15 sierpnia
środa
Napoleona, Stelii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Gościliśmy Matkę

Ocena: 0
987

Wielomiesięczne przygotowania, wzruszające powitania. Już widać, że peregrynacja obrazu Matki Bożej Częstochowskiej ożywiła życie parafii, a to dopiero początek – mówią proboszczowie z diecezji warszawsko-praskiej.

fot. arch. parafii Nawiedzenia NMP w Mińsku Mazowieckim

– Łzy stanęły mi w oczach, kiedy pod kościół podjechał samochód z obrazem Matki Bożej. Kiedy przed ponad trzema laty otrzymałem nominację na proboszcza parafii, pojechałem na Jasną Górę do Matki Bożej, a teraz Ona przybyła do nas – mówi wzruszony ks. prałat Zygmunt Wirkowski, proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy na Saskiej Kępie w Warszawie. – Cała parafia głęboko przeżyła peregrynację. Zorganizowaliśmy tygodniowe misje święte. Było bardzo dużo spowiedzi po latach. W każdej parafii w dekanacie grochowskim były rzesze ludzi.

– Ludzie bardzo się zaangażowali, przychodzili na nocne czuwania. Bardzo dużo chorych przyszło się modlić – opowiada ks. Wirkowski – a na procesji Bożego Ciała było znacznie więcej osób niż w latach wcześniejszych.

– Staraliśmy się, by jak najwięcej osób skorzystało z obecności Matki Bożej w Jej częstochowskim wizerunku. Już w czasie kolędy księża roznosili program rekolekcji, które przed peregrynacją prowadzili księża sercanie z Krakowa – mówi ks. prałat Adam Szkóp, proboszcz największej, bo 40-tysięcznej stołecznej parafii Nawrócenia św. Pawła na Grochowie. – Nawiedzenie połączyliśmy z bierzmowaniem, 51 osób przystąpiło do sakramentu. Czuwanie przez całą dobę podejmowały różne stany. Zaprosiliśmy 19 księży, którzy kiedyś pracowali w parafii, odprawiali pasterkę. Po Mszy Świętej dla chorych s. Waleria z parafialnej Caritas przygotowała przyjęcie dla ponad stu osób. A od września mała kopia wizerunku Matki Bożej, poświęcona w czasie peregrynacji, rozpocznie nawiedzenie w rodzinach.

Podczas nawiedzenia ludzie przychodzili do świątyni w dzień i w nocy.

W warszawskiej parafii św. Feliksa z Kantalicjo na Marysinie Wawerskim nawiedzenie połączone było z koronacją wizerunku obrazu Matki Bożej Królowej Korony Polskiej, bo przed rokiem powstała tu kaplica i ołtarz. Bezpośrednio przed uroczystościami odbyły się rekolekcje prowadzone przez ojców paulinów. – Ludzie przychodzili w ciągu dnia i w nocy. Było bardzo dużo osób przystępujących do spowiedzi. Sama koronacja i nawiedzenie uzmysłowiły nam jeszcze bardziej, jak ważną rolę odgrywa Matka Boża w życiu każdego z nas i minionych pokoleń – mówi proboszcz ks. Bernard Czerwiński.

W parafiach maryjnych, gdzie Matka Boża czczona jest szczególnie, przybycie kopii obrazu miało wymiar szczególny.

– Było ożywieniem, pobudzeniem gorliwości – mówi ks. Mirosław Wasiak, proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP w Celestynowie, która tętni życiem i rozwija kult maryjny. Obok tradycyjnych kół Żywego Różańca są tu róże różańcowe rodziców, a w obchodzonych pierwszych sobotach miesiąca uczestniczy około 150 osób. – We wrześniu mieliśmy misje archanielskie prowadzone przez księży michalitów, przybyła peregrynująca po całym świecie figura Michała Archanioła, zamówiliśmy też do parafii kopię figury. Czas rekolekcji to był „duchowy remont” – ocenia ks. Wasiak.

W parafii Celestynów cała społeczność zaangażowała się w przygotowanie bezpośrednie, włącznie z jednostką Straży Pożarnej, która uczestniczyła w przywitaniu i pożegnaniu obrazu. – Starałem się, żeby to było autentyczne przygotowanie serca dla Matki, nie na zasadzie pomachania chorągiewką na powitanie – mówi proboszcz. Także w godzinach nocnych przynajmniej sto osób trwało na nieustannej modlitwie przy obrazie.

W parafii Narodzenia NMP w Mińsku Mazowieckim Matka Boża jest szczególnie wpisana w życie parafian. – Podczas kolędy, kiedy odwiedzam rodziny, zwłaszcza u młodych małżeństw, gdzie nie ma nawet krzyża, zostawiam wizerunek Matki Bożej do powieszenia na ścianie – mówi proboszcz ks. prałat Jerzy Mackiewcz. Od dwóch lat w rodzinach peregrynuje mała kopia obrazu Matki Bożej.

– Żadnych dekoracji nie kupowaliśmy. Parafianie wszystko przygotowali sami, szyli proporczyki, którymi udekorowali trasę aż do parafii Mistów. To był też wyraz szacunku i miłości do Maryi – dodaje proboszcz. – Mieliśmy szczęście przeżywać nawiedzenie w Uroczystość Matki Bożej Różańcowej – podkreśla – i jednym z owoców peregrynacji jest siedem nowo powstałych rodzinnych róż różańcowych.

A to nie koniec owocowania. Maryja jak najtroskliwsza matka potrafi hojnie obdarowywać swoje dzieci.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI