17 stycznia
niedziela
Antoniego, Rościsława, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Grzech, Kościół i prawda

Ocena: 4.4
3962
Nawet jeżeli zło dosięga niektórych hierarchów Kościoła, to należy zauważyć, że ponad tym złem jest ogromny zastęp ludzi Kościoła, którzy przykładem swojego życia pokazują, że można konsekwentnie żyć Ewangelią. W tym kluczu trzeba spojrzeć również na wołanie wielokrotnie powtarzane przez Jana Pawła II, szczególnie z okazji Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, żeby Kościoły lokalne wracały do swoich bohaterów wiary, którzy są dobitnym przykładem tego, jak można żyć Ewangelią. Rozmawiamy w przededniu liturgicznego wspomnienia św. Maksymiliana Marii Kolbego, który w imię Chrystusa oddał w Auschwitz swoje życie za drugiego człowieka. Nawet tam można było żyć Ewangelią. Jest to mocne przesłanie dla nas i dla świata, wskazujące na ciągłą żywotność Ewangelii, na to, że pójście za Chrystusem jest możliwe.

Dzisiejszym grzechom ludzi Kościoła przeciwstawia Ksiądz Arcybiskup przykłady świętych, którzy żyli dawno temu. Tymczasem dzisiaj również w niektórych kręgach kościelnych na Zachodzie można usłyszeć, że żyjemy w czasach postchrześcijańskich. Że chrześcijaństwo już wyczerpało swoją cywilizacyjną misję i dlatego musimy iść dalej już bez niego…

– Za takim podejściem kryje się heglowskie myślenie o determinizmie dziejowym. Zgodnie z nim, w sposób konieczny – i na tym polega ów determinizm – poszczególne okresy dziejów następują po sobie i każdy z nich wnosi coś nowego i pozytywnego w rozwój cywilizacji. Przychodzi jednak taki moment, kiedy jakaś formacja kulturowa wyczerpuje się, traci więc swój sens i znaczenie, i dlatego musi być zastępowana przez kolejną. Tak właśnie myśli się również o chrześcijaństwie. Takie myślenie, które dzisiaj coraz bardziej dochodzi do głosu, zaczęło się w osiemnastowiecznym Oświeceniu. To już wtedy stwierdzono, że trzeba odejść od Chrystusa i Jego Ewangelii, a zacząć żyć według zasad czystego rozumu. Wyrazicielem tej postawy stał się Immanuel Kant, głoszący zasadę Sapere aude, co znaczy: „Miej odwagę być mądrym”, którą zresztą zaczerpnął od Horacego. W imię hasła wzywającego do samodzielnego myślenia zaczęło się systematyczne wypieranie chrześcijaństwa. Miało to wówczas charakter najpierw bardziej elitarny, dotyczyło bowiem pewnych środowisk, głównie ludzi wykształconych. Szybko jednak znalazło swój wyraz także w życiu politycznym – myślę tu o zwolennikach Wielkiej Rewolucji Francuskiej, którzy w imię skądinąd pięknych, ale czysto rozumowych haseł: „Wolność, równość, braterstwo” dosłownie barbarzyńsko wyrzynali mieszkańców Wandei, prawdziwych bohaterów chrześcijańskiej wiary, którzy nie chcieli się wyrzec Chrystusa i Jego Ewangelii.

Kiedy patrzy się na to, co się dzieje współcześnie, można stwierdzić, że kultura staje się coraz bardziej daleka od chrześcijaństwa. Coraz bardziej świadomie i brutalnie od chrześcijaństwa i Ewangelii się odcina. Ale co daje w zamian?

Gdy pojawiło się chrześcijaństwo, stało się ono ogromnym wyzwaniem dla pogańskiego świata, którego najwspanialszym ucieleśnieniem było ówczesne Imperium Rzymskie. Doszło wtedy do starcia dwóch duchowych światów – chrześcijaństwa z pogaństwem. Paradoksem tamtych czasów było to, że z jednej strony poganie domagali się, aby rzucać chrześcijan na pożarcie dzikim zwierzętom w rzymskich cyrkach, a równocześnie ci sami ludzie potrafili zachwycać się ich życiem, mówiąc: „Patrzcie, jak oni się miłują”. Z jednej strony było zatem radykalne odrzucenie tej nowości, jaką było chrześcijaństwo, a z drugiej doświadczenie – także przez pogan – tego nowego stylu życia, za którym kryła się zupełnie nowa wizja człowieka, stworzonego przez Boga na Jego obraz i podobieństwo. Ostatecznie właśnie ta nowa wizja okazała się zwycięska w konfrontacji z myślą pogańską.

Podobnie jest dzisiaj. Mówi się nam, że znajdujemy się w epoce postchrześcijańskiej, bo chrześcijaństwo spełniło już swoją rolę w dziejach ludzkości. Zarazem widzimy, że ludzie, którzy głoszą takie poglądy, poza samą negacją chrześcijaństwa nie mają nam nic pozytywnego do zaproponowania. W rzeczywistości proponują duchową pustkę i ucieczkę w teraźniejszość zabarwioną czysto hedonistycznie: byle nam było teraz przyjemnie, a jutro choćby potop. Stąd ucieczka wielu młodych ludzi przed powołaniem, przed małżeństwem i rodzicielstwem, stąd zwątpienie nawet w samą wartość bycia człowiekiem. Powstała w ten sposób duchowa pustka prowadzi do ucieczki w alkohol, narkotyki, seksualizm – w gruncie rzeczy do samounicestwienia człowieka. Jeżeli na tym ma polegać przyszłość ludzkości, to trzeba sobie postawić pytanie: czy to jest postęp realny? Czy raczej nie mamy do czynienia z czymś, co już przed dziesięcioleciami nazwano „zachodem Zachodu”? I czy w odpowiedzi na to prawdziwie realne zagrożenie nie warto otworzyć się na chrześcijaństwo jako na tę prawdę, która rzeczywiście daje życie? Bo Chrystus jest Drogą, Prawdą i Życiem (por. J 14, 6).

Świadectwo chrześcijan mordowanych w rzymskich cyrkach było bardziej skuteczne niż świadectwo św. Pawła na Areopagu i Agorze… Zdaje się, że dzisiaj mamy czasy Agory: nie chcą od nas świadectwa krwi, tylko chcą nas ośmieszyć i zlekceważyć…

Ośmiesza się nas, ponieważ – nawiązując do książki Kołakowskiego – ośmiesza się Chrystusa. Ośmiesza się Jego Ewangelię, a w konsekwencji i tych, którzy tę Ewangelię chcą traktować poważnie.

Najważniejszym argumentem na słuszność naszej wiary jest ukazanie ludzi, którzy mają odwagę żyć dzisiaj według zasad wypływających z Chrystusowej Ewangelii. Takich ludzi przecież nie brakuje. Bo jak zrozumieć ludzi, którzy w środku lata, mimo upałów, gotowi są pokonywać pieszo setki kilometrów, by znaleźć się na Jasnej Górze? Mogli pojechać na Maderę czy gdziekolwiek indziej, bo wielu z nich już dzisiaj na to stać. Oni jednak wybierają trud, aby przeżyć autentyczną duchową radość. Niedawno witałem na Jasnej Górze pielgrzymkę kilku tysięcy górali. To był wspaniały widok ludzi, w większości młodych, którzy z wielką radością, chociaż utrudzeni, szli w swoich wspaniałych strojach do Matki Bożej. Patrząc w ich roześmiane oczy, widziało się piękno człowieczeństwa. To był zupełnie inny obraz człowieka niż to, co potem mogliśmy oglądać choćby w Kostrzynie …

Co zatem, wychodzenie z chrześcijańskim sztandarem do przodu? Może ma rację nasza autorka, która w komentarzu rysunkowym przekonuje, że diabłu zależy na tym, abyśmy ciągle mówili o seksie: nieważne, czy ze zgorszeniem, czy też z zachwytem, ale żebyśmy nie wychodzili poza tę tematykę?

Tak, bo kultura postchrześcijańska nie ma w zasadzie człowiekowi nic do zaproponowania poza alkoholem, narkotykami i seksem. Jej właśnie chodzi o to, żeby tę samą propozycję zaszczepić Kościołowi. Kościół zajmujący się tylko i wyłącznie seksem, to Kościół, który jest skazany na autodestrukcję. A to dlatego, że zajmowałby się tylko czysto ludzką rzeczywistością – i to jeszcze bardzo okrojoną, prawdziwie wycinkową. Tymczasem Kościół ma się zajmować przede wszystkim głoszeniem Chrystusa, bez Którego człowiek nie jest w stanie zrozumieć samego siebie – także w wymiarze swojej seksualności. Zajmując się sprawami tylko wycinkowymi, tracilibyśmy z oczu całą prawdę o człowieku. W takiej sytuacji ludzie nie będą też widzieć sensu, dla którego Kościół miałby jeszcze istnieć. Tymczasem co Kościół naprawdę daje człowiekowi, jak nie szansę bycia człowiekiem w całej swej prawdzie i w całej swej głębi? A daje ją wtedy, kiedy głosi Chrystusa: „w porę i nie w porę” (por. 2 Tm 4, 2).

Nie ulega wątpliwości, że w realiach współczesnej kultury jest to głoszenie Chrystusa „nie w porę”. Dlatego próbuje się Kościołowi podsuwać najrozmaitsze erzace – wszystko po to, żeby się przede wszystkim nimi zajmował, a przez to jakby zapominał, że jego głównym zadaniem jest głoszenie powszechnego zbawienia w Chrystusie. Jeśli natomiast Kościół będzie wierny swojemu posłannictwu, to być może jeszcze nasze pokolenie będzie mogło po raz kolejny doświadczyć aktualności słów Chrystusa, że „bramy piekielne go nie przemogą” (por. Mt 16, 18).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl

Zapowiedź nowego nru tygodnika Idziemy

+ Tygodnik Idziemy na 17 stycznia - dlaczego warto sięgnąć po najnowszy numer?

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 stycznia

Poniedziałek, II Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Hbr 5,1-10; Ps 110,b-4; Mk 2,18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter