszy od skały” – to jego motto. Uczniowie wiedzą, że na katechezie obowiązują zasady, których nie wolno łamać. Ale mają też pewność, że zawsze zostaną wysłuchani i potraktowani poważnie. A na zajęciach nie będą się nudzić. – Na pierwszej lekcji pytam o ich zainteresowania, ulubioną muzykę, książki. Chcę wchodzić w świat gimnazjalistów i wydobywać z niego cenne rzeczy – tłumaczy katecheta. Ostatnio, wiedząc, że w klasie są fani muzyki reggae, wyświetlił teledysk do piosenki Boba Marleya „Exodus”, który był doskonałym wstępem do lekcji o Mojżeszu. Przy omawianiu czwartego przykazania zwykle odtwarza hip-hopowe utwory, w których raperzy szczerze do bólu mówią o swoim trudnym dzieciństwie, ale także o tym, że rodzicom można przebaczyć. – To, co chcę przekazać młodym, staje się bardziej wiarygodne, bo jest wypowiadane ustami artysty, którego szanują – podkreśla.

– Od piosenki hip-hopowej czy filmiku z YouTube’a może zacząć się głęboka rozmowa – przekonuje katecheta.

Piosenka „Niezalogowany” zespołu Luxtorpeda, której słuchali na lekcji o niebezpieczeństwach świata wirtualnego, spodobała się Bartkowi. Jako miłośnik gry na gitarze i mocnych brzmień zaczął słuchać innych utworów tej grupy. – Dzięki tekstom z dobrym przesłaniem zbliżył się do Boga. We wrześniu zapytał mnie, czy mogę mu polecić jakieś książki na temat życia duchowego – podkreśla nauczyciel.

Ostatnio jeden z pierwszoklasistów zapytał zaczepnie: „Proszę pana, a jak to możliwe, że Maryja, będąc dziewicą, urodziła syna?”. Zamiast wykładu teologicznego dostał odpowiedź w formie projekcji filmu „Narodzenie” o początkach życia Jezusa. – Jest tam emocjonująca scena, podczas której Józef dowiaduje się, że Maryja zaszła w ciążę. Uczniów porusza jego postawa – opowiada katecheta.

Za świetną okazję do rozmów uznaje też coroczne górskie rajdy szlakami Karola Wojtyły. – W warunkach pozaszkolnych młodzież staje się niezwykle otwarta – zauważa. – W czasie wycieczek prowadzę warsztaty inspirowane papieskim nauczaniem. Nieraz przez cały wieczór gadamy na przykład o tym, jak rozumieć wolność.

Nawet absolwenci wracają do niego, żeby zwierzyć się z problemów. Gdy sam nie potrafi pomóc, odsyła ich do swojej żony, która jest pedagogiem szkolnym i doradcą życia rodzinnego. Jedna z dawnych uczennic, Julia, dziś jest przyjaciółką rodziny Diłanianów i matką chrzestną najmłodszej córeczki. – Pamiętam, że na lekcjach Grzegorz zadawał trudne pytania, często poruszające duszę – zwraca uwagę Julia. – Kiedyś zapytał: „Czego naprawdę chcesz?”. Odpowiedziałam sobie w sercu: „Chcę Boga, chcę żyć w pełni!”. I od tego właśnie zaczęło się moje nawrócenie.

Kilka lat temu na rozpoczęciu roku szkolnego dyrekcja odczytała list od matki ucznia, który stracił w wypadku obie nogi. Dziękowała w nim nauczycielowi religii za lekcję na temat cierpienia i śmierci, poprowadzoną w oparciu o księgę Hioba. – Syn powtórzył jej myśl o cierpieniu niezawinionych, którą usłyszał na zajęciach. Te słowa pomogły jej przeżyć trudny czas – wspomina ze wzruszeniem Grzegorz Diłanian. – W takich chwilach czuję, że Pan Bóg posługuje się mną, żeby dotknąć ludzi. By uświadomili sobie, że w Słowie Bożym jest odpowiedź na nasze problemy i prawdziwa droga do szczęścia.

Hanna Dębska
fot. arch. Grzegorza Diłaniana

Idziemy nr 10 (442), 9 marca 2014 r.



PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -