19 kwietnia
piątek
Adolfa, Tymona, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jesteście Bożym teraz

Ocena: 2.9
930

Portugalia to następna lokalizacja Światowych Dni Młodzieży. Ale zanim zostało to ogłoszone, Panama była centrum katolickiego życia młodych ludzi z całego świata.

fot. PAP/EPA/ETTORE FERRARI

Niewielki, wąski kraj stanowiący pomost między Ameryką Południową i Północną, zalała fala młodych pielgrzymów. Przez kilka ostatnich dni Panama wypełniona była modlitwą i śpiewem. Naprawdę tak to wyglądało. Rzeki młodych ludzi przelewały się ciasnymi uliczkami Starego Miasta stolicy tego kraju, także Panamy. Miasto pustoszało tylko na czas nabożeństw i Mszy z papieżem. Tłumy gromadziły się wówczas tam, gdzie był Franciszek.

Światowe Dni Młodzieży odbywają się według ustalonego scenariusza, do którego przez wiele lat już się wszyscy przyzwyczaili. W środę 23 stycznia na lotnisku odbyło się krótkie, uroczyste, choć skromne powitanie. Na papieża czekał prezydent Panamy Juan Carlos Varela z małżonką, przedstawiciele Kościoła oraz niewielka grupa gości i pielgrzymów. Pierwsze wydarzenie z udziałem wszystkich pielgrzymów odbyło się w czwartek na Cinta Costera. Potężny ołtarz stanął w malowniczym miejscu między nowoczesnymi wieżowcami, starówką a oceanem. Franciszek dojechał zwykłym samochodem. Na placu przesiadł się do papamobilu i przejechał między sektorami, w których czekała młodzież. Przejazdowi towarzyszyły potężne owacje, a Franciszek z radością pozdrawiał zgromadzonych.

– Wiem, że dotarcie tutaj wcale nie było łatwe. Wiem o wysiłkach, ofiarach, jakie podjęliście, aby móc uczestniczyć w tych ŚDM. Wiele dni pracy i poświęcenia, spotkania refleksji i modlitwy w znacznym stopniu sprawiają, że pielgrzymka stanowi nagrodę – mówił Ojciec Święty do młodzieży, a ona odpowiadała brawami i okrzykami: „Niech żyje papież!”.

Mary z Australii przyjechała do Panamy, bo „spotyka się tu cały świat”. – Wszyscy wierzymy tak samo i świętujemy to, bez bycia ocenianym, bez strachu, dyskryminacji – mówi. Młodzi ludzie z Korei Południowej bardzo chcieli spotkać rówieśników z innych krajów. – Jesteśmy szczęśliwi, że możemy tu być – podkreślają. – Przed przyjazdem spotykaliśmy się w naszej parafii, intensywnie się modliliśmy, mieliśmy wspólne agapy.

Straszliwy upał w Panamie nikogo nie zniechęcał. Na piątkowej Drodze Krzyżowej również zgromadziły się tłumy – według organizatorów, około 400 tys. osób. Papież mówił tu cierpieniu i samotności, o drodze krzyżowej trwającej „w stłumionym krzyku dzieci, którym uniemożliwia się narodziny, i wielu innych, którym odmawia się prawa do dzieciństwa, rodziny, edukacji, które nie mogą się bawić, śpiewać, marzyć”. Wspomniał o starszych opuszczonych i odrzuconych. I zaapelował: – Od Maryi nauczmy się mówić „tak” upartej cierpliwości i kreatywności tych, którzy nie tracą ducha i zaczynają od nowa w sytuacjach, w których wydaje się, że wszystko jest stracone, starając się tworzyć przestrzenie, środowiska rodzinne, ośrodki opieki będące ręką wyciągniętą w trudnościach.

Tłumy gromadziły się nie tylko w miejscach wspólnej modlitwy z Franciszkiem. Panamczycy i pielgrzymi licznie oblegali trasy przejazdu kolumny papieskiej. Łatwo można było rozpoznać, którędy przejedzie Ojciec Święty. Barierki i liczniejsze patrole policji były jak drogowskaz. Tłum szybko gęstniał przed samym przejazdem. Choć były miejsca, które zapełniały się nawet kilka godzin wcześniej. Krążący nad kolumną papieską helikopter był ostatnim, pewnym znakiem, że zbliża się Franciszek. Tłum zaczynał falować, flagi zaczynały powiewać, a telefony komórkowe w uniesionych rękach były gotowe do robienia zdjęć i filmów. Emocje rosły w chwili pojawienia się pierwszych policyjnych motocyklistów. Czasami Franciszek przejeżdżał zakrytym samochodem, czasami papamobilem. Ale za każdym razem tłum wiwatował radośnie, a papież pozdrawiał zgromadzonych wzdłuż trasy przejazdu.

Wąska uliczka na tyłach katedry w Panamie. W dzień gwarna i pełna turystów. W nocy władzę tu przejmuje bieda. Młodzi ludzie z dziećmi wystawiają malutkie kramiki na skrzynkach po coli. Liczą na jakikolwiek zarobek. Biegające całą noc, roześmiane dzieci. Krzyki dorosłych. Niepokój w powietrzu... Aż nastaje dzień. I znowu wszystko wygląda pięknie. Turyści z dolarami, w markowych ubraniach i kapeluszach – oczywiście – panama. Przechodzący od restauracji z klimatyzacją do sklepu z klimatyzacją. Bieda gdzieś wstydliwie się chowa. A jednak w dzień też można ją znaleźć, wystarczy zejść z utartego szlaku i skręcić w boczną uliczkę. Taka jest Panama, pełna kontrastów: od bogactwa do nędzy, od szczęśliwego i bezpiecznego „tu i teraz” do upokarzającego błagania o jedzenie. Taki jest kraj, do którego przyjechał Franciszek, do którego przybyły tysiące pielgrzymów na ŚDM. I przez kilka dni te różnice się zatarły. Na Mszach z papieżem, na trasach przejazdu papieskiej kolumny, na koncertach spotykali się wszyscy. Uśmiechnięci, radośni pielgrzymi i mieszkańcy Panamy, niezależnie od statusu społecznego.

Podczas Mszy Świętej kończącej ŚDM padły słowa, które podobnie jak krakowskie „wstawanie z kanapy” – przejdą do historii. – Wy, drodzy młodzi, nie jesteście przyszłością, lecz Bożym „teraz” – mówił Franciszek. – On was zwołuje i wzywa was w waszych wspólnotach i miastach, by pójść w poszukiwaniu dziadków, dorosłych, aby stanąć na nogi i razem z nimi zabrać głos i spełnić marzenie, z jakim Pan was sobie wymarzył. Nie jutro, ale teraz, bo tam, gdzie jest wasz skarb, tam będzie również wasze serce.

Słowa te trafiły właśnie prosto do serca Eduarda z Salwadoru. – Dla nas to wielka radość i wspaniałe przeżycie – mówi – być tu i spotkać się z głową Kościoła katolickiego, z papieżem, który tak w nas wierzy i tak nam ufa.

Widać było, że Ojciec Święty dobrze się czuje w Panamie. Podchodził do pielgrzymów, błogosławił, zadawał pytania. Mimo oczywistego zmęczenia, związanego zarówno z wiekiem, jak i długą podróżą i wysokimi temperaturami, był bardzo pogodny i uśmiechnięty. Ale kiedy pojawiał się przy ołtarzu, kiedy rozpoczynała się liturgia albo kiedy wygłaszał homilie – zawsze był poważny i skupiony.

Kiedy podczas polskiego spotkania narodowego abp Wojciech Polak oznajmił młodzieży, że papież już wylądował w Panamie, wybuchła autentyczna radość: Wreszcie! Jest! I z dnia na dzień w spotkaniach z Franciszkiem uczestniczyło coraz więcej osób, aż do niedzielnej Mszy rozesłania, na której było około 700 tys. ludzi.

Choć wszyscy pielgrzymi wiedzieli, w jakim miejscu świata się spotykamy, Panama zaskoczyła upałami. Temperatura 35 stopni w cieniu wymagała filtrów przeciwsłonecznych, nakrycia głowy i dużej ilości wody do picia. Ale ŚDM były gorące nie tylko ze względu na temperaturę i temperament Panamczyków. Franciszek i pielgrzymi doskonale czuli się w swoim towarzystwie. A w przerwach między spotkaniami uliczki Panamy wypełniały się gorącym, rozśpiewanym, kolorowym tłumem młodych ludzi z całego świata. – To jest niesamowite… Panama się zmieniła. Na lepsze! – powtarzało nam wielu spotkanych mieszkańców Panamy.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -