28 maja
poniedziałek
Jaromira, Justa, Justyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jeśli nie oni, to kto?

Ocena: 5
1039

Powstali nie po to, by walczyć z kryzysem męskości czy ojcostwa, ale by stworzyć przestrzeń, w której mogą wzrastać w każdym obszarze życia.

fot. arch. MŚJ

Od dziesięciu lat tworzą w Polsce katolicką sieć mężczyzn, którzy powierzyli swoje życie Jezusowi Chrystusowi – Mężczyźni św. Józefa.

 

Chodzenie po wodzie

„Marnują życie” – myślał Andrzej Lewek, patrząc z okna swojego domu na mężczyzn spędzających długie godziny pod sklepem. On, pracownik zachodniej korporacji, przez lata związany z kursami ewangelizacji, potraktował to jako wyzwanie. Znał Donalda Turbitta, człowieka, który w USA założył wspólnotę Mężczyzn św. Józefa: emerytowany strażak, były biznesmen, który przeżył głębokie nawrócenie po tym, jak jego żona Pat została uzdrowiona ze stwardnienia rozsianego. Wtedy założyli w North Providence wspólnotę przymierza God’s Love, gromadzącą setki osób na spotkaniach modlitewnych. Turbit współtworzył też Katolicką Koordynację Odnowy Charyzmatycznej w Stanach Zjednoczonych. Prowadził misje i konferencje na całym świecie. Andrzej Lewek poprosił go, aby jako amerykański strażak spotkał się ze strażakami z podkrakowskich wsi.

Z całej gminy Liszki na spotkanie przybyło trzynaście zastępów Ochotniczej Straży Pożarnej. Remiza wypełniona była po brzegi. – Porzuciłem zawód strażaka, który jest drugim najwspanialszym zawodem na świecie, by wykonywać ten najlepszy: głosić Ewangelię Jezusa Chrystusa. Dawniej ratowałem ludzi z ognia, a teraz wyciągam ich z ognia piekielnego – mówił Donald Turbitt.

„Wow, jakie mocne świadectwo” – słuchając go, myślał z przejęciem Andrzej. Jego zapał ostudziło jedyne pytanie, jakie padło na koniec spotkania z sali: „Jak można z Ameryki ściągnąć używany sprzęt strażacki?”.

– Musisz znaleźć księdza, który stanie za tym pomysłem – doradził mu znajomy. Ksiądz Antoni Bednarz, do którego Andrzej Lewek się zwrócił, był wówczas koordynatorem krakowskiej Odnowy w Duchu Świętym i proboszczem jednej z parafii w podkrakowskim Podgórzu. Kiedy się spotkali, zaprowadził Andrzeja do sali zwanej Kamieniołomem.

– To miejsce wyremontowałem i wyposażyłem. Tutaj może być wasze spotkanie, ale nie jedno. W parafii św. Józefa mogliby być Mężczyźni św. Józefa – powiedział i zaproponował ks. Mirosławowi Żakowi, który właśnie zamieszkał w tej parafii, by zajął się nowo powstającą grupą. Mieli miejsce i kapelana.

– Wtedy pomyślałem, że Pan Bóg powołuje mnie do tego, by w Polsce mogli powstać Mężczyźni św. Józefa – opowiada Andrzej Lewek. – Zainwestowałem więc sporo czasu i pieniędzy. Kupiłem dużą drukarkę kolorową, przygotowałem około tysiąca ulotek, które rozdałem we wspólnotach, w różnych środowiskach, w kościołach. I spodziewałem się tłumu. Ale kiedy 20 sierpnia 2008 r. siedziałem w kościele obok Donalda Turbitta w oczekiwaniu na Mszę Świętą, miałem w tyle głowy: „Gdzie oni są? Kiedy wreszcie przyjdą?”.

– I wtedy przyszło otrzeźwienie: „Przecież to nie twoje królestwo, nie twój biznes”. I przed Panem Bogiem podjąłem decyzję, że nigdy nie będę liczył, ilu nas jest – wspomina.

Tego wieczoru mężczyźni wypełnili cały Kamieniołom.

 

Męska rzecz

Ledwie we wrześniu 2008 r. uruchomili stronę Mężczyźni.net, natychmiast w internecie była ona wysoko pozycjonowana, a liczne linki kierowały do niej mężczyzn szukających rozwiązań dla rozmaitych swoich problemów. Nieprzypadkowo – była to domena z odzysku, wcześniej pod tym adresem www istniał serwis zajmujący się zdrowiem seksualnym mężczyzn. – Pan Bóg, z właściwym sobie poczuciem humoru zatroszczył się, by mężczyźni o nas się dowiedzieli – podsumowuje Andrzej. Dowiedzieli się też panowie z męskich grup, które powstały w Kościele mniej więcej w tym samym czasie, co krakowska: z Elbląga, Świecia nad Wisłą, Bytomia.

Jak, będąc mężczyzną w XXI w., pozostać wiernym? To pytanie jest hasłem strony Mężczyzn św. Józefa.

– Istotą bycia mężczyzną jest odpowiedzialność, a odpowiedzialność przejawia się w wierności – wyjaśnia Andrzej Lewek. – Dzisiaj nie musimy na siłę szukać przestrzeni do wojowania, bo największą walkę każdy z nas stacza na poziomie duchowym.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły