2 czerwca
wtorek
Marianny, Marcelina, Piotra
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jasełka, czyli cud

Ocena: 0
2042

Czteroletnia Matka Boża, niepomna powiewających sukien, w radosnym pędzie biegała od zakrystii do kartonowych choinek, nie mogąc doczekać się przedstawienia.

Trzej królowie mieli ochotę zrobić użytek ze swej wspaniałej broni, więc byli nieustannie pilnowani. Przejęte aniołki chciały dosiąść królewskiego konia, który – choć pluszowy – miał jednak rozmiar małego kucyka i dla niejednej dziewczyneczki był prawdziwym wyzwaniem. A sześciotygodniowa Fela nawet nie wiedziała, że musi zasnąć – i dlatego babcia tak ją mocno buja – bo zaraz będzie nowonarodzonym Jezuskiem.

Rodzice w napięciu ustawiali aktorów.

I nagle wszystko zagrało: mali widzowie w pierwszych rzędach jak zawsze otworzyli buzie ze zdumienia, z tyłu babcie, dziadkowie, ciocie i przyjaciele z zachwytu zamarli, bo znowu dział się ten sam znany i zarazem pełen tajemnicy cud. I kiedy wszyscy razem śpiewali już na zakończenie, by Boże Dziecię podniosło rękę i błogosławiło Ojczyznę miłą, Fela przeciągnęła się w swoim koszyku i rzeczywiście podniosła rączki. To jest właśnie geniusz Bożego Narodzenia: że wszystko jest tak samo i wszystko jest inaczej. Znowu Bóg się rodzi i gromadzi wokół siebie aniołów, pasterzy, królów. Buduje więzi i daje możliwości.

W kaplicy warszawskiego kościoła jezuitów wokół stajenki toczy się bujne życie: młodzi rodzice, którzy co niedzielę przychodzą na Mszę Świętą ze swoimi maluchami, postanawiają wystawić jasełka. Mają wsparcie w niezwykłym ojcu Wojciechu, który odprawia dla nich Mszę Świętą i z anielską cierpliwością wprowadza dzieci w świat liturgii. Trwa wielka mobilizacja, trzeba zrobić dekoracje, stroje, przeprowadzić próby – ale nikt nikogo nie zmusza, nie zachęca nawet, bo chętni są wszyscy. Siła jasełek.

Tak samo jak w polskich domach przez wieki, jak w okopach i w obozach, na syberyjskiej tułaczce, pod afrykańskim rozpalonym niebem i na gościnnej ziemi amerykańskiej. Dwa tygodnie temu nasza autorka seniorka Halina Cieszkowska ps. Alika opisywała jasełka w Zeithain, gdzie po Powstaniu Warszawskim z innymi żołnierzami Armii Krajowej siedziała w obozie jenieckim. Zadzwoniła już z radosną wiadomością, że do tych powstańczych jasełek zapaliła się młodzież z liceum imienia – uwaga – Powstańców Warszawskich i wystawi je ósmego stycznia wspólnie z gimnazjum im. Marszałka Piłsudskiego w Starej Miłośnie. Cud kolejny?

Wystawiane na wielkich scenach i w małych salkach, w profesjonalnych kostiumach i w sukieneczkach z pieluszek, wśród wielkich dekoracji i w skromnych kartonowych szopkach wciąż łączą rodziny, wciąż wyzwalają siły do społecznego działania, wciąż inspirują. Zmęczone młode mamy z malutkimi dziećmi znajdują dodatkowe pokłady energii, zapędzeni młodzi ojcowie odrywają się od zarabiania pieniędzy. Wszystko trwa pół godziny.

A napęd na całe życie.

Barbara Sułek-Kowalska
Idziemy nr 1 (535), 1-3 stycznia 2016 r.

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 czerwca

Wtorek, IX Tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Marcelina i Piotra
«Oddajcie cezarowi to, co należy do cezara,
a Bogu to, co należy do Boga».

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 2P 3,12-15a.17-18; Ps 90,2.4.10.14.16; Mk 12,13-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter