22 lipca
niedziela
Marii, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kard. Dziwisz: Nie ma innej drogi, aby ocalić nasz świat!

Ocena: 0
2107

– Prawda o potędze miłosierdzia Boga i o potrzebie ludzkiego miłosierdzia może pomóc naszemu niespokojnemu światu wyjść z labiryntu bezradności wobec zła, z błędnego koła przemocy, odwetu, nienawiści, nieżyczliwości, obojętności – mówi kard. Stanisław Dziwisz.

2015-12-08 14:46
Łukasz Kaczyński (KAI) / Kraków, mz

Łukasz Kaczyński (KAI): Czcigodny Księże Kardynale, dlaczego Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia jest tak ważny w Kościele?

Kard. Stanisław Dziwisz: Imieniem Boga jest miłość, a najgłębszym rysem tej miłości jest miłosierdzie. Ono najpełniej odsłania tajemnicę niepojętego dla ludzkiego umysłu Pana nieba i ziemi. Miłosierdzie najtrafniej wyraża postawę Boga wobec świata i człowieka. Dzieje człowieka na ziemi, a także osobistą historię życia każdego z nas możemy opisać w kluczu Bożego miłosierdzia. Dobrze wyraża tę rzeczywistość Psalm 136, w którym po każdym wersecie powracają te same słowa: „bo Jego miłosierdzie na wieki”. Jeżeli nasz Ojciec niebieski jest miłosierny na wieki, to my – Jego dzieci – powinniśmy sławić to miłosierdzie i być miłosierni choć trochę jak On.

Być może za bardzo jesteśmy oswojeni z najważniejszymi sprawami naszej wiary. Dużo mówimy i słyszymy o miłosierdziu. Papieżowi Franciszkowi zależy na tym, byśmy osobiście i zbiorowo – jako wspólnota Kościoła – intensywniej doświadczyli głębi Bożego miłosierdzia i by to doświadczenie zaowocowało miłosierdziem w naszych wzajemnych relacjach. Jeżeli w ciągu najbliższego roku nasze rodziny i środowiska, nasze Kościoły lokalne i cały Kościół stanie się bardziej wrażliwy na sprawę miłosierdzia, Nadzwyczajny Jubileusz spełni swój cel.


Czy w dzisiejszym świecie, nękanym brakiem pokoju, zawiścią ludzką, a także często wręcz ignorującym Boga, jesteśmy w stanie dostrzec prawdziwą wartość miłosierdzia?

Właśnie prawda o potędze miłosierdzia Boga i prawda o potrzebie ludzkiego miłosierdzia może pomóc naszemu niespokojnemu światu wyjść z labiryntu niemocy, bezradności wobec zła, z błędnego koła przemocy, odwetu, nienawiści, nieżyczliwości, obojętności na los brata. Nie ma innej drogi, aby ocalić nasz świat.

Zasługą Jana Pawła II jest to, że proroczo przypomniał sprawę miłosierdzia, zapominanego we współczesnej kulturze. Zwrócił na tu uwagę Papież Franciszek, który w bulli "Misericordiae vultus", zapowiadającej obecny Jubileusz, przytoczył słowa świętego Papieża z jego encykliki "Dives in misericordia": „Umysłowość współczesna – pisał Jan Paweł II – może bardziej niż człowiek przeszłości, zdaje się sprzeciwiać Bogu miłosierdzia, a także dąży do tego, ażeby samą ideę miłosierdzia odsunąć ma margines życia i odciąć od serca ludzkiego. Samo słowo i pojęcie «miłosierdzie» jakby przeszkadzało człowiekowi, który poprzez nieznany przedtem rozwój nauki i techniki bardziej niż kiedykolwiek w dziejach stał się panem i uczynił sobie ziemię poddaną […]. Owo «panowanie nad ziemią», rozumiane nieraz jednostronnie i powierzchownie, jakby nie pozostawiało miejsca dla miłosierdzia. […] I dlatego też wielu ludzi i wiele środowisk, kierując się żywym zmysłem wiary, zwraca się niejako spontanicznie do miłosierdzia Bożego w dzisiejszej sytuacji Kościoła i świata”.

Wiemy, że człowiek doświadczający miłosierdzia, nie pozostaje obojętny. Wtedy spontanicznie uruchamia się jego wrażliwość. Serce reaguje na gest miłosierdzia, z jakim się spotyka. Miłosierdzie może zmieniać świat, i zmienia świat.


Czy w patrzeniu na Boga przez pryzmat Jego miłosierdzia nie tkwi pokusa często nadużywanych słów, że „Bóg i tak Ci przebaczy, wystarczy, że Go o to poprosisz”?

Oczywiście, taka pokusa może się pojawić, ale beztroskie uleganie jej świadczyłoby o niedojrzałości wiary. Nie o to chodzi. Miłosierdzia Boga nie można kojarzyć z możliwością stosowania taryfy ulgowej w odniesieniu do własnego postępowania – do lekkomyślnego ulegania złu lub zaniedbywania czynienia dobra. To byłaby karykatura wiary. Doświadczenie miłosierdzia powinno prowadzić do skruchy, do odmiany życia, do zejścia z drogi nieprawości, by kroczyć drogą prawdy i miłości. Chrześcijaństwo jest bardzo wymagające, a życie zgodnie z Ewangelią wymaga odwagi, bo to nie jest towar z przeceny. Pamiętajmy o jednoznacznych słowach Jezusa: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (M 16, 24).


Na czym, według Ks. Kardynała, powinno polegać zwykłe, codzienne odkrywanie miłosierdzia Boga w rozpoczętym Jubileuszu?

Jestem przekonany, że najlepszą księgą mówiącą o miłosierdziu Boga jest osobiste życie każdego z nas. Wystarczy zatrzymać się, zastanowić, pochylić nad własną historią, by dostrzec w niej działanie miłosiernego Boga. To przecież On wielokrotnie przeprowadza nas przez ciemną dolinę zła, którego doświadczamy, albo do którego sami przyczyniamy się. On wyprowadza nas z krainy grzechu, a Jego przebaczenie daje nam szansę, byśmy odzyskali duchową wolność do czynienia dobra, do jeszcze większej miłości bliźniego.

Myślę, że w tym Roku Świętym Miłosierdzia bardzo pożytecznym ćwiczeniem duchowym byłby codzienny, wieczorny rachunek sumienia. Moglibyśmy wtedy zastanowić się, by dostrzec, w jakiej formie doświadczyliśmy miłosierdzia Boga w tym dniu, a jednocześnie moglibyśmy zapytać się, czy i jakim narzędziem miłosierdzia Boga byliśmy my sami dla naszych bliskich, w naszej rodzinie, we wspólnocie, w środowisku pracy i nauki. Może taka codzienna praktyka uczyniłaby jeszcze bardziej wrażliwymi nasze serca. Miłosierdzie nie jest od święta. Możemy i powinniśmy żyć miłosierdziem na co dzień.

Marzy mi się, aby Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia odmienił choć trochę stan umysłów naszych polityków, których powołaniem jest troska o dobro wspólne. Życie polityczne nie wyklucza, owszem – zakłada spór, ale jego celem powinno być poszukiwanie najlepszych, najbardziej sprawiedliwych rozwiązań dla życia społeczności i narodu. Tymczasem niejednokrotnie jesteśmy świadkami gorszących debat, w których dominuje interes partyjny i brak elementarnego poszanowania dla ludzi inaczej myślących. Dotychczasowe apele, dotyczące tej sprawy, trafiały zawsze w próżnię. Czyżby kategoria miłosierdzia miała zakaz wstępu do kręgów polityki i władzy?


Dlaczego tak ważne w perspektywie uzyskania odpustu będzie pielgrzymowanie do Drzwi Świętych w katedrach czy kościołach wyznaczonych przez biskupów diecezjalnych?

Nasze życie na ziemi jest pielgrzymowaniem do wieczności. Nie mamy tu stałego miejsca. Wyszliśmy od Boga i do Boga zmierzamy. On jest celem. Życie na ziemi to tylko początkowy i krótki etap naszej egzystencji, która nigdy nie będzie miała końca. Człowiek to wędrowiec – "homo viator". Symbolem tej rzeczywistości jest nasze pielgrzymowanie do miejsc świętych, do sanktuariów. To symbol przemawiający do naszej wyobraźni.

Zwykle podczas Roku Świętego chrześcijanie pielgrzymowali do Wiecznego Miasta, aby tam przekroczyć progi Drzwi Święte w rzymskich bazylikach i zyskać odpust. Podczas obecnego Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, dzięki duszpasterskiej decyzji Papieża Franciszka, możemy pielgrzymować i przejść przez Drzwi Święte także w naszych katedrach i innych znaczących kościołach. Te Drzwi, które będziemy mieć niemal w zasięgu ręki, stają się Bramą Miłosierdzia, wprowadzającą nas w duchową i wszechogarniającą przestrzeń Bożego miłosierdzia. Przekroczyć Bramę Miłosierdzia to znaczy nie tylko otworzyć się na przyjęcie daru miłosierdzia, na uzyskanie odpustu – odpuszczenia kar, ale to znaczy także zobowiązać się do czynienia miłosierdzia, do bycia miłosiernym względem bliźnich.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

SALON DZIENNIKARSKI